Magiera: To my bardziej potrzebujemy punktów, nie Legia
fot.: Paweł Kot
Trener Śląska Wrocław, Jacek Magiera, na konferencji prasowej przed poniedziałkowym meczem 24. kolejki ekstraklasy z Legią Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy.
Udało się zachować czyste konto przy zachowaniu formacji z czwórką obrońców. Czy to formacja była kluczem do tego, że Śląsk nie stracił bramki?
Uważam, że to nie formacja ani system gry pozwoliły na zachowanie czystego konta. Przede wszystkim koncentracja i agresywna gra. Nie wiemy jakim wynikiem zakończyło by się spotkanie, jakby Śląsk grał trójką obrońców. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jak ten mecz by wyglądał. Na pewno jesteśmy zadowoleni z tego, w jaki sposób graliśmy w defensywie. Dalej jednak nad tym pracujemy. To nie jest jednak tak, że pod wpływem tego ostatniego spotkania z Zagłębiem Lubin, już zawsze będziemy występować tak jak ostatnio jeśli chodzi o czwórkę obrońców. Na mecz z Legią nie powiem czy wyjdziemy czwórką, czy trójką obrońców. Kto jest dzisiaj faworytem spotkania? Trudno się spodziewać, że Legia dalej będzie grała tak samo źle, jak w poprzedniej rundzie.
Jak pan ocenia potencjał Legii i czy wy czujecie dużą presję? Bo jeden i drugi klub bardzo potrzebuje punktów, patrząc na miejsca w tabeli bardziej jednak Legia. Jak pan ocenia potencjał warszawskiej drużyny?
Uważam, że bardziej my. Nie jesteśmy zadowoleni z miejsca, w którym jesteśmy, ale Legia na pewno też. Zawsze przyzwyczaili kibiców do walki o pierwsze miejsce. Śląsk Wrocław po ostatnim sezonie i bardzo udanym początku tego, też liczyliśmy, że będziemy w górnej połowie tabeli. Byliśmy zespołem, który jako ostatni doznał porażki w ekstraklasie, teraz jesteśmy zespołem, który nie wygrał od ośmiu meczów. Chcemy złapać serię zwycięstw i jedziemy po to, żeby w Warszawie wygrać, chcemy to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Oczywiście doceniamy klasę rywala, bo Legia jest topowym klubem polskim. Kto jest faworytem? Dla mnie najistotniejszym jest to, aby drużyna była dobrze przygotowana pod względem mentalnym, sportowym do tego, aby podjąć rywalizację o zwycięstwo w Warszawie.
Jak wygląda sytuacja zdrowotna, czy coś się zmieniło po meczu z Zagłębiem?
Dzisiaj trenuje dwudziestu czterech zawodników. Dzisiaj ta dwudziestka czwórka przygotowuje się do meczu z Legią. Do autokaru w niedzielę wsiądzie dwudziestu zawodników i uda się do Warszawy. Szromnik, Putnocky, Burta, Boruc, z tej czwórki pojedzie dwóch. Janasik, Iskra, Bejger, Verdasca, Grétarsson, Golla, Garcia, Schwarz, Mączyński, Stiglec, Olsen, Lewkot, Caye, Pich, Sobota, Łyszczarz, Zylla, Jatrzembski, Exposito, Piasecki z tej dwudziestki, osiemnastu zawodników pojedzie do Warszawy. Nie ma Poprawy, który cały czas trenuje indywidualnie, nie ma Tamasa. Hyjek i Bukowski są przewidziani do gry w drugim zespole. Michalski oraz Bukowski również są kontuzjowani.
Dennis Jastrzembski w meczu z Zagłębiem wyglądał bardzo przeciętnie. Z czego to wynikało?
Dennis jest przeambitny, on pewne rzeczy chciałby zrobić dwa razy bardziej niż można. Podejmuje nie takie wybory, jakie powinien robić, jeśli chodzi o poruszanie się po boisku. Normalne jest, że zawodnik, który dopiero co przyszedł do zespołu, może mieć pewien trudny moment. On na pewno z tego wyjdzie, bo to jest bardzo dobry zawodnik, który da jeszcze wiele radości i kibicom i drużynie. Bardzo na niego liczę. Dennis w Gdańsku zagrał na pozycji numer 10, następnie zagrał na wahadle, teraz zagrał na skrzydle. Pracujemy dużo indywidualnie, ale jest do dyspozycji i liczymy na niego w Warszawie.
Jak Pan ocenia pierwsze tygodnie Patricka Olsena?
Otwarty zawodnik, bardzo obiecująco można go ocenić po meczu z Zagłębiem, w którym dał dużo jakości piłkarskiej, dodatkowo w jego grze można było zaobserwować pozytywną nutę determinacji, zdecydowania, jeśli chodzi o grę w obronie. Znalazł wspólny język z drużyną, to widać. Zawsze jest tak, że dobry zawodnik się obroni w drużynie, liczymy na jego dobrą dyspozycję, liczymy na jego doświadczenie, bo to jest zawodnik, który rozegrał wiele spotkań na poziomie mistrzowskim i trzeba to w tej chwili przenieść na grunt Polski. Rozmawiałem z nim po meczu z Zagłębiem na temat jego gry, jego spostrzeżeń, tego, jak widzi ekstraklasę. Zwrócił uwagę, że powinniśmy jeszcze szybciej grać, to co wielokrotnie powtarzam, męczenia przeciwnika tym intensywnym bieganiem. Rozmawiam z nim, liczę na jego doświadczenie.
