Magiera: To był mecz do zremisowania
fot.: Paweł Kot
Prezentujemy zapis konferencji prasowej z udziałem trenera Śląska Wrocław, Jacka Magiery, po przegranym meczu z Pogonią Szczecin (1:2).
Jacek Magiera: Mecz każdy widział, wynik też. Niestety przegraliśmy 1:2. Najpierw trzeba będzie odpowiedzieć na pytania, bo tych po meczu nagromadziło się pewnie sporo.
Chciałem zapytać o pierwszą połowę. Nie widzieliśmy już dawno Śląska tak bardzo zdominowanego przez przeciwnika na wyjeździe. Zdarzyło się to także w drugiej połowie meczu z Jagiellonią (2:2), ale jaka jest główna przyczyna oddania pola rywalowi?
Wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do dobrego zespołu i Pogoń to potwierdziła na boisku, Nasza taktyka była taka, żeby dać Pogoni grać przez pierwsze 20 minut. Unikaliśmy obrony średniej, graliśmy głównie w pressingu niskim albo wysokim. Z każdą minuta było coraz więcej strat, ale końcówka pierwszej połowy była już trochę lepsza w naszym wykonaniu. Byliśmy do tej pory drużyną, która chce dominować, natomiast dzisiejsza taktyka spowodowana była różnymi czynnikami. W drugiej połowie straciliśmy gola, ale szybko odpowiedzieliśmy bramką Makowskiego. Drużyna broniła później dobrze, ale rekontra Pogoni, błąd Matusa Putnockiego i złe ustawienie defensywy sprawiło, ze straciliśmy gola. To był mecz do zremisowania. Pogoń jest dobrze poukładanym zespołem, ale patrząc na wrażenia optyczne z tego meczu, to oni powinni wygrać i tak też zrobili.
Dzisiaj w wyjściowym składzie w miejsce Michała Szromnika pojawił się Matus Putnocky, który popełnił błąd przy drugim golu dla gospodarzy. Jak pan ocenia jego występ?
Winię go tylko za wybicie piłki, dzięki której Pogoń wyprowadziła rekontrę. Spowodowało to, że nasza drużyna była rozwalona na całym boisku i rywale to wykorzystali, bo nie zdążyliśmy się ustawić. Byliśmy za daleko od siebie i za dużo było wolnych przestrzeni. Trzeba dodać, że Matus był naszym pewnym punktem,bo wybronił w pierwszej połowie dogodną sytuację do zdobycia gola dla Pogoni, a później kilka razy interweniował. Chcemy dalej się rozwijać, ale niestety przytrafiają nam się indywidualne błędy. Ostatnio ponieśliśmy kilka porażek i to jest trochę niepokojące.
Łukasz Bejger pojawił się w wyjściowym składzie w miejsce Szymona Lewkota i próbował dać impuls defensywie Śląska. Czy pomimo dwóch straconych bramek należy spodziewać się kontynuowania tego w kolejnych meczach?
Zawodnicy ze sobą rywalizują. Łukasz jest młodzieżowcem, pojawił się w miejsce kontuzjowanego Mateusza Praszelika. Czasami trenerzy muszą umieć „szyć” z tego co mają i dzisiaj po części tak właśnie było. Też nie chce oceniać zawodników bezpośrednio po meczu. Każdy z piłkarzy ma swoje zadania do wykonania, stad też rozliczymy każdego gracza z jego występu dzisiaj.
Adrian Łyszczarz pojawił się dzisiaj znowu na ławce rezerwowych, a wcześniej pokazywał się z dobrej strony w meczach z Bruk-Betem (3:4) i Jagiellonią (2:2). Dlaczego dzisiaj w wyjściowym składzie zagrał Waldemar Sobota, a nie właśnie Łyszczarz?
My jesteśmy na treningach i obserwujemy zawodników. Adrian nie miał nigdy takich statystyk w Śląsku, zmieniło się to dopiero po naszym przyjściu. Ma cały czas się rozwijać. Czasami jest to dla zawodnika sytuacja niezrozumiała, że nie gra. Dostaje coraz więcej minut i to jest fakt. Dzisiaj wszedł na ostatnie 20 minut i chcieliśmy ożywić jego wejściem grę naszych dziesiątek, tym bardziej że Rafał Makowski miał już na koncie żółtą kartkę. Był narażony na kolejny atak przeciwnika i stad ta zmiana. Adrian ma być gotowy jak każdy inny zawodnik. Wiemy, że w meczu ze Stalą na pewno nie wyjdzie taka sama jedenastka jak dzisiaj.