Musonda: ''W Zambii mamy szkółkę Barcelony'' (WYWIAD)

Musonda: ''W Zambii mamy szkółkę Barcelony'' (WYWIAD)

fot.:

Lubambo Musonda jest w Śląsku Wrocław już prawie dwa lata, w tym czasie w zielono-biało czerwonych barwach rozegrał niecałe 50 spotkań. W wywiadzie opowiedział nam m.in. o początkach jego przygody z piłką nożną w Zambii, występach w reprezentacji tego afrykańskiego kraju i o armeńskiej części kariery. Zapraszam do lektury!



 

Jak wyglądał początek twojej kariery?

Była to druga liga zambijska, a klub nazywał się K-Stars Sports Academy. Trafiłem tam trochę przypadkiem. Ktoś mi powiedział, żeby iść na trening. Poszedłem i zostałem w piłce do teraz. Z K-Stars przeniosłem się do National Assembly, a stamtąd do Power Dynamos.

Jakie problemy stoją na drodze młodego piłkarza w Zambii?

Upłynęło wiele czasu, od kiedy ja byłem młodym zawodnikiem. Wtedy problemem było zarządzanie rozgrywkami. Albo było słabe, albo żadne. Teraz to już nie jest kłopot. Od dwóch lat w Lusace działa akademia Barcelony. Zambia jest trzecim krajem w Afryce, który może pochwalić się takim wyróżnieniem. Jest też wiele innych klubów i działających przy nich szkółek. Dobrą prace wykonują chociażby trenerzy w Lusaka Football Academy. Dziś młodzi piłkarze mają wiele opcji na rozwój kariery. Muszą tylko umieć z nich skorzystać.

Zanim na stałe trafiłeś do pierwszej reprezentacji, byłeś kapitanem zespołu U23, który walczył o awans na igrzyska olimpijskie w Brazylii. Jak wspominasz tamten czas?

Byłem zły. Choć bardziej rozczarowany, to lepsze słowo. Walczyliśmy do końca o awans na te igrzyska i naprawdę mieliśmy szanse, żeby wyjechać do Rio de Janeiro. Bardzo szkoda tej zmarnowanej okazji. Jako kapitan tego zespołu mogę z całą pewnością powiedzieć, że byliśmy w stanie rywalizować i wygrywać z najlepszymi.

Teraz jesteś kapitanem pierwszej reprezentacji. Ostatnio rozegraliście dwa mecze z Botswaną, w których zdobyliście swoje pierwsze punkty w eliminacjach Pucharu Narodów Afryki. Jak oceniasz wasze szanse na zakwalifikowanie się do turnieju w Kamerunie?

Eliminacje zaczęliśmy od dwóch porażek z Zimbabwe i Algierią. Teraz zarówno wygraliśmy jak i przegraliśmy z Botswaną. Przed nami są jeszcze dwa ostatnie spotkania i jeśli obydwa wygramy to zakwalifikujemy się do Pucharu Narodów Afryki. Na pewno będziemy walczyć o te sześć punktów.

Dobrze pamiętam rok 2012 nie tylko dlatego, że w Polsce i na Ukrainie było rozgrywane EURO, ale też dlatego, że Zambia sensacyjnie wygrała wtedy Puchar Narodów Afryki. Jak z perspektywy kibica wspominasz tę historyczną chwilę?

To był wielki moment dla całej Zambii. Moment dumy, który jest do dzisiaj wspominany i zostanie zapamiętany na zawsze.

Zambia wygrała tamten tytuł 19 lat po katastrofie lotniczej, w której zginęła większość ówczesnej reprezentacji. Katastrofa miała miejsce w stolicy Gabonu – Libreville, czyli w mieście, w którym był rozgrywany finał w 2012 roku. Myślisz, że to dodatkowo zmobilizowało reprezentantów Zambii?

Tak, na pewno wpłynęło to na motywację zawodników. Mieć szansę wygrać ważne trofeum w miejscu, w którym wcześniej zginęło wielu reprezentantów to musiało bardzo mocno wpłynąć na kadrę w 2012 roku.

Ty nie możesz pamiętać katastrofy, ale czy starsi członkowie rodziny coś tobie o niej mówili?

Nie tylko członkowie rodziny, ale bardzo dużo osób w Zambii o tym pamięta i często się o tym mówi. Pamięć o tej katastrofie jest ciągle żywa.

Która reprezentacja jest dzisiaj najbardziej wspominana? Ta, która zginęła w katastrofie, jej następcy, którzy zdobyli drugie miejsce w 1994 roku na Pucharze Narodów Afryki, czy zwycięzcy z 2012 roku?

Wszystkie te zespoły są wspominane i pamięta się o nich. Drużyna, która zginęła w katastrofie była jedną z najlepszych w historii. Ich następcy zapisali piękną kartę zdobywając drugie miejsce po przegranej w finale z Algierią, a niecałe 20 lat później zdobywając trofeum.

Jakie są różnice pomiędzy ligą zambijską, armeńską i polską?

W zambijskiej Super League masz trochę więcej miejsca, przez co możesz pokazywać więcej sztuczek i dryblować między obrońcami. Poza tą jedną różnicą niewiele różni ligę zambijską od armeńskiej. Z kolei liga polska jest na pewno o wiele lepiej zorganizowana i drużyny są na o wiele wyższym poziomie.

Dlaczego zdecydowałeś się na transfer do Armenii?

Władze Ulissesa Erewan obiecały, że dostanę tu kontrakt i dostałem. Wszyscy w klubie chcieli, żebym przyszedł, więc zdecydowałem się na wyjazd. Jak mówiłem wcześniej, poziom zambijskiej i armeńskiej ligi jest zbliżony, ale to w Europie masz większe szanse, żeby zrobić karierę.

Z Ulissesa Erewan przeniosłeś się do Gandzasaru Kapan, z którym zdobyłeś Puchar Armenii jak wspominasz armeńską część swojej kariery?

To był bardzo dobry czas w Armenii. Grałem w mocnych drużynach ,które walczyły o najwyższe cele. Gandzasar był czołowym klubem w Armenii. Trafiłem tam z Ulissesa, który miał problemy finansowