Mail od czytelnika: Tak nisko upadła służba mundurowa

11.10.2021 (09:35) | Redakcja
uploads/images/2021/4/KoPa__10042021-15_6072b7b8687bf.jpg

fot.: Paweł Kot

10 kwietnia, czyli dokładnie pół roku temu, pod wrocławskim stadionem, wbrew zakazom gromadzenia się, pojawiła się grupa kibiców Śląska. Na miejscu swoje działania podjęła policja, która wiele osób ukarała mandatami. Do sprawy wraca jeden z naszych czytelników, który w wiadomości do nas przypomniał tę sprawę i zaprezentował jej dalszy ciąg.



 

Treść maila od czytelnika. Zachowano oryginalną pisownię:

"- Mimo wcześniejszych informacji ze strony Policji i apeli o rozejście się, nie przyniosło to skutku i osoby nadal nie stosowały się do przepisów wprowadzonych w celu opanowania epidemii koronawirusa - informuje sierż. szt. Krzysztof Marcjan z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

I wiecie co zrobiła policja dla ochrony obywateli w czasie wspomnianej pandemii w trakcie tego zgromadzenia? Odpowiednim kordonem, zacieśnili uczestników legalnego zgromadzenia, tak, aby transmisja wirusa była dużo skuteczniejsza, aniżeli mogłaby być, gdyby zostawili tych ludzi bez interwencji. Absurd? No to zaczynamy!

Dnia 10 kwietnia roku pańskiego 2021, na stadionie we Wrocławiu, odbył się mecz przyjaźni pomiędzy Śląskiem Wrocław a Lechią Gdańsk. Jak wszyscy pamiętamy, to był czas walki z wirusem i szeregu ograniczeń, w tym organizowania imprez masowych. Wiele meczów odbyło się bez wsparcia kibiców, ale nie ten. Ten miał być inny. Na parkingu od strony ul. Królewieckiej, który jest częścią programu Park & Ride, zebrało się kilkuset kibiców obu drużyn. Drugie tyle było policji, po co aż takie siły i środki?

Tak to prawda, nie wszyscy mieli zasłonięte twarze i tak, nie wszyscy trzymali dystans społeczny, przyjechali po kilka osób w każdym z samochodów, jadąc bez maseczek i ubierając je dopiero na widok fotoreporterów. A kibice? Podobnie jak policja, nie zachowywali się odpowiedzialnie jak życzyłby sobie tego Rząd RP. To co wydarzyło się tego wieczora, wszyscy pamiętamy. Policja bez wezwania do rozejścia się, bez umocowania prawnego dla swoich działań otoczyła kibiców bardzo ciasnym kordonem i rozpoczęła spisywanie tożsamości zatrzymanych ludzi.

Jeśli akurat przypadkowo korzystałeś z wspomnianego systemu Park & Ride, nie miało to znaczenia dla mundurowych. I tak wcisnęli cię do „kółeczka”, łamiąc zalecenia dystansu społecznego. Nie było najmniejszego powodu do rozpoczęcia działań, czego dowodem są policyjne raporty. Było bardzo spokojnie, bez najmniejszych incydentów. A co z apelami o rozejście się? Ano nic! Ich zwyczajnie nie było, to mundurowe bajanie. W każdym razie tak zakończył się ten wieczór i kiedy już policja bohatersko spisała 360 osób, zgromadzenie praktycznie się rozeszło, a pancerna brygada wróciła do bazy, rozpoczyna się cały komizm, jakim obecnie jest nasza Polska Policja.

Opisana historia dotyczy mnie i mojej rodziny, być może inni mieli odmienny jej obraz i przebieg. Przepraszam, jeżeli nie operuję dokładnymi datami, ale nie wszystko odnotowałem tak precyzyjnie, nie sądziłem, że przebieg tej sprawy wpadnie na taką karuzelę absurdów.

