Młodzieżowa rewolucja!
W najbliższy weekend rozpoczynają się rozgrywki Dolnośląskiej Ligi Juniorów i Dolnośląskiej Ligi Juniorów Młodszych. Tuż przed powrotem na murawy w zespołach młodzieżowych Śląska doszło jednak do rewolucji, związanej ze zmianą koncepcji funkcjonowania zleconej przez pion sportowy klubu. Na inaugurację z Polarem młodzi piłkarze czekali z dużymi nadziejami. Po rundzie jesiennej Śląsk stracił co prawda kilka punktów ze słabszymi drużynami, ale pokonał zespoły z czołówki - Zagłębie Lubin (mistrz Polski) i Górnika Wałbrzych, zremisował w Legnicy z Miedzią. Obie drużyny juniorów intensywnie przepracowały okres zimowy, odnotowując dobre rezultaty, także z drużynami seniorów. Zawodnicy palili się do gry, tymczasem dzień przed meczem doszło do istnej rewolucji w młodzieżowym Śląsku. Władze Śląska Wrocław SA nakazały odmłodzenie składu DLJ i w konsekwencji innych grup. Już wcześniej podziękowano za grę w zespole juniorów wszystkim zawodnikom z rocznika 1992, to jednak było za mało. W piątek postanowiono, że w meczu juniorów starszych mogą występować 4 zawodnicy z rocznika 199, w tym 3 trenujący zimą ze Śląskiem ME (Chmura, Fedyna i Kubiak). Resztę kadry mają stanowić juniorzy młodsi (roczniki 94-95) oraz trampkarze (96). Pozostali zawodnicy z rocznika 93 mają trenować w klubie, grać sparingi z seniorami i wystąpić w meczach z Zagłębiem Lubin i Górnikiem Wałbrzych. Teoretycznie Śląsk (podobnie jak i Zagłębie) zawsze grał rocznikiem młodszym, ta nowa sytuacja budzi jednak zdziwienie.
Po pierwsze zaskakuje skala odmłodzenia. Siedemdziesiąt procent składu juniorów młodszych i trampkarzy w DLJ wydaje się przesadą. W piłce młodzieżowej liczą się nie tylko umiejętności, ale i przewaga fizyczna. Różnica 2-3 lat będzie mocno widoczna zwłaszcza w młodszych grupach (odmłodzenie składu w juniorach pociągnie za sobą reakcje łańcuchową w niższych rocznikach). Oby uniknęli kontuzji w starciu z większymi i silniejszymi rywalami. Czy idea parytetów rocznikowych (4 miejsca dla rocznika 93), a nie dobór pod względem umiejętności jest właściwa?
Ponadto czy właściwe jest fundowanie juniorom starszym rundy wiosennej bez obciążeń, gdy tylko jeden wyróżniony zawodnik gra w lidze, a reszta wyłącznie w meczach bez stawki? Czy na pewno uda się zorganizować im co tydzień możliwość konfrontacji z seniorami? Wreszcie spore kontrowersje budzi sposób w jaki zostało przeprowadzone owe odmłodzenie. Odstawienie na boczny tor zawodników dzień przed meczem, w ostatnim dniu okienka transferowego trudno nazwać przyjaznym gestem. Zawodników będących od lat w Śląsku potraktowano jak niepotrzebny materiał. Praktycznie zamknięto graczom drogę do poszukiwania innych klubów. W końcu taka rewolucja w składach na dzień przed ligą burzy cały plan szkoleniowy i stawia pod znakiem zapytania sensowność zimowego okresu przygotowawczego. Sprawa dotyczy nie tylko juniorów, ponieważ tuż przed ligą zmienią się kadry niemal wszystkich grup młodzieżowych. Dlaczego do zmian nie doszło na początku okresu przygotowawczego? Wówczas zawodnicy mogli mieć prawo wyboru czy interesuje ich gra na bocznicy, a trenerzy wszystkich grup młodzieżowych przygotowywaliby się do rundy wiosennej z tymi zawodnikami , którzy mieliby grać w lidze. Władze spółki twierdzą, że o wymaganiach co do odmłodzenia kadry trenerzy wiedzieli od dawna. Jeśli tak, to zawiodła komunikacja i określanie celów. Bo skoro nie wystarczyła rezygnacja z rocznika 92, to dlaczego reakcja nastąpiła tak późno? Dlaczego nikt nie zareagował, gdy na obóz do Kluczborka jechało kilkunastu zawodników z rocznika 93, a sparingi rozgrywane były rocznikiem 93-94 plus dwóch graczy z rocznika 95? Wszystkie te informacje były dostępne w klubie, a także w naszym serwisie. Na meczach byli obecni skauci zatrudnieni przez spółkę. Czy takie działania można nazwać profesjonalnymi? Czy istnieje długookresowa koncepcja polityki pracy z młodzieżą w klubie? Czy tak ma funkcjonować szumnie zapowiadana Akademia Piłkarska Śląska?