Makowski: Chcieliśmy zdominować rywala
fot.: Paweł Kot
Rafał Makowski w niedzielnym meczu Śląska w Szczecinie (1:2) zdobył pierwszą bramkę w sezonie i w swojej karierze w ekstraklasie, jednak nie zapewnił swojemu zespołowi nawet jednego punktu. Po spotkaniu odpowiedział na nasze pytania w strefie medialnej.
Jak skomentujesz to spotkanie?
Nie tak to miało wyglądać, nie tak zakładaliśmy sobie to spotkanie w naszym wykonaniu. Chcieliśmy tutaj przyjechać, zdominować rywala, grać swoją piłkę, wywieźć trzy punkty, a jak to wyglądało, to wszyscy widzieliśmy. Pogoń nas zdominowała, szczególnie w pierwszej połowie ta gra nam się nie układała. Byliśmy nisko w obronie, a gospodarze napędzali się z każdym kolejnym atakiem. Po przerwie dostaliśmy pierwszą bramkę, szybko odpowiedzieliśmy i to spotkanie inaczej wyglądało, a mimo wszystko ten wynik na pewno nie jest dla nas szczęśliwy, wyjeżdżamy stąd bez punktów.
Z pewnością rozmawialiście w przerwie w szatni co skorygować, jakie były wnioski? Jak mówisz, chcieliście rywala zdominować, a było zdecydowanie odwrotnie.
Jeżeli tak ten mecz wyglądał i Pogoń dominowała, to chcieliśmy już czekać na ten swój kontratak, gdzieś po przejęciu piłki. Po odzyskaniu jej utrzymać bądź też szybko skontratakować i z tej strony spróbować zdobyć bramkę. Udało się, szkoda, że po tej stracie gola, a nie przed stratą, co pozwoliłoby kontrolować albo czekać dalej realizując założenia, które pojawiły się w przerwie tego spotkania. Nie udało się, dostaliśmy bramkę na 1:2 i niestety przegraliśmy.
Sztab szkoleniowy zdecydował się na kilka zmian w wyjściowym składzie, czego ty byłeś beneficjentem. Jak ocenisz siebie w tym meczu?
Moją grę nie mnie oceniać, to trzeba już pytać cały sztab, trenera, ode mnie się tego nie dowiecie. Ja mogę sobie to tylko sam przeanalizować na chłodno już w domu, ale teraz na pewno nie będę odpowiadał na takie pytanie. Co do zmian w składzie, również pytanie do trenera, ja mogę tylko od siebie powiedzieć, że to jest normalne w piłce i te zmiany na pewno będą się pojawiały. Jest u nas duża rywalizacja w zespole, myślę, że to normalne.
Była szybka odpowiedź po tym, jak Pogoń wyszła na prowadzenie. Jak ta akcja wyglądała z twojej perspektywy, bo ty w niej brałeś udział od samego początku, nie tylko ją zakończyłeś. To ty podałeś do Dino Stigleca, czyli sam sobie zaliczyłeś asystę drugiego stopnia.
Jeśli dobrze pamiętam, ta akcja rozpoczęła się od zagrania Patryka Janasika do środka, to też taki schemat, który mamy wyćwiczony. Fajnie, że się udało, ale ta bramka na pewno smakowałaby dużo lepiej, gdybyśmy wywieźli stąd trzy punkty, a nie przegrali. To nie jest najważniejsze, że ja zdobywam bramkę, najważniejsze i najfajniejsze byłoby gdybyśmy wygrali.
Gratulujemy @rmakowski96 pierwszego trafienia w @_Ekstraklasa_! Czekamy na więcej pic.twitter.com/pFtooVt1c2
— Śląsknet (@SLASKnet) November 21, 2021
Zdobyłeś pierwszego gola w tym sezonie i w ogóle w ekstraklasie i chwilę później usiadłeś na ławce rezerwowych. Pewnie lekki zawód się pojawił, że tak szybko po bramce musiałeś zejść.
Tak jak powiedziałem wcześniej, trzeba byłoby zapytać trenera i również uważam, że jest to jak najbardziej naturalne w tym sporcie. Trener też chciał wpuścić świeżą krew, nowych zawodników ofensywnych, którzy dadzą nam tę samą jakość i pomogą zdobyć bramkę. Nie doszukiwałbym się w tym żadnego zawodu.
Trzy ostatnie mecze to tylko jeden zdobyty punkt – czujecie, że jesteście trochę w dołku i to nie jest wasz czas?
Na pewno jesteśmy zdenerwowani, dobrze wiemy, że nie udało się zdobyć tyle punktów, ile chcielibyśmy zdobyć, ale mamy jeszcze cztery mecze do końca roku. Nie możemy się załamywać i chcemy w każdym zdobywać po trzy oczka.
Rozmawiał Krzysztof Banasik