Mraz: Lubię grę kombinacyjną
Po sparingu z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza udało nam się porozmawiać z nowymi zawodnikami Śląska, Patrikiem Mrazem i Daliborem Stevanoviciem. Słowak nie okazał się wylewny, ale ma jeszcze sporo czasu, by podszkolić się w języku polskim. Póki co, z pomocą przyszedł Marian Kelemen.Jesteś po pierwszym meczu z nowymi kolegami. Jakie wrażenia?
Patrik Mraz: Szkoda wyniku, ale jesteśmy po ciężkim obozie i było to widać. Jesteśmy zmęczeni, ale mimo to czułem się dobrze.
Zdarzało ci się trenować ciężej niż w Spale?
Mocno pracowaliśmy, ale to jest piłka, płacą nam za to. Jestem szczęśliwy, że Spała jest za nami.
Oglądałeś mecze WKS-u z poprzedniej rundy?
Nie.
A znałeś wcześniej graczy Śląska?
Tylko Mariana Kelemena.
Jakie cele sobie stawiasz do końca sezonu?
Chcę awansować do pierwszej jedenastki, ale najważniejsze, żeby klub pozostał na pierwszej pozycji.
Rozmawiałeś z trenerem Lenczykiem? Na jaką pozycję cię szykuje?
Trener jeszcze do końca nie wie, czy będę występował jako pomocnik czy obrońca. Mamy dużo sparingów do rozpoczęcia rundy i one mogą decydować.
A jak ocenisz konkurentów, np. tych z lewej obrony – Amira Spahicia, Mariusza Pawelca?
To będzie ciężka rywalizacja. Chcę jednak wywalczyć miejsce w jedenastce, jak każdy piłkarz. Wszystko wyjaśni się podczas przygotowań.
Jak scharakteryzowałbyś siebie? Widzieliśmy, że jesteś szybki i lubisz dryblować...
Moją mocną stroną jest technika, lubię grę kombinacyjną.
Cieszy cię na pewno, że masz krajana w drużynie, z którym możesz porozmawiać po słowacku, ale chyba zdążyłeś nauczyć się kilku słówek po polsku?
Bardzo mało, bardzo mało (Patrik tym razem odpowiada bez pomocy tłumacza, którym był oczywiście Marian Kelemen – przyp.red.). Ale nasze języki są podobne, więc w krótkim okresie powinienem mówić po polsku.