Miałeś ch... złoty róg lecz zupa była za słona...

Wczorajsza konferencja prasowa skłoniła mnie do wielu refleksji. Otóż niejaki Jan Żurek doszedł do kilku ciekawych refleksji. Jak to się ma do jego niedawnych zapowiedzi? Ciekawie...


 

Pan Żurek stwierdził, że nasz zespół walczył na boisku. Może oglądaliśmy nie te same zawody, może ostatnio Wielki Mag obserwował jakieś zawody w knajpiane piłkarzyki (może śledząc Roberta Rosińskiego), ponieważ ja i wielu zgromadzonych na stadionie kibiców mają inne pojęcie walki .

Kolejne wypowiedzi spowodowały jeszcze większy zamęt w głowach. Jak zwykle u pana Jana zabrakło refleksji, poczucia winy. Winni byli konkretni zawodnicy, a nie osoba która odpowiada za ich szkolenie, taktykę i grę na boisku, przypadkowo chyba zasiadająca na ławce zwanej trenerską.

Usłyszeliśmy, że ten zespół jest w budowie, że potrzebuje czasu, że jest to 11 nowych zawodników. Dziwne, że taka refleksja przyszła tak późno. Przecież każdy wie, że wymiana 8-10 zawodników w trakcie sezonu nigdy nie prowadzi do natychmiastowych fantastycznych rezultatów w postaci fantastycznych wyników. Tymczasem to sam pan Żurek w odpowiedzi na nie mniej chore zapowiedzi panów Mazurów o 40 punktach na wiosnę deklarował się „nie ma najmniejszego problemu, może nawet komplet 52”. Wtedy nie przeszkadzało mu tylu nowych zawodników i brak zgrania. Warto jednak zauważyć, że tą ekipę pan Żurek ma już co najmniej od początku lutego (poza Wójcikiem i Lasockim, którzy są z zespołem ok. 1,5 miesiąca) ile czasu potrzeba na stworzenie zespołu? Ile panu dać panie Janku? Rok? Dwa?

Kolejna wypowiedź. Nie mam dobrego składu bo Kaczorowski nie grał 2 lata, Pokorny i Cap to III ligowe rezerwy Zagłębia itd… Napraaawdęę????? A jeszcze niedawno ci zawodnicy byli przedstawiani jako gwiazdy, warte swych kosmicznych kontraktów i gwarantujące zdobycie 40 punktów i awans do I ligi. Skąd nagle taka refleksja?
Usłyszeliśmy też, że mamy całkiem nowy zespół i nie wiadomo na co go stać? Po całym okresie przygotowawczym? Dalej pan nie wie? To deklaracje awansu i 40 punktów składał pan nie znając zespołu? Bo wróżka tak powiedziała?

Pan Żurek stwierdził, że po raz kolejny rywal nas niczym nie zaskoczył, mieliśmy go świetnie rozpracowanego. No cóż, w piłce liczą się efekty. Pytanie: czy rozpoznanie rywala było rzeczywiście tak dobre? Czy może Wielki Mag po raz kolejny wyciągnął z tego rozpoznania niewłaściwe wnioski (2 tyg temu wspominał także o świetnym rozpoznaniu zespołu z Łomży). A może te rozpoznania służą innym celom niż wygrana na boisku?

Pan Jan Alibi Żurek znajduje wciąż winnych w innych osobach okolicznościach itp… Zapomina, że to on jest odpowiedzialny za stworzenie zespołu (ten systematycznie i z perfekcją godną mistrza rozbija), ustawienie koncepcję gry i wyniki. Dostał 11 nowych zawodników jakich chiał i mógł dostać, dostał warunki przygotowania, jakich od dawna Śląsk nie miał (obóz w Turcji wysoki budżet opieka fizjologa, bank informacji itd). Jesienią narzekał, że ma piłkarzy frajerów, źle przygotowany zespół itd. Choć po miesiącu pracy wydawałoby się, że powinny już być widoczne efekty jego pracy. Teraz ma to co chciał i wszystkie efekty powinny być wypadkową jego pracy. Dalej jednak słyszymy o trudnościach obiektywnych. Chciałoby się zapytać czego jeszcze panu potrzeba żeby osiągnąć jakies wyniki? Pocieszające jednak, że pan Jan dochodzi do pewnych refleksji, o których większość mówiła od dawna. Ja czekam aż powie jeszcze, że zespół nie biega bo przecież nikt nie wytrzyma zapier… 4 – 5 treningów dziennie przez większość okresu przygotowawczego, więc chłopcy mają dość piłki… A może czas na najważniejszą refleksję – Kończ waść wstydu oszczędź!

źródło: Własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.