''Mecz ze Śląskiem pokaże, na co stać Piasta'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Paweł Kot
W 22. kolejce ekstraklasy Śląsk Wrocław podejmie Piasta Gliwice. O niespodziewanym przełamaniu w twierdzy Płock, powrocie Kamila Wilczka oraz przyszłości trenera Waldemara Fornalika rozmawiamy z Tadeuszem Musiołem, dziennikarzem Radia Katowice.
Piast w poprzedniej kolejce jako pierwszy zespół w tym sezonie pokonał Wisłę w Płocku (2:0). Wygrana nie dość, że niespodziewana, to jeszcze niezwykle potrzebna, bo sytuacja w tabeli zaczynała się robić cokolwiek delikatna.
Zdecydowanie, to był chyba ostatni moment, zwłaszcza pamiętając o słabym początku roku i domowych porażkach z Pogonią w lidze oraz Górnikiem Zabrze po rzutach karnych w Pucharze Polski. Nie czarujmy się, w obu tych spotkaniach Piast grał po prostu słabo, co przyznawał zresztą sam trener Waldemar Fornalik podkreślając, że zarówno Portowcy, jak i lokalny przeciwnik wyglądali dużo lepiej od jego zespołu. W Płocku gra gliwiczan zaczęła się chyba jednak w końcu zawiązywać. Wiadomo, że już na samym początku był rzut karny niewykorzystany przez Damiana Kądziora, trochę to skomplikowało sytuację, natomiast udawało się już kreować więcej okazji, Piast też był w stanie narzucić swój styl gry. Może nie dominował, natomiast było to takie granie ze wskazaniem na zespół z Okrzei i wreszcie zaczęło coś wpadać, bo ze skutecznością były problemy. To, co się dzieje z przodu to jednak bolączka Piasta nie tylko wiosną, ale w całym sezonie, bo brakuje żądeł – być może teraz będzie inaczej, skoro przyszli Kamil Wilczek i Rauno Sappinen. Ciągle jest też za dużo błędów w obronie, widać wyraźnie, że tej czwórce wystawianej przez trenera Fornalika na razie czegoś brakuje.
Wspomniany Wilczek wrócił zimą do Piasta i ekstraklasy po prawie siedmioletniej przerwie, a w meczu przeciwko Wiśle Płock zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie. Czy ten zawodnik znowu może być taką gwiazdą ekstraklasy, jak przed wyjazdem i w nowych rozgrywkach ponownie zawalczyć o koronę króla strzelców (najskuteczniejszym zawodnikiem ligi był już w sezonie 2014/2015 – zdobył 20 bramek)?
Dobrze, że wspomniał pan o tym przyszłym sezonie w kontekście króla strzelców, bo w tym jest to już jednak niewykonalne. Dla Wilczka to trzeci powrót do Piasta i sam Fornalik powiedział, że podają mu rękę, bo ma się odbudować. Ostatnie tygodnie w wykonaniu tego napastnika wcale nie były wybitne, odkąd zaczął zmieniać kluby trochę częściej, było widać, że z jego grą coś było nie tak. Jednocześnie trzeba pamiętać, że Wilczek też już nie jest najmłodszym zawodnikiem, bo w tym roku skończył 34 lata, więc to będzie bardziej podparcie się w ofensywie. Tak naprawdę z wielkimi nadziejami to Piast sprowadził Sappinena, króla strzelców ligi estońskiej w barwach Flory Tallin. To on miał być takim wiodącym w ofensywie gliwiczan, natomiast od początku 2022 roku widać, że szkoleniowiec gliwiczan szuka. Sam przyznał, że zabrakło mu trochę sparingów, ale próbuje. Wystawiał Wilczka z Alberto Torilem, dawał Sappinena z Kristopherem Vidą, do tego jest jeszcze młodzieżowiec Arkadiusz Pyrka, który też wchodzi i coś zaczyna grać. Myślę, że Wilczek może być gwiazdą, ale sądzę, że już raczej będzie miał o tę pozycję bardzo trudno. Tym bardziej, że widać, że ma zaległości i jeszcze co najmniej kilka spotkań będzie potrzebował, żeby wejść na odpowiednie tory. Strzelił w Płocku, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Wedle słów trenera Fornalika, Wilczek ma być pierwszym wyborem w ofensywie, drugim Sappinen, ale nie wykluczam, że w przyszłości będzie to wyglądało zupełnie odwrotnie. Tak naprawdę pierwszym zawodnikiem, który rzuca się w oczy w ofensywie gliwiczan jest paradoksalnie Pyrka. Po wejściu z Górnikiem Zabrze grał świetnie, wcześniej z Pogonią też już coś pokazał, może ta młodzież będzie naciskała na tyle, że zdetronizuje starszych.
A gdzie w tym wszystkim jest też wymieniony już Toril? Hiszpan jesienią popisał się hat-trickiem przeciwko Legii (4:1), jednak w tym sezonie w meczach z mistrzem Polski popisuje się przecież praktycznie każdy, a sprowadzenie dwóch napastników zimą można chyba uznać, że duże wotum nieufności wobec niego.
Toril jesień mimo wszystko zakończył z pięcioma bramkami i ciągle jest najskuteczniejszym zawodnikiem Piasta obok Patryka Sokołowskiego, który na początku roku podpisał kontrakt z Legią Warszawa. Natomiast faktycznie sprowadzenie dwóch kolejnych ofensywnych zawodników pokazuje Hiszpanowi, jak ciężko będzie musiał popracować, żeby wywalczyć sobie miejsce w składzie. Kiedy Toril wchodzi to jest podwieszony właśnie pod Wilczka lub Sappinena, więc być może trener Fornalik będzie szukał dla niego nowej pozycji. Nie powiem, że od razu z napastnika zostanie przemianowany na pomocnika, ale będzie zawodnikiem mającym za zadanie dogrywać do tych, którzy są zdecydowanie korzystniej ustawieni w polu karnym. Brak balansu między defensywą a ofensywą oraz nieobecność kluczowego pomocnika, którego rolę może jednak równie dobrze pełnić w najbliższych meczach Michał Chrapek, mogłoby być szansą dla Hiszpana.
Jak w Gliwicach oceniany jest Damian Kądzior? Z jednej strony lider klasyfikacji asystentów z siedmioma otwierającymi podaniami, z drugiej można odnieść wrażenia, że nie błyszczy chyba jeszcze jak w czasach Górnika Zabrze, kiedy był pierwszoplanową postacią ligi pełną gębą?
Wymogi Fornalika są takie, że ma błyszczeć. Widać wyraźnie, że kiedy Kądzior szaleje na tej lewej stronie, to stwarza zagrożenie, to jest zawodnik, który przed rozpoczęciem sezonu został sprowadzony po to, by ściągać uwagę graczy drużyny przeciwnej. Trener Piasta mówił, że Kądzior może nie będzie liderem swojego zespołu, ale to do niego ma schodzić dwóch – trzech, a zagrywana później w pole karne czy przed pole karne piłka, będzie odpowiednio kończona przez napastników. Na tle Piasta 29-latek jest piłkarzem pierwszoplanowym, to on znajduje się przy piłce chyba najczęściej, próbuje w ofensywie, dopóki był na boisku, szarpał również w tych pierwszych wiosennych meczach z Pogonią i zabrzanami. Jeżeli mielibyśmy chwalić piłkarzy Piasta za te spotkania, które nie wyszły, Kądzior na pewno byłby jednym z nich. To taki rzemieślnik, któremu może do tego poziomu z Górnika, kiedy odchodził, faktycznie jeszcze trochę brakuje, może w ogóle już nigdy na niego nie wejdzie, natomiast sądzę, że w naszej ekstraklasie spokojnie powinien się odnaleźć. Może być na przykład kimś takim jak Rafał Kurzawa w Pogoni czy przecież chimeryczny Robert Pich.
Raz lepiej, raz gorzej układają się też losy trenera Fornalika w Piaście, a słabszy sezon następujący po udanym to prawidłowość, którą pamiętamy jeszcze z czasów jego pracy w Ruchu Chorzów. Czy kibice gliwiczan teraz powinni zachować spokój i pogodzić się z tym, że to jakiś rodzaj sezonu przejściowego, czy też po tylu latach pracy byłego selekcjonera przy Okrzei, coś naprawdę zaczyna się wypalać?
Myślę, że Fornalik zaufanie w Gliwicach ma spore. Przewaga nad strefą spadkową może nie jest nadzwyczajnie wyraźna, ale Piast powinien się utrzymać bez większych kłopotów. Problemem tego szkoleniowca zawsze była kadra, bo nie miał on do dyspozycji 40 zawodników, tylko 20, a przy Okrzei zaczyna się również dziać to co było kiedyś w Ruchu, czyli wyciąganie kluczowych graczy do innych drużyn i trzeba to łatać. Fornalik stara się sobie z tym radzić, ale to będzie proces, który nie odbędzie się z dnia na dzień, tylko trzeba dwóch – trzech miesięcy. Do tego pod wodzą obecnego szkoleniowca wiosna Piasta zawsze była lepsza, pamiętamy poprzedni sezon, kiedy po jesieni na samym dole tabeli, gliwiczanie do ostatniej kolejki mieli realną szansę na europejskie puchary. Należy się zatem spodziewać, że w tej rundzie, na przykład na bazie tego ubiegłotygodniowego zwycięstwa w Płocku, zacznie się coś dobrego tworzyć.
Sądzę, że sobotni mecz ze Śląskiem będzie właśnie obrazem tego, na co jeszcze Piasta w tym sezonie stać, bo to dwie ekipy, które są, mam wrażenie bardzo wyrównane. Wrocławianie przecież też nie zaczęli tego roku wybitnie, więc można upatrywać szansy na co najmniej remis. Fornalik nie powinien się martwić o swoją posadę, kontrakt, który na początku sezonu przedłużył do końca czerwca 2024 roku, też ma jednak jakieś znaczenie. W klubie cały czas w niego wierzą, a kredyt zaufania dali też kibice, bo kiedy w tym sezonie nie szło i były słabsze wyniki, to nawet dziennikarze już sugerowali, że może warto się zastanowić nad jakąś zmianą, a sympatycy gliwiczan ciągle wyrażali wsparcie dla szkoleniowca. To jest człowiek, który lubi ciężką pracę, lubi analizować, lubi ustawiać się pod rywala. Jeżeli piłkarze wejdą na swój odpowiedni poziom, bo fizycznie też jeszcze trochę brakuje, to myślę, że Piast zaskoczy i będzie grał w miarę dobrze. On teraz ma takie mecze, w których może spokojnie punktować – po Śląsku zagra u siebie z Górnikiem Zabrze, a potem pojedzie do Lubina. W tych trzech kolejkach siedem punktów jest w zasięgu podopiecznych trenera Fornalika. Wtedy pewnie wszyscy przestaną mówić cokolwiek złego o tym szkoleniowcu.