Motobi Kąty Wrocławskie - Śląsk Wrocław 1:3 (0:1)
Mecz w Kątach Wrocławskich był przedostatnim sprawdzianem dla podopiecznych trenera Ryszrada Tarasiewicza przed startem drugoligowych rozgrywek. Pojedynek ten był okazją do zaprezentowania swoich umiejętności przez testowanych napastników: Tomasza Jaworskiego i Marcina Orłowskiego . W spotkaniu udział wzięli także bracia Janusz i Marek Gancarczykowie, którzy po rozmowie z dyrektorem Michałem Lulkiem otrzymali zgodę na dalsze treningi ze Śląskiem. Zabrakło natomiast kontuzjowanych Andrzeja Ignasiaka, Sebastiana Dudka, Petra Pokornego, Vladimira Capa, Tomasza Rudolfa i Dariusza Sztylki.
Wyjściowa jedenastka Śląska była dość zaskakująca – na boku obrony wystąpił Krzysztof Ostrowski, a w środku partnerował mu Tadeusz Socha. Młody piłkarz występujący dotychczas w rezerwach pokazał się z bardzo dobrej strony, grał bez żadnej tremy i kompleksów. Utalentowany 19-latek może grywać na pozycji defensywnego pomocnika, a także na stoperze i boku obrony (na tę pozycję przestawił go w rezerwach trener Wiesław Urycz). W środku pola piłki mieli rozdzielać Michał Mróz i Robert Rosiński, a w pierwszej linii wystąpili Marek Gancarczyk i Krzysztof Ulatowski.
Wrocławianie przez cały mecz częściej byli w posiadaniu piłki i stworzyli więcej groźnych sytuacji bramkowych. Nie ma się jednak czemu dziwić – rywale to przecież zespół tylko czwartoligowy. W barwach Motobi niespodziewanie pojawił się dobrze znany kibicom Tomasz Kosztowniak, jednak nie zdołał on znaleźć sposobu na trafienie do siatki.
Jedyna bramka pierwszej połowy padła w 31 minucie. Na uderzenie zdecydował się Ulatowski, piłka odbiła się od Sudoła i trafiła do Marka Gancarczyka, który dopełnił formalności.

Po przerwie trener Tarasiewicz znów zaskoczył – wrocławianie wyszli do gry w ofensywnym ustawieniu 1-3-4-3, aż z 5 nominalnymi napastnikami w składzie (Imeh, Ilków-Gołąb, Orłowski, Biliński, Jaworski) i mogącymi również grać w pierwszej linii Mrozem i Szewczukiem, który podobnie jak podczas sparingów we Francji próbowany był jako boczny obrońca. Ofensywna taktyka przyniosła skutek i wrocławianie zdobyli kolejne dwa gole, jednak wcześniej gospodarze doprowadzili do wyrównania. W 69 minucie z rzutu karnego (za zagranie ręką) do kapitulacji Wojciecha Kaczmarka zmusił Augustyniak. Piłkarze Śląska szybko jednak odpowiedzieli. Orłowski atakując z głębi pola minął dwóch rywali i silnie uderzył na bramkę, piłkę próbował zablokować Sudoł, ale zmienił tylko tak nieszczęśliwie jej trajektorię lotu, że wpadła do siatki. Na kilka minut przed końcem meczu wynik ustalił Wojciech Biernat, który z bliskiej odległości uderzył, dobijając futbolówkę po uderzeniu Kamila Bilińskiego.
Do startu sezonu nie pozostało już wiele czasu, a martwić mogą eksperymenty trenerów z zestawieniem składu. Czy piłkarze będą odpowiednio zgrani, gdy co mecz grają w innym ustawieniu? Wydaje się, że bracia Gancarczykowie będą wzmocnieniem siły ofensywnej Śląska, z dobrej strony pokazują się także grający ostatnio w rezerwach Socha, Mróz, Rosiński, K. Kaczmarek i kadra wygląda na wyrównaną. Ciężko ocenić przydatność testowanych Orłowskiego i Jaworskiego po 45 minutach gry. Obaj wystąpią w sobotnim sparingu rezerw w Wałbrzychu, który ma obserwować trener Tarasiewicz.
Motobi Bystrzyca Kąty Wrocł. – Śląsk 1:3 (0:1)
Bramki: M. Gancarczyk 6’, Orłowski 72’, Biernat 87’ – Augustyniak 69’ (k.)
Śląsk (1. poł): Janukiewicz – Ostrowski, Socha, Wójcik, Wołczek – J. Gancarczyk, Mróz, Rosiński, Wan – M. Gancarczyk, Ulatowski.
2. poł.: Janukiewicz (62’ W.Kaczmarek) – Szewczuk, Socha, Wan (65’ Biernat) – Imeh, Mróz, K. Kaczmarek, Ilków-Gołąb – Orłowski, Biliński, Jaworski.
Motobi: Fołtyn - M Wróbel, Sudoł, K. Kotwicki, Rosiecki - Pawlak, Augustyniak, Kosakowski, Dzwoniarski - Kosztowniak, Półchłopek oraz Zdrojewski, Szczepaniak, Lisowski, Świerc, J. Wróbel.
źródło: własne/fot. Guardian
