Media z wizytą w Grodzisku

Na zaproszenie działaczy Groclinu/Dyskobolii Grodzisk Wlkp. wrocławscy dziennikarze wizytowali we wtorek klub z podpoznańskiego miasteczka. Głównymi punktami programu były: poznanie bazy treningowej pierwszoligowca, zwiedzenie obiektów klubowych oraz dyskusja na temat współpracy z mediami w zakresie informowania opinii publicznej o szczegółach fuzji. Na koniec wizyty w komfortowych warunkach można było obejrzeć półfinał Pucharu Ekstraklasy, w którym gospodarze wysoko pokonali Górnika Zabrze 3:0.


 

Najważniejsze wnioski, jakie można było wywieźć z Grodziska, są takie, że wiele najpoważniejszych szczegółów fuzji nie zostało jeszcze dopracowane. Zaś niedopowiedzenia zrodziły szereg kontrowersji. Wiele z tych spraw dopiero będzie omawianych i ich rozwiązanie nie jest przesądzone. Inne zaś pojawiły się teraz i najpierw muszą zostać przemyślane przez wszystkie strony. Wina w niedoinformowaniu kibiców leży jednak po stronie działaczy, którzy chyba zbyt hurraoptymistycznie przyjęli cały projekt.


Przez wrocławskie media przetoczyła się burza związana z tematem fuzji. Głównymi punktami zapalnymi gorących dyskusji były takie szczegóły połączenia jak: kwestia licencji na przyszły sezon w ekstraklasie, ewentualny udział nowego zespołu w europejskich pucharach oraz w najwyższej klasie rozgrywkowej w przypadku braku awansu Śląska. We wtorek dziennikarzy zapewniono, że akcjonariusze połączonej spółki nad wszelkimi wątpliwościami będą się zastanawiać do czerwca i nic jeszcze nie jest przesądzone. Kibiców natomiast starano się uspokoić zapewnieniem, że bez ich akceptacji nie ma szans powodzenia cały projekt.


Kilkudziesięcioosobową grupę wrocławskich żurnalistów oprowadzili po terenach sportowych Grodziska menedżer Joanna Drzymała oraz rzecznik prasowy Jerzy Pięta. Na początek pochwalili się najlepszym w Polsce wybudowanym za 5 milionów złotych boiskiem ze sztuczną nawierzchnią, na którym w zimie trenowali nie tylko zawodnicy ich klubu, ale też na sparingi przyjeżdżały zespoły z odległych stron Polski. Obok niego zresztą do dyspozycji znajdują się 3 kolejne boiska trawiaste, a następne jest już w budowie. Ponadto jest płyta główna.


Przyznać trzeba, że dziś Śląsk może tylko pomarzyć o takich warunkach treningowych, a nawet wyprawy na Cypr nie dadzą tego, co na co dzień mają gracze Jacka Zielińskiego. Zdaniem trenera Groclinu/Dyskobolii jest to jeden z kilku warunków do osiągnięcia takich wyników, jakie notują obecnie jego podopieczni. Cała baza ma być do dyspozycji nowego tworu, jednak jej wykorzystanie będzie zależeć od decyzji szkoleniowca WKS-u.


W kompleksie stadionu w Grodzisku znajduje się także hala z 4 kortami tenisowymi, którą w razie potrzeby także można łatwo zamienić na pełnowymiarowy plac gry. Szatnie wraz z zapleczem chwalił sam Kevin Keegan, który poznał obiekt jako coach Manchesteru City. Sam stadion spełnia wszelkie wymogi nie tylko ekstraklasy, ale też europejskich pucharów. W porównaniu z trybunami przy ul. Oporowskiej jest jednak gorsza widoczność ze względu na wysokość i odległość od boiska. I to chyba jedyny mankament obiektu przy ul. Powstańców Chocieszyńskich.


Spore wrażenie robi również część hotelowa, w której znajduje się odnowa biologiczna. Do czyniącej cuda kriokomory zaproszono nawet kapitana WKS-u, Dariusza Sztylkę. Kontuzjowany w Katowicach pomocnik ma szansę zostać postawiony na nogi już na sobotni mecz ze Zniczem Pruszków. Wszystko w ramach współpracy obu klubów.


- Co jeszcze możemy zrobić dla Śląska? – pytał Pięta. – Wypożyczyć Adriana Sikorę – padła szybka odpowiedź dziennikarzy.


I faktycznie napastnik Grodziszczan pokazał klasę zdobywając jedną z bramek w spotkaniu z Górnikiem, który na deser obejrzała wycieczka Wrocławia. Pierwszego gola strzelił jedyny w historii piłkarz, który występował w obydwu klubach – Jarosław Lato. Nawet o takie szczegóły zadbano w Groclinie – śmiano się po meczu.


- Nasza postawa i wyniki są najlepszym argumentem dla kibiców z Wrocławia, żeby przekonali się do fuzji – mówił Lato. – Grałem w Śląsku w II lidze oraz walczyłem z nim o utrzymanie się w ekstraklasie. Teraz chciałbym zagrać o cos więcej.


- Nawet nie muszą zmieniać koszulek – patrząc na zielone stroje gospodarzy podsumowali miejscowi sympatycy piłki nożnej, którzy od następnego sezonu najprawdopodobniej będą się emocjonować IV ligą.


Filip Podolski

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.