Otóż gdzieś na przełomie maja i czerwca, pomimo podania adresu zamieszkania przez moją żonę podczas spisywania danych jej i naszego syna, policja nachodzi jej rodziców. Dlaczego? Zakładam, że tak głęboko prześwietlili ją w bazie danych, tak intensywnie podjęli czynności śledcze, że dokopali się do świadectwa z 7 klasy szkoły podstawowej. Mają nosa! Teściowie dzwonią do nas i podają naszego Colombo do telefonu, w takcie rozmowy dostajemy propozycję, że jeżeli przyjmiemy mandat, to sprawa znajdzie swój finał na tym etapie, później może być mało przyjemnie… Cokolwiek to miało znaczyć.

Grzecznie informuję, że z miłą chęcią pójdziemy drogą mniej przyjemną, bo wszystko co zrobiła policja tego wieczora było bezprawiem. Chcemy, aby sprawę rozpoznał sąd. Rozmowa się kończy, ja wracam do swoich grafik, policja do nabijania statystyk zgonów i uszkodzeń ciała podczas swoich interwencji. Po jakimś czasie dostajemy pismo dotyczące mojego niepełnoletniego syna, który, jak wspomniałem, również był pod stadionem. Tym razem, już wyższy stopniem niż jego poprzednik w dość ciekawym piśmie, uprzejmie mnie informuje, że policja dnia 10 kwietnia 2021 roku zatrzymała mojego 14-letnego syna bez opieki pod Stadionem Wrocław około godziny 23.00. W związku z tym, pouczają mnie, abym jako rodzic poświęcił więcej czasu dla dziecka. A więc, nasza dzielna policja zatrzymuje nieletniego po godzinie 22.00, w czasie kiedy w związku z pandemią, obowiązuje zakaz poruszania się nieletnich bez opieki dorosłego i...? I puszczają go wolno, tak aby po kilkunastu tygodniach wysłać pouczającą notkę. Kabaret? Próba zastraszania? Nieudolność? Cwaniactwo? Chyba wszystkiego po trochę. Odpisuję im równie idiotycznym pismem i uważam ten temat za zamknięty.

Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię

Mijają kolejne tygodnie, tym razem odzywa się komisariat policji właściwy dla naszego miejsca zamieszkania.  Po rozmowie z prawnikiem, żona rusza na przesłuchanie. W jej trakcie dostaje „pouczenie”, że zgromadzenie było nielegalne i w związku z uczestnictwem w nim, należy się mandat w wysokości 50 zł. Na informację zwrotną, że przecież rozporządzenie w tym zakresie jest nielegalne i wystawienie mandatu byłoby niesłuszne, miły skąd inąd pan policjant robi kocie oczy i sugeruje, że może za brak maseczki te pięć dych wypisze… Tak szanowni Państwo, tak nisko upadła służba mundurowa w tym kraju. Ten etap również kończy się niczym. Dlatego w tym momencie bierzemy sprawy w swoje ręce, dokopujemy się do prowadzącej postepowanie w związku z tą sprawą, licząc, że w końcu trafimy na kogoś niebojącego się o własny stołek i umawiamy się na spotkanie.

Tym razem wizytujemy komisariat policji na Kozanowie. Tam ponownie otrzymujemy „ofertę 50” i wolność, ponownie rezygnujemy z dobroduszności policji. Jasno przekazujemy nasze stanowisko, że szukamy kogoś z „jajami”, kto zakończy postępowanie lub złoży w końcu dokumenty do sądu. W odpowiedzi słyszmy, że sądy i tak umarzają takie sprawy…!!! Powiedzieć, że ręce mi opadły, to nic nie powiedzieć. Czyli mam brać te 50 zł mandatu bo i tak sąd uzna policjantów za analfabetów?

19 sierpnia 2021 czyli po ponad czterech miesiącach Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej II Wydział Karny postanowił o odmowie wszczęcia postepowania w sprawie o udział w nielegalnym zgromadzeniu, ponieważ przepisy delegalizujące zgromadzenia były niezgodne z konstytucją.