Kwestia Szymona Lewkota i Fabiana Piaseckiego. W przypadku Dino Stigleca jego powrót zaowocował pozytywnie. Wziął sobie do serca, pracował i wyszedł w podstawowym składzie w ostatnim meczu derbowym. Jak trener ocenia reakcję Szymona i Fabiana na odsunięcie od wyjściowej jedenastki tych zawodników?
To, co już mówiłem, dwudziestu zawodników jest branych pod uwagę do wyjazdu. Dwóch z nich nie pojedzie ze względów taktycznych i sportowych. Innego dna tych decyzji nie ma. Zareagowali tak, jak powinni, ambicją na treningu, dobrą mową ciała. To jest w sporcie nieuniknione. Czasami takie sytuacje wpływają mobilizująco na zawodnika. Mówiłem o Fabianie, temat już jest zamknięty. Szymon był zawodnikiem, który praktycznie cały czas był w dwudziestce, był zawodnikiem podstawowym. Ma sobie z tym poradzić i jego reakcja powinna być odpowiednia do zaistniałej sytuacji. Praca, dobra energia i ma być gotowy.
Czy trener Aleksandar Vuković był kreatywną osobą jako piłkarz? Znacie się dobrze, pytanie kto kogo zaskoczy. Kto ma większe szanse przechytrzyć drugiego w poniedziałkowym meczu?
Bardzo dobrze się znamy, Aleksandar Vuković przyszedł do Legii w 2001 roku. Zadebiutował w meczu z Ruchem Chorzów. Znamy się od 21 lat, jako piłkarze. Jako trenerzy znamy się jak łyse konie. Pracowaliśmy ze sobą w sztabie. Wiem, że to jest oddany człowiek, z dobrym sercem, charakterny, taki który zrobi wszystko, aby jak najlepiej pracować. Kto kogo przechytrzy? Zobaczymy. Będzie dwóch innych trenerów przy linii, jeden będzie skakał, drugi będzie spokojnie analizował, patrzył. Ja się zajmuje sobą nie nim i patrzę na to, co my robimy. Legia postawiła na osobę mentalnie mocno związaną z klubem, z Warszawą.
Na początku pana pracy w Śląsku jednym z asystentów był trener Krzysztof Wołczek. Czy teraz w tej trudnej sytuacji mentalnej, czy nie było pomysłu, aby skorzystać z osób mocno związanych z Wrocławiem?
Tutaj nie trzeba robić nic nowego. Mariusz Pawelec był w tym tygodniu u nas na treningach jako osoba, która pomaga nam w prowadzeniu zajęć. Dariusz Sztylka, legenda klubu, jest praktycznie na większości treningów. Trener Wołczek jest trenerem drugiego zespołu i też dostaje zawodników od nas. Nie widzę takiej potrzeby, aby dzisiaj robić spotkania z byłymi zawodnikami. Najważniejsze jest to, aby być razem, aby drużyn była jednością, skupioną na jednym celu. Jedziemy na świetny mecz do Warszawy, jedziemy na mecz, w którym będzie się dużo działo na trybunach, każdy chciałby w takim meczu zagrać. Taki mecz pokaże, kto jest ,,kozakiem” i na takich ,,wrocławskich kozaków” liczę w poniedziałek.
W tabeli wiosny, cztery najsłabiej punktujące zespoły to są właśnie Wisły, z Krakowa oraz Płocka, Stal Mielec oraz Śląsk. Te drużyny łączy jedna rzecz. Liczba zawodników, którzy wybiegli w wyjściowym składzie, ich było najwięcej. Czy trener widzi w tym korelację? Czy te złe wyniki powodują, że trzeba szukać tego optymalnego składu?
Brak zwycięstw to jest poszukiwanie, optymalnej dyspozycji, optymalnej formacji. Ja wiem o tym, prześledziłem kilka ostatnich meczów i rzeczywiście tych zmian było sporo, ale były to zmiany argumentowane wieloma aspektami, o których mówiłem. Dla zespołu najważniejsze jest to, aby wygrywać, wiem, jak ważne jest zgranie i zrozumienie się zawodników na boisku i jest w tym dużo prawdy.
Na ile oceniłby trener trafność swoich wyborów w tych pierwszych czterech meczach, jeśli chodzi o wyjściową jedenastkę?
W tych meczach, przed spotkaniem nie miałem żadnych wątpliwości, było kilka znaków zapytania, nie było jednak tak, że nie byłem przekonany do zestawienia, jakie wychodziło. Po meczu różne sytuacje mają miejsce, zmienia się nasze myślenie, ale tak to jest, przed meczem trzeba zdecydować kto gra, po meczu oceniamy i dalej wyciągamy wnioski.
Czy pan jako były zawodnik oraz trener Legii wyobraża sobie scenariusz, że Legia spada z ligi?
Nie, byłem w tym klubie dwadzieścia trzy lata, to Legii zawdzięczam to, gdzie jestem dziś, ale dla mnie w tym momencie liczy się Śląsk Wrocław. Legia ma swojego trenera, który odpowiedzialny jest za wyciągnięcie z tego miejsca. Czy to zrobi szybciej, czy później, zobaczymy. Na dzisiaj jest to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu.