Mariusz Rumak: Wszyscy zasługują na pochwałę
Skąd taka ogromna siła ofensywy?
W poprzednich spotkaniach tworzyliśmy mało sytuacji, ale cały czas mówiliśmy o tym, że musimy wyjść wyżej w pressingu, nabrać pewności siebie i zacząć je tworzyć. Myślę, że to była też kwestia zajęć treningowych, jakie przeprowadziliśmy. Nad tym pracowaliśmy już od kilku tygodniu, tylko nie stwarzaliśmy sytuacji, nie strzelaliśmy bramek. Dzisiaj moi piłkarze tej pewności nabrali i dostali nagrodę w postaci tego, że wielu z nich wpisało się na listę strzelców.
Kamil Biliński wskoczył do składu, strzelił gola i zaliczył dwie asysty. Przekonał Pana do siebie tym występem?
Myślę, że tak. Jeżeli napastnik strzela bramki, to zawsze przekonuje do siebie trenera. Mam nadzieję, że taką formę będzie utrzymywał.
Czy występ Łukasza Madeja spowodowany był większym zaangażowaniem na treningach? Pracował jakoś pozytywniej, energiczniej?
Zawsze piłkarze pracują, by wyjść w pierwszym składzie. Łukasz pracuje i to nie jest tak, że usiadł na ławce dlatego, że mniej pracował. To jest piłkarz, który pracuje na odpowiednim poziomie, profesjonalista cały czas. Natomiast ja nie chcę wystawiać tu pojedynczych ocen. Nie było by bramek Kamila, Ryoty Morioki, nie było by dobrych akcji Łukasza Madeja, gdyby nie pracowała dobrze defensywa. Trzeba wyróżnić dzisiaj wszystkich za realizację założeń taktycznych, za konsekwencję w grze. Nie chodzi tutaj o wystawianie jakiś not indywidualnych. Piłkarze Śląska którzy dzisiaj byli na meczu, plus reakcja moich rezerwowych piłkarzy, u których było widać jak tym meczem żyją. Wszyscy zasługują na pochwałę, gdyż wywieźli 3 punkty z bardzo trudnego terenu na którym naprawdę trudno się wygrywa. Śledząc moje wcześniejsze mecze na tym stadionie, zauważyłem, że było 1:1,1:0, albo 0:0.
