Mila: Do Wrocławia wracamy z wielką satysfakcją

Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, ale w ostatnich meczach zdobyłeś bramkę, zaliczyłeś trzy asysty albo brałeś udział przy akcjach bramkowych i dzisiaj znowu asysta.
Naprawdę bardzo się z tego cieszę, to jest dla nas naprawdę świetny okres. Ogólnie od kiedy tu przyszedłem czuje się tu znakomicie, ten czas szybko leci i nad bardzo ubolewam. Cieszę się z tego, że poznałem tu tak fajnych ludzi i muszę przyznać, że bardzo dobrze się tu czuję.


 

Podobno to zagranie do Diaza przy rzucie wolnym nie było trenowane, tylko wyszło to spontanicznie?
Tak, rzeczywiście tak było, ale ja znam walory Diaza i wiem jakie on podania lubi i co może zrobić z piłką po jej przyjęciu, więc to było spontaniczne, ale ja tak chciałem zagrać. W powtórkach będzie widać, że Zagłębie było przygotowane na dośrodkowanie, a nie takie podanie.

Złośliwi powiedzą, że ta bramka ustawiła mecz, co byś im odpowiedział?
To prawda (śmiech). Bardzo się cieszymy i obyśmy częściej strzelali tak szybko bramki, który nam ustawiają spotkanie. To jest po części prawda, bo jak tak szybko strzela się gola na 1:0, to później jest łatwiej, chociaż Zagłębie robiło wszystko, żeby wyrównać. Jesteśmy drużyną, która bardzo ciężko pracuje na sukces, ale już o tym meczu zapominamy i od jutra przygotowujemy się do meczu przeciwko Jagiellonii, to będzie bardzo trudne spotkanie.

Miałem wrażenie że wyszedłeś na to spotkanie bardzo umotywowany, dawałeś z siebie 150% normy i to się udzieliło twoim kolegom z zespołu.
Dostałem jakiegoś kota dzisiaj (śmiech). Cała drużyna zagrała dzisiaj bardzo dobrze, wspieraliśmy się w trudnych sytuacjach, których nie brakowało. Przez cały mecz sobie podpowiadaliśmy i się asekurowaliśmy. Naprawdę zagraliśmy bardzo dobrze i z wielką satysfakcją wracamy do Wrocławia.

Pocieszaliście jakoś Krzyśka Wołczka?
No tak mu się rzeczywiście nieszczęśliwie przytrafiło, w tej sytuacji nie mógł niczego innego zrobić. Piłka się od niego odbiła i absolutnie to nie była jego wina, wygraliśmy 5:1 i on również przyczynił się do tego zwycięstwa.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.