Magiera: Ten zespół stać na lepszą grę

Magiera: Ten zespół stać na lepszą grę

fot.:

Oto zapis wypowiedzi trenera Jacka Magiery z konferencji prasowej po zremisowanym 1:1 meczu z Górnikiem Łęczna.



 

Trudno powiedzieć, że to było spotkanie, bo warunki widzieliśmy jakie były. Śnieg, który leżał na boisku uniemożliwiał jakąkolwiek grę kombinacyjną, jakąkolwiek grę, którą chcemy grać, czyli po ziemi. Dużo bezpośredniej walki, podań za linię obrony - kto był bliżej, kto zebrał, kto dalej kopnął, kto zrobił sobie miejsce, aby dokładnie kopnąć piłkę - miał przewagę. Mimo to sytuacji było sporo, i z jednej jak i z drugiej strony. Najbardziej oczywiście żałujemy tej sytuacji Caye Quintany, a później Roberta Picha, gdzie w doliczonym czasie gry mieliśmy możliwość zdobycia gola na 2:1. Nie strzeliliśmy, jest 1:1 i tyle. Po tym spotkaniu najbardziej niezadowolony jest greenkeeper Górnika Łęczna, który jak zobaczył w jakim stanie jest to boisko to miał łzy w oczach, więc takie jest podsumowanie tego spotkania.

Seria porażek na wyjeździe została przerwa, czy kamień spadł z serca czy raczej niedosyt?

Nie, ja w żaden sposób nie podchodzę do tego, że kamień z serca czy niedosyt. My mamy swoją pracę swój plan działania, budujemy zespół, przechodzi on - nie powiem, że jest w nim bardzo dużo zmian - ale przechodzimy transformację. Jesteśmy w trakcie budowania. Wiemy, że ten zespół stać na lepszą grę, ale dzisiaj nie można mówić o żadnej grze, bo odprawa, którą przeprowadziliśmy w hotelu w żaden sposób była możliwa do zrealizowania na boisku. Warunki nie pozwoliły na to co mogliśmy grać.

Czy nie bał się Pan wystawiania Marka Tamasa od pierwszej minuty, bez poważnych przygotowań i to w takich warunkach?

Nie miałem żadnych wątpliwości, wiedziałem, że Mark da radę. Nie grał pół roku, to są fakty, natomiast był po operacji, którą przeszedł na końcu tamtego roku i intensywnie trenował. Codziennie byłem z nim w kontakcie, wysyłał mi filmy ze swoich zajęć. Po obserwacji tego, co robił tam z rehabilitantami, trenerami indywidualnymi wiedziałem, że jest przygotowany, jeżeli chodzi o wytrzymanie meczu pod każdym względem. Dlaczego zagrał Mark, a nie Daniel, który jest naszym nowym zawodnikiem? Trenowali tyle samo dni i mieli tyle samo jednostek z pierwszym zespołem, natomiast Mark zna ten zespół, zna każdego z zawodników. Komunikacja między nim, a pozostałymi była na wyższym poziomie, niż Daniela, który uczy się imion, uczy się naszego stylu. Ale ja bym chciał, aby oni rywalizowali ze sobą, na pewno Daniel dostanie szansę, natomiast na dzisiaj potrzebowaliśmy tego, że ta komunikacja Marka, dobry menal i energia pozwoli wejść na wyższy poziom.

Dlaczego zabrakło dziś Schwarza, Putnockiego i Stigleca.

Schwarza zabrakło, bo jest kontuzjowany. Putnockiego, bo jest kontuzjowany. Stigleca z nami nie było ze względu na formę sportową.

Czy coś poważnego stało się u Verdaski?

Verdasca ma bardzo spuchniętą nogę w tej chwili i dosyć głęboko rozciętą skórę, więc ten atak był bardzo niebezpieczny. Sytuacja dla mnie bardzo kontrowersyjna jak dla mnie, gdzie niby piłka nie była w górze i sędzia nie mógł podyktować faulu. Ale nasz zawodnik nie był w stanie kontynuować gry przez pewien moment i musieliśmy grać w osłabieniu. Także sytuacja na pewno wątpliwa i być może do rozstrzygnięcia w regulaminie sędziowskim czy rozgrywek, aby w inny sposób interpretować, bo co z tego, że ktoś kogoś kopnął w polu karnym. Nie mamy z tego faulu, przeciwnik ma rzut rożny, a my nie mamy zawodnika i jednego z najważniejszych przy kryciu indywidualnym stałych fragmentów.

Przeprowadził Pan kilka zmian w składzie, czy były to dobre decyzje?

Uważam, że to były bardzo dobre decyzje. Już w przerwie mówiliśmy w szatni, że będziemy szukać jeszcze większej intensywności, przede wszystkim na pozycjach 10, napastnika i wahadłach, dlatego te zmiany były. Zmiana Łyszczarza, Iskry i Caye na pewno dały tej drużynie polotu, tak samo i Roberta Picha. Zmiana Łukasza Bejgera na ostatnie dwie minuty była spowodowana urazem Verdaski. Ale uważam, że zmiany po raz kolejny przyniosły pozytywny oddzwięk na boisku. Tak samo jak Gdańsku, tak samo dziś, dały wiele dobrego.

Czy były przed meczem konsultacje z klubami czy przerywać mecz?

Nie było konsultacji, natomiast ja wolałbym grać na zielonej trawie, gdzie byłby mecz piłkarski, gdzie można by realizować, to, co sobie zakładamy. Tutaj było dużo przypadku, była niebezpieczna momentami wręcz gra, gdzie każde wybicie piłki czy niedokładne przyjęcie spowodowane tym, że piłka jest śliska, mogły doprowadzić do urazu. Na szczęście wszyscy skończyliśmy w miarę zdrowi, bo Verdasca narzeka na uraz, ale to nie przez boisko, a przeciwnika.

Jak Pan skomentuje pudło Picha z 90 minuty.

Pudło jak pudło. Oczywiście, chcemy bramki strzelać, tym bardziej Robert, który jest bardzo dobrym zawodnikiem. Ten gol w 100 procentach dałby nam 3 punkty, a tych punktów nam sporo uciekło w ostatnim czasie. Ja się cieszę, że drużyna do końca walczyła o 3 punkty, że stworzyła sobie te sytuacje. Natomiast czy mam pretensje? No nie mam, bo zrobił wszystko co mógł, aby znaleźć się w tej sytuacji i strzelać. Takie sytuacje się zdarzają, a wiadomo, że na koniec za wynik będzie odpowiadał trener, ale takie rzeczy są normalne w sporcie i ma dalej próbować. Jeszcze nie raz da Śląskowi gola, który da nam zwycięstwa.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.