Marsz w górę tabeli trwa: Śląsk - Wisła 2:1 (0:1)



Wygrana potyczka z Wisłą Płock to 11 mecz z rzędu bez porażki i jednocześnie 14 spotkanie nieprzegrane na własnym stadionie. Wielkie emocje na Oporowskiej i gorąca atmosfera na trybunach to tylko przedsmak tego, co będzie działo się za tydzień, gdy do Wrocławia przyjedzie Wisła, ale ta z Krakowa. Jeśli piłkarze Śląska zagrają równie dobrze, to istnieje duża szansa, ze seria meczów bez porażki będzie nadal trwać. Mimo, że piłkarze WKS-u schodzili na przerwę przegrywając, to wierzyli, że losy meczu nie są jeszcze rozstrzygnięte i w niecałe dwie minuty przechylili szalę zwycięstwa na swoja korzyść, choć później przez prawie 40 minut musieli bronić wyniku grając w osłabieniu po czerwonej kartce otrzymanej przez Benjamina Imeha. Dzięki zwycięstwu zespół Śląska jest już na 3. miejscu w tabeli ze stratą tylko 3 oczek do liderującego Znicza Pruszków.


 

Zgodnie z przewidywaniami trener Ryszard Tarasiewicz powrócił do ustawienia z Imehem na szpicy, a Patryk Klofik powędrował na prawe skrzydło. W roli ofensywnego pomocnika wystąpił Przemysław Łudziński, a jeszcze nie w pełni zdrowy Krzysztof Ulatowski usiadł na ławce rezerwowych. Szkoleniowiec Wisły po porażce ze Zniczem powrócił do ustawienia, w którym płocczanie wystąpili w wygranym 3:1 meczu w Katowicach.
Wrocławianie od pierwszych minut wrocławianie zaatakowali rywali, jednak brakowało im wykończenia. W 7 minucie prawą stroną przedarł się aktywny Imeh, ale niedokładnie zagrał do nadbiegającego Łudzińskiego. Po kwadransie gry po wrzucie z autu piłki przez Ćapa kolejno podbijali ja Imeh i Pokorny, a Rosiński efektownym szczupakiem posłał futbolówkę prosto w czujnego Bińkowskiego. W 22 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Ćapa w polu karnym przytrzymywany był Pokorny, jednak arbiter nie dopatrzył się w tej sytuacji faulu. Od czasu do czasu pod bramkę Radosława Janukiewicza udawało się także przedrzeć płocczanom. W 35 minucie po dośrodkowaniu Irenuesza Kowalskiego głową strzelał Krzysztof Kretkowski, golkiper WKS-u zdołał trącić futbolówkę, która musnęła słupek i wyszła poza boisko. Do piłki ustawionej w narożniku boiska podszedł Kowalski, zacentrował w pole karne, piłkę głową podbił jeden z graczy Wisły, a czujny Mateusz Żytko ustawiony na długim słupku uderzył głową. Piłka po drodze musnęła jeszcze Dariusza Sztylkę i po rękach Janukiewicza wpadła do siatki. Chwilę po bramce kibice Śląska jak i Wisły opuścili swoje miejsca tym samym przyłączając się do protestu, który ma na celu pokazanie włodarzom (PZPN i Ekstraklasie SA), że bez kibiców i porozumienia z nimi rozgrywki piłkarskie tracą sens. W końcówce pierwszej połowy niewiele brakowało, by piękną bramkę zaliczył Patryk Klofik, ale czujny golkiper zdołał tracić futbolówkę uderzona prawie z linii końcowej boiska. Wrocławianie, którzy próbowali szybko odrobić starty, nadziali się na kontrę i w 43 minucie przed polem karnym Kretkowskiego zdaniem arbitra faulował wybiegający Janukiewicz, ale ukarał go tylko żółtą kartką. W zamieszaniu po rzucie wolnym piłka wpadła po raz drugi do siatki, ale sędzia zdecydował, że gracz z Płocka był na pozycji spalonej.



Druga połowa rozpoczęła się dla gospodarzy wyśmienicie, gdy w 49 minucie po rzucie rożnym piłka trafiła do Sztylki, ten uderzył na bramkę, a Bińkowskiemu futbolówka, choć wydawało się, że ma ją już w rękach, wyślizgnęła się i wpadła do bramki. Gdy goście rozpamiętywali jeszcze straconego gola, Gorski zagrał do Imeha, a ten silnie uderzył z 8 metrów w krótki róg i Bińkowski był bez szans. Nigeryjczyk z radości wyrwał chorągiewkę w narożniku boiska i zaczął strzelać niczym z karabinu, za co arbiter po interwencji Peszki pokazał mu żółta kartkę. A że napastnik już w pierwszej połowie został ukarany przez sędziego, to w konsekwencji musiał udać się do szatni. Rywale grając w przewadze zwietrzyli szansę na zdobycz punktową i ruszyli do ataków. Dwukrotnie bliski szczęścia był Peszko, uderzali także Kowalski i Michałek. Ofensywnie grający płocczanie nadziewali się jednak na kontry. W 75 minucie Janukiewicz dalekim podaniem obsłużył Łudzińskiego, ale napastnik nie wykorzystał okazji na strzelenie bramki. W 83 minucie znów błąd popełnił golkiper Wisły, gdy po dośrodkowaniu Ćapa głową strzelał Szewczuk, a Bińkowski wypuścił piłkę z rąk, jednak szybko naprawił swój błąd i złapał futbolówkę jeszcze przed linią bramkową. Wrocławianie umiejętnie rozgrywali w drugiej połowie piłkę, skutecznie zwierając szyki w obronie i mimo gry w osłabieniu nie pozwolili rywalom na stworzenie wielu groźnych sytuacji. Na sytuację boiskową szybko reagował trener Tarasiewicz, który widząc, że należy wzmocnić grę defensywną wpuścił Rudolfa za Rosińskiego, a dysponujący zasobem sił Marek Gancarczyk i Tomasz Szewczuk mieli aktywnie pracować w ofensywie.


Wrocławianom w meczu ligowym udało się wygrać, mimo strzelenia przez rywali szybciej bramki, po raz pierwszy od prawie półtora roku (Śląsk – Jagiellonia 4:2, 12.04.2006). Z pewnością to zwycięstwo jeszcze bardziej podbuduje morale wrocławian, co bardzo się przyda przed kolejnymi ciężkimi spotkaniami z GKS-em Jastrzębie, Wisłą Kraków i Polonią Warszawa.




Śląsk Wrocław – Wisła Płock 2:1 (0:1)




Bramki: Sztylka 49', Imeh 51' - Żytko 35’



Śląsk: Janukiewicz - Wołczek, Wójcik, Pokorny, Ćap – Klofik (M.Gancarczyk 57’), Sztylka (K), Górski, Rosiński (Rudolf 61') - Łudziński (Szewczuk 75’) - Imeh.
Wisła: Bińkowski - Żytko (Bania 71'), Lasocki(K), Wyczałkowski, Górski - Peszko, Krzyżanowski, Michalek (Klepczarek 87'), Kowalski - Gregorek, Kretkowski (Staniszewski 84')

Żółte kartki: Imeh, Janukiewicz, Ćap, Rudolf – Krzyżanowski

Czerwona kartka:: Imeh (51’ za drugą żółtą)
Sędziował: Jacek Walczyński (Lublin)


Widzów: 4500.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.