Najwyższy czas na puentę.

Pisząc ten tekst, jestem zwyczajnie wściekły. Pamiętam Prezydenta Sutryka, który w jednym z milionów nagrań wrzucanych na FB , tym razem nagrywał podczas strajku kobiet. Mówił, że jest pandemia, że zagrożenie duże jest, ale rozumie te kobiety wychodzące z domu i łamiące prawo, bo (UWAGA), są wkurzone, to im wolno. Tam Policja stała biernie przyglądając się temu, co działo się na wrocławskich ulicach. Nie chodzi o poparcie lub nie dla postulatów, chodzi o blokowanie dróg, malowanie po budynkach, o organizacje dyskoteki na skrzyżowaniach. Tam policja nie miała odwagi ruszyć, ale kiedy chodzi o „ciemny” element społeczeństwa jakim są robieni kibice, policja z pełną determinacją rusza do ŁAMANIA PRAWA, w imię… no właśnie, w imię czego? Bo przecież nie prawa. Często kiedy opowiadam tę historię, słyszę: „oni tylko wykonywali rozkazy”, podobnie jak sąsiadów zza Odry, tak naszych policjantów nie tłumaczą te brednie.

Policja ma obecnie duże problemy wizerunkowe, mam wrażenie, że usilnie chce wrócić do milicyjnych tradycji, kiedy to w jej szeregi trafiali ludzie, którzy nie poradzili sobie nigdzie indziej. Słaba pensja, ale gwarantowana, niski staż do emerytury i dyskusyjna odpowiedzialność za błędy w pracy, kusi całą rzesze adeptów sztuki „nic nie umiem”. Mundurowi z „urodzenia” giną w odmętach dzisiejszych kadr i gnuśnieją lub odchodzą do sektora prywatnego. Przez całe lata miałem bardzo neutralny stosunek do tej służby, byłem nawet w grupie ludzi wykazującej rosnące zaufanie do Policji. Ale kiedy pojawiam się na stadionach, obserwuje to jak działają ludzie stojący na straży prawa, to wcale się nie dziwie, że w ostatnich wynikach badań zaufania społecznego policja pikuje do wyników Milicji Obywatelskiej. I oczywiście kibice nie są bez winy, maja swoje za skórą, ale w tej historii nie mam im nic do zarzucenia.

Tak na post scriptum, podrzucę jak wygląda specyfika działań służb wobec kibiców. Generalnie udział kibiców gości, w meczach wysokiego ryzyka to „Sodoma i Gomora”. Trupów więcej niż w „300”, straty materialne na poziomie „Transformers”, więc trzeba użyć wszystkich sił i środków aby zablokować takie wydarzenie. No chyba, że niejaki Patryk Vega kręci film „Bad Boy” i bardzo potrzebuje ujęć dwóch ekip kibicowskich na wojennej ścieżce. Wtedy nie tylko wolno! To nawet trzeba! To je fajno! Nie sprawdza się sektorówek, środków pirotechnicznych i wszystkiego co masowo morduje ludzi na stadionach w naszym kraju. PZPN nie rusza z nerwowym natarciem finansowym po meczu, bo przecież to do filmu, to promuje piłkę. Nie ma konferencji służb, nie ma audytów na stadionie, w końcu nie ma zamkniętych trybun. Bo pan Vega kręcił film. I fajnie… Tylko ja tak nieśmiale chciałem zauważyć, że w tym meczu nikt nie został nawet ranny, czyli co? Derby mogą się odbyć bez setek poszkodowanych!? Hipokryci!  Piłka nożna dla kibiców!

Pytanie, czy działania Policji są adekwatne do sytuacji. Odpowiedz zostawiam Wam, bo Policja odmówiła komentarza lub nie miałem siły przebicia, żeby takową uzyskać."

ZOBACZ też: WIDEO: Kulisy wyjazdu Śląsknetu do Poznania