Mamy charakter!
Na dzień przed inauguracją rundy wiosennej wokół Śląska nie brakuje spekulacji i wątpliwości. Tymczasem sami piłkarze mimo wszystko się od tego odcinają i zapewniają, że do końca będą walczyć o najwyższe cele. Po porannym treningu wywiadu udzielił nam Dariusz Sztylka. Kapitan WKS-u opowiada o przerwie między rundami, nie wymigiwał się także od pytań o fuzję z Groclinem, odpowiadając bez wahania, że walka o awans rozegra się na boisku.Krzysztof Banasik: Nie brał pan na maksymalnych obrotach udziału w przygotowaniach do rundy wiosennej.
Dariusz Sztylka: Rzeczywiście mało grałem w sparingach, ale przepracowałem cały okres przygotowawczy z drużyną. Mam nadzieję, że szybko nadrobię zaległości – w czasie treningów, wewnętrznych gierek, ale przede wszystkim występując na boiskach ligowych. Ale jak się gra w piłkę nie zapomniałem.
Czuje się pan siłach, by z Kmitą pokierować zespołem ze środka pomocy?
Jeszcze nie wiem nawet czy zagram, to jest decyzja trenera, chociaż mam na to spore szanse i się z tego cieszę. Każdy trenuje po to, żeby grać. Szczególnie, że to będzie spotkanie przed naszą wspaniałą publicznością, więc to byłby dla mnie zaszczyt. Na pewno podołam zadaniu, jakie mi wyznaczy trener.
Swoje przygotowania ocenia pan mimo wszystko dobrze, a co z resztą zespołu?
Mieliśmy dwa obozy. Na pierwszym w Zieleńcu ćwiczyliśmy siłę i wytrzymałość, drugi na Cyprze był czysto piłkarski. Na sparingach prezentowaliśmy się dobrze, więc widać, że jesteśmy gotowi do walki w lidze. Jednak weryfikacją przygotowań będzie nadchodząca runda.
Do kadry dołączyło pięciu nowych zawodników, jak ocenia pan ich przydatność?
Na pewno będą mieli sporo okazji by udowodnić, że te transfery nie były chybione. Na treningach spisują się dobrze, szybko wkomponowali się w zespół i to jest bardzo ważne. Sprawdzianem dla nich będą występy w lidze.
Czyli ich aklimatyzacja przebiega bez zarzutu, jakoś im pan pomagał jako kapitan?
W Śląsku nigdy nie było z tym problemu, jesteśmy zgrani i dbamy o to, żeby w szatni była dobra atmosfera. Nasi nowi koledzy na pewno szybko znajdą z nami wspólny język na boisku i poza nim, zresztą już tak jest.
Runda jesienna w wykonaniu Śląska była świetna, jak będzie wiosną?
Na pewno piłkarze, trenerzy, kibice i wszyscy ludzie związani z klubem życzyliby sobie, żeby było tak samo. Zależy nam na zwycięstwach i awansie do ekstraklasy, to jest nasz cel.
Będzie mistrzostwo II ligi?
Tylko z taką myślą wychodzimy na boisko. Chcemy wygrywać w każdym spotkaniu, a jeśli to się uda wywalczymy sobie awans. Sprawą drugorzędną jest czy to będzie z pierwszego miejsca czy z drugiego.
Mówi pan tak, jakby zapomniał o planowanej fuzji z Groclinem. Może już jesteście w ekstraklasie?
Na pewno nie, przecież jeszcze żadnych pewnych ustaleń odnośnie tego połączenia nie ma. Jakiekolwiek myślenie, że awans mamy już zapewniony jest błędne. Przed nami 15 ciężkich meczów i wszystko rozstrzygnie się na boisku.
Czyli nie odpuścicie?
Oczywiście, że nie. Mamy swój charakter! Ta fuzja jest jeszcze w planach i nikt do końca nie traktuje tego na poważnie.
Biorąc pod uwagę te plany, ile według pana w tym nowym Śląsku, będzie tego starego?
To nie mnie o tym decydować, ale wydaje mi się, że z tej drużyny powinno nas być jak najwięcej. Tworzymy bardzo dobry kolektyw, co widać na boisku i poza nim. Jeśli zaprezentujemy się na odpowiednim poziomie, po ewentualnym połączeniu się mam nadzieję, że zostanie nas spora liczba.
Hasło „Zbigniew Drzymała” – co panu mówi?
Właściciel Groclinu Grodzisk Wielkopolski. To na pewno nie jest postać anonimowa, o której bym nic nie wiedział. Doprowadził ten klub do wielkich sukcesów w Polsce i pokazał się także w Europie i trzeba mu za to pogratulować.
Chciałby pan z nim współpracować?
Nie wiem, ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Za to dobrze dogaduję się z prezesem Kordosem.
Opinie kibiców są różne, nie boi się pan, że to wpłynie na frekwencję jeszcze w tym sezonie?
Mam nadzieję, że nie! Ta wiadomość o fuzji nie zrobiła na nas żadnego wrażenia, fani muszą w nas wierzyć do końca. Na pewno nie będziemy żadnych meczów odpuszczali i chciałbym, żeby kibice nam pomagali tak samo teraz, jak to było jesienią.
Jaki będzie wynik z Kmitą?
Zawsze wychodzimy na boisko, żeby wygrywać. Nieważne czy to będzie 1:0 czy 4:0. Chcemy prowadzić otwartą i ofensywną grę i dobrze się zaprezentować przed naszą publicznością, która mam nadzieję licznie stawi się na stadionie.
