Miedź - Śląsk 1:3 (1:0)

Fani zgromadzeni na stadionie w Legnicy obejrzeli zupełnie dwie inne polowy. W pierwszej części gry przeważali gospodarze, a zawodnicy Śląska nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę! Wydawało się, że porażka jest nieunikniona, a słabsza gra w ostatnich meczach nie była dziełem przypadku. W przerwie zdarzył się jednak cud „śląska klątwa” została zdjęta, a WKS zagrał tak jak w większości spotkań zeszłej rundy, tak jak przystało na lidera. Dużo do gry wrocławian wniósł Rosiński, który zmienił Filipczaka.


 

W pierwszych minutach gra była dość wyrównana, jednak z każdą minutą gospodarze uzyskiwali przewagę. Śląsk miał problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, zawodnicy często razili niedokładnymi podaniami, głupimi stratami piłki. Widać było, że w obu zespołach panuje lekkie zdenerwowanie. Porażka w tym meczu byłaby problemem i dla Miedzi, która oddaliłaby się od gry w barażach, i dla Śląska, który straciłby w takim przypadku pozycję lidera. Swoje dodała także transmisja w TV. Szybciej tremy pozbyli się gospodarze. W 26 minucie panik dośrodkowuje z rzutu wolnego, skutecznie uderza Połubiński i trener Kowalski szaleje z radości razem z całą ławką rezerwowych Miedzi. Do przerwy goli mogło być więcej ,ale wyśmienitą okazję zmarnował Robak. Wrocławianie próbowali odpowiedzieć, ale uderzenia Wołczka i Filipczka były niecelne.



W drugiej połowie Śląsk śmielej zaatakował, ale na początku nie doprowadzało to do zmiany wyniku. Mogła się natomiast zmniejszyć ilość graczy na boisku, bowiem po brutalnym faulu Lipińskiego arbiter wyciągnął tylko żółtą kartkę, ale równie dobrze mógłby czerwoną. W końcu akcje WKSu zaczęły się zazębiać, a gospodarze zaczęli robić błędy. W 68 minucie Wan dośrodkowuje wprost na głowę Ostrowskiego, a ten nie marnuje okazji i doprowadza do remisu. Wrocławianie złapali wiatr w żagle i niesieni dopingiem kibiców wychodzą na prowadzenie za sprawą Wana, który silnym strzałem nie daje szans obrony Jurcikowi. Gospodarze chcąc wywalczyć choćby punkt odkryli się i zostali skarceni przez Kowalczyka, który w 81 minucie mocnym uderzeniem z ok. 25 metrów kieruje piłkę do siatki i rozstrzyga losy meczu.



Miejmy nadzieję, że w kolejnych meczach wrocławscy kibice będą oglądać tylko grę Śląska taką jak w 2 połowie tego pojedynku. Warto odnotować dobry występ Wana, który z każdym meczem nabiera większej pewności w grze. W środku pola umiejętnie walczył Rosiński, a w końcówce na murawie pojawił się także Flejterski, który małymi krokami wchodzi w rytm meczowy. Zastanawia natomiast nieobecność Szczota, który nieźle zagrał z Chrobrym, a dziś tylko wspomagał rezerwy. Zwycięstwo odniesione na trudnym terenie i styl gry w 2 połowie powinny spowodować wzrost morale zespołu walczącego o promocję do 2 ligi!



Śląsk: Janukiewicz – Lipiński, Ignasiak, Lis – Wołczek, Ostrowski (83’ Flejterski), Sztylka, Filipczak (45’ Rosiński), Wan – Wielgus (79’ Rudolf), Kowalczyk (90’ Kudyba)

źródło: Drom

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.