Miedź - Śląsk 1:3 (1:0)
W pierwszych minutach gra była dość wyrównana, jednak z każdą minutą gospodarze uzyskiwali przewagę. Śląsk miał problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, zawodnicy często razili niedokładnymi podaniami, głupimi stratami piłki. Widać było, że w obu zespołach panuje lekkie zdenerwowanie. Porażka w tym meczu byłaby problemem i dla Miedzi, która oddaliłaby się od gry w barażach, i dla Śląska, który straciłby w takim przypadku pozycję lidera. Swoje dodała także transmisja w TV. Szybciej tremy pozbyli się gospodarze. W 26 minucie panik dośrodkowuje z rzutu wolnego, skutecznie uderza Połubiński i trener Kowalski szaleje z radości razem z całą ławką rezerwowych Miedzi. Do przerwy goli mogło być więcej ,ale wyśmienitą okazję zmarnował Robak. Wrocławianie próbowali odpowiedzieć, ale uderzenia Wołczka i Filipczka były niecelne.
W drugiej połowie Śląsk śmielej zaatakował, ale na początku nie doprowadzało to do zmiany wyniku. Mogła się natomiast zmniejszyć ilość graczy na boisku, bowiem po brutalnym faulu Lipińskiego arbiter wyciągnął tylko żółtą kartkę, ale równie dobrze mógłby czerwoną. W końcu akcje WKSu zaczęły się zazębiać, a gospodarze zaczęli robić błędy. W 68 minucie Wan dośrodkowuje wprost na głowę Ostrowskiego, a ten nie marnuje okazji i doprowadza do remisu. Wrocławianie złapali wiatr w żagle i niesieni dopingiem kibiców wychodzą na prowadzenie za sprawą Wana, który silnym strzałem nie daje szans obrony Jurcikowi. Gospodarze chcąc wywalczyć choćby punkt odkryli się i zostali skarceni przez Kowalczyka, który w 81 minucie mocnym uderzeniem z ok. 25 metrów kieruje piłkę do siatki i rozstrzyga losy meczu.
Miejmy nadzieję, że w kolejnych meczach wrocławscy kibice będą oglądać tylko grę Śląska taką jak w 2 połowie tego pojedynku. Warto odnotować dobry występ Wana, który z każdym meczem nabiera większej pewności w grze. W środku pola umiejętnie walczył Rosiński, a w końcówce na murawie pojawił się także Flejterski, który małymi krokami wchodzi w rytm meczowy. Zastanawia natomiast nieobecność Szczota, który nieźle zagrał z Chrobrym, a dziś tylko wspomagał rezerwy. Zwycięstwo odniesione na trudnym terenie i styl gry w 2 połowie powinny spowodować wzrost morale zespołu walczącego o promocję do 2 ligi!
Śląsk: Janukiewicz – Lipiński, Ignasiak, Lis – Wołczek, Ostrowski (83’ Flejterski), Sztylka, Filipczak (45’ Rosiński), Wan – Wielgus (79’ Rudolf), Kowalczyk (90’ Kudyba)
źródło: Drom