Mistrzowie riposty: Pelikan - Śląsk 2:3 (1:2)
Tylko 10 minut w spotkaniu Śląska w Łowiczu był remis, chociaż Pelikan dwukrotnie doprowadzał do wyrównania. Już druga akcja wrocławian zakończyła się golem. Benjamin Imeh wespół z
Krzysztofem Ostrowskim ograli defensywę gospodarzy, piłka trafiła do Przemysława
Łudzińskiego, który z kilku metrów pewnie umieścił ją w siatce.
Wrocławianie zadowoleni z takiego obrotu sprawy spoczęli jednak na laurach i w 29.
minucie Ostrowski zaliczył... swoją drugą asystę w tym meczu. Tym razem grający
na prawej obronie zawodnik wybił piłkę głową wprost pod nogi Roberta Wilka,
który bez namysłu kropnął pod poprzeczkę. Po 2 minutach było jednak już 2:1
dla gości. Łudziński ponownie podwyższył cenę za swój ewentualny transfer
strzelając nie do obrony zza pola karnego.
Bramka dla Pelikana znacznie ożywiła spotkanie, obie drużyny przeprowadzały
akcję za akcję, co na dość wąskim boisku powodowało, że co chwila pachniało
bramką. Nieco groźniejsze były ataki WKS-u, ale to łowiczanie zmienili rezultat.
W 69. minucie Adamczyk przedarł się lewym skrzydłem i dośrodkował wprost na
głowę Wilka, który ponownie zmusił do kapitulacji Radosława Janukiewicza.
Odpowiedź Śląska była równie szybka, co efektowna. Kapitan naszej jedenastki,
Dariusz Sztylka, zdecydował się na uderzenie z ponad 20 metrów. Piłka ugrzęzła
w okienku przeciwległego roku bramki Pelikana. Ten gol ukoronował postawę
wrocławian w roku 2007. Choć gospodarze do końca meczu starali się jeszcze raz
doprowadzić do remisu, podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie wypuścili zwycięstwa
z rąk.
Poprzedni raz WKS zdobył 3 gole na wyjeździe w meczu ligowym na szczeblu
centralnym ponad 6 lat temu. Jednym ze strzelców goli wówczas na stadionie Wojska
Polskiego w Warszawie był Sztylka, a Śląsk wygrał z Legią 4:3.
Filip Podolski
źródło: FPP