Medalu nie będzie: Śląsk - Vive 25:26 (11:13)

Wrocławskim piłkarzom ręcznym nie udało się wygrać i tym samym brązowe medale zawisły na szyjach zawodników Vive. Mecz mógł się podobać kibicom, trzymał w napięciu aż do końcowej syreny. Po niej zaś kielczanie na parkiecie odtańczyli taniec radości, a kilkunastoosobowa grupka kibiców gości cieszyła się na trybunach.


 

Pierwsza bramka w meczu padła w 3 minucie, a jej autorem był Andruszewski. Wcześniej Rosiński nie wykorzystał rzutu karnego, piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę. Wyrównuje Gudz, a wynik na 3:1 podwyższa Wardziński. Dwubramkowe prowadzenie Śląska było najwyższym w meczu! Ta sztuka udała się im jeszcze tylko raz, w 44 minucie po strzale Lijewskiego na tablicy świetlnej widniał wynik 20:18. Goście szybko odrobili straty i przejęli inicjatywę. Żadna z drużyn nie zdołała wyrobić sobie dużej przewagi, wynik cały czas był bliski remisu. Jednak to WKS musiał gonić Kielczan, bowiem goście w 25 minucie objęli po raz kolejny prowadzenie i nie oddali go aż do 43! Wcześniej mieliśmy jednak przerwę na którą goście schodzili z dwubramkowym prowadzeniem i zanosiło się na poważną rozmowę w szatni Śląska. Gospodarze zostali dodatkowo osłabieni, bowiem w 26 minucie urazu doznał Salami i utykając zszedł z parkietu.



W pierwszej połowie oba zespoły skupiły się na grze defensywnej, gorzej wyglądała natomiast ofensywa. Gra w obronie była twarda, ale przepisowa. Sędziowie często przerywali grę, jednak żaden zawodnik nie był zmuszony na 2 minuty opuszczać placu gry. Mała liczba goli to także zasługa bramkarzy – Banisza i Bernackiego, którzy dobrze bronili.



Drugą połowę rozpoczęli gracze Vive i Paweł Sieczka wyprowadza po raz pierwszy swoją drużynę na 2 gole przewagi. W 32 minucie miało miejsce kluczowe wydarzenie pojedynku. Po raz kolejny faulowany był Garbacz, z którym wyraźnie przez cały mecz nie radzili sobie goście, a między słupkami, by bronić rzut karny, stanął Stęczniewski. Odbił piłkę po strzale Górniaka i pozostał w bramce aż do ostatniej syreny broniąc jak w transie z prawie 50% skutecznością! Wrocławianom udaje się doścignąć gości, wychodzą nawet na prowadzenie, jednak w 49 minucie Kuchczyński wyprowadza swój zespół na prowadzenie 21:20 i kielczanie nie oddadzą go już do końca. Gospodarze walczyli dzielnie, ale szansę stracili w 52 minucie meczu. Wtedy to przy stanie 22:22 najpierw Wardziński przegrywa pojedynek z bramkarzem, a chwilę później Garbacz otrzymuje dwuminutową karę za celowe zagranie nogą. Wrocławianie tracą siły grając w osłabieniu, a kielczanie z każdą minutą czują, że upragniony medal jest coraz bliżej. Gdy na ławkę został odesłany przez arbitra Jarosław Sieczka nie zrobiło to graczom Vive różnicy i to oni zdobyli 2 gole, mimo osłabienia, a Śląsk żadnego! Na dwie minuty przed końcem goście prowadzili 26:24 i szanse na sukces WKSu były iluzoryczne. Straty udaje się zmniejszyć Glińskiemu. Vive gra w osłabieniu bez Wasiaka, a dołącza do niego także Kuchczyński. Do końcowej syreny zostaje tylko kilkanaście sekund, ale wrocławianom nie udaje się już odebrać piłki rywalom.




Vive zasłużenie wygrało tą rywalizację. Po końcowej syrenie w zespole Śląska panowało przygnębienie. Ostatnią szansą wrocławian na grę w europejskich pucharach będzie występ za tydzień w turnieju finałowym o Puchar Polski.




Śląsk: Covtun, Banisz, Ciechanowicz – Gliński 3, Rosiński 3, Haczkiewicz, Wardziński 4, Gudz 4, Dmytruszyński, Garbacz 4, Lijewski 4, Górniak 3, Salami, Lewicki.



Vive: Bernacki, Stęczniewski – Grabarczyk, Anuszewski 5, Zydroń 5, Bystram 1, Wasiak 2, Hiliuc 3, kuchczyński 2, P. Sieczka 4, Nowakowski 2, J. Sieczka, Nikulenko, Kliszczyk 2.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.