Mistrzostwa Polski to był czas! (SKRÓT MECZU)

Mistrzostwa Polski to był czas! (SKRÓT MECZU)

fot.: Bartłomiej Wójtowicz

To był najważniejszy mecz Śląska od powrotu do ekstraklasy i jeden z najważniejszych w całej historii klubu. 6 maja 2012 roku, po 35-letniej przerwie, zielono-biało-czerwoni po raz drugi wywalczyli tytuł najlepszej piłkarskiej drużyny w Polsce. Przypominamy mecz sprzed równo 10 lat! TUTAJ znajdziecie informacje na temat wyjątkowego wydarzenia, które odbędzie się w najbliższą niedzielę przy Oporowskiej.



 

Do decydującego meczu sezonu 2011/2012 na stadionie Wisły Kraków Śląsk przystępował po wymarzonych rozstrzygnięciach dwóch wcześniejszych kolejek. Punkty gubili jego główni rywale do mistrzostwa – Legia Warszawa i Ruch Chorzów, a drużyna trenera Oresta Lenczyka na przełomie maja i kwietnia była bezbłędna. Zainkasowała komplet punktów w domowych spotkaniach przeciwko Zagłębiu Lubin oraz Jagiellonii Białystok, co umożliwiło jej powrót na fotel lidera, z którego cieszyła się przez całą zimę. Wrocławianie przyjechali na Reymonta bronić jednopunktowej przewagi nad chorzowianami mając jednak z tyłu głowy wyjazdową niemoc. Śląsk nie wygrał żadnego z wcześniejszych pięciu wyjazdowych meczów ligowych w 2012 roku, przegrał także w Pucharze Polski na stadionie pierwszoligowej Arki Gdynia.

Wisła Kraków kończyła dziwny i skomplikowany sezon. Była jeszcze aktualnym mistrzem Polski, kilka miesięcy wcześniej w niezwykłych okolicznościach ominął ją awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów po pamiętnym dwumeczu z APOEL-em Nikozja. Potem awansowała do 1/16 finału Ligi Europy. W ekstraklasie powodów do zadowolenia jednak nie miała zbyt wiele, do 30. kolejki rozgrywek 2011/2012 przystępowała dopiero z 7. miejsca, a prowadził ją już trzeci trener w tym sezonie – po Robercie Maaskancie i Kazimierzu Moskalu, drużynę przejął Michał Probierz. I co ciekawe, od początku pracy w pierwszych dniach marca cały czas był niepokonany przed własną publicznością. Wbrew dominującym w przedmeczowych zapowiedziach spekulacjom, piłkarze Wisły nie zamierzali ułatwiać Śląskowi walki o tytuł ze względu na ówcześnie obowiązującą zgodę kibiców obu klubów. Trener Probierz desygnował na ostatni mecz sezonu najsilniejszy skład i miało to swoje odzwierciedlenie w tym, jakie spotkanie oglądaliśmy przy Reymonta.

KORESPONDENCYJNY POJEDYNEK

W pierwszej połowie Wisła Kraków była groźniejszym zespołem, dwiema świetnymi interwencjami przy strzałach Łukasza Garguły wrocławian ratował Marian Kelemen. Śląsk odpowiedział uderzeniem Waldemara Soboty, który skorzystał z niepewnej interwencji bramkarza Wisły Sergeia Pareiki po zagraniu Cristiana Omara Diaza. Pierwsza połowa ostatecznie bramek nie przyniosła. Wrocławianie toczyli korespondencyjny pojedynek o tytuł z Ruchem Chorzów, który po pierwszej połowie domowego meczu z Lechią Gdańsk prowadził już 2:0 i w wirtualnej tabeli spychał ich z 1. miejsca.

Wszystko wskazuje na to, że w przerwie te informacje dotarły do szatni Śląska, bo drużyna Oresta Lenczyka już sześć minut po zmianie stron wzięła sprawy w swoje ręce. Trzynastą asystą w sezonie popisał się Sebastian Mila, który dośrodkował z rzutu wolnego do Roka Elsnera, a Słoweniec perfekcyjnym uderzeniem głową trafił do siatki. Elsner zaprezentował swoje strzeleckie umiejętności w najlepszym możliwym momencie – w lidze trafił dopiero drugi raz, pierwszy… we wcześniejszej kolejce.

Co ciekawe, gdy piłka wpadała do bramki Wisły, między słupkami stał już Milan Jovanić, który w przerwie zastąpił Pareikę. Oficjalnie przyczyną zmiany była kontuzja Estończyka, ale niecodzienna roszada tylko podsyciła teorie spiskowe. Strzelony gol uspokoił stremowanych przed przerwą wrocławian, osłabił również animusz Wisły, jednak nie był koniec emocji tego popołudnia. Zadbał o to Krzysztof Wołczek, który w 81. minucie zobaczył zupełnie niepotrzebną drugą żółtą kartkę i przy Reymonta zaczęły się nerwy.

WIELKIE ŚWIĘTO

Wisła Kraków najbliżej doprowadzenia do remisu, który zapewniłby mistrzostwo Ruchowi Chorzów, była w drugiej minucie doliczonego czasu. Wprowadzony chwilę wcześniej 20-letni Łukasz Rojewski, dla którego był to... jedyny w karierze występ w oficjalnym meczu Wisły, miał doskonałą okazję w polu karnym po dośrodkowaniu Andraża Kirma, jednak nie trafił dobrze w piłkę i Kelemen mógł odetchnąć z ulgą. Kilkadziesiąt sekund później sędzia Daniel Stefański zagwizdał po raz ostatni i Śląsk przejął mistrzostwo Polski od Wisły, a na stadionie przy Reymonta rozpoczęło się wielkie święto trenera Oresta Lenczyka oraz jego piłkarzy.

Śląsk, rok po sensacyjnym wicemistrzostwie Polski, poprawił swoje osiągnięcie i dwa miesiące później przystąpił do ostatecznie nieudanych kwalifikacji Ligi Mistrzów, zaś po rozczarowującym początku sezonu 2012/2013 rozstał się z trenerem Orestem Lenczykiem. Wisła Kraków zakończyła rozgrywki na odległym 7. miejscu, a po letniej przerwie coraz częściej plotkowało się o zmierzchu ery Bogusława Cupiała oraz nadchodzących problemach finansowych, co sprawiło, że Probierz przy Reymonta zupełnie rozczarował i stracił pracę jesienią tylko o kilka tygodni później niż szkoleniowiec Śląska.

Wisła Kraków 0:1 (0:0) Śląsk Wrocław
Elsner 51'

Wisła: Pareiko (46' Jovanić) - Jirsak, Sobolewski, Czekaj, Nunez - Wilk (81' Kirm), Garguła (87' Rojewski), Iliev, Małecki, Melikson - Genkov

Śląsk: Kelemen - Mraz, Pawelec, Celeban, Wołczek- Kaźmierczak, Elsner, Gikiewicz (90' Sztylka), Sobota (83' Socha), Mila - Diaz (72' Cetnarski)

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Widzów: 22 627

Żółte kartki: Czekaj, Wilk, Małecki - Wołczek, Mraz, Gikiewicz

Czerwona kartka: Wołczek 81' (za drugą żółtą)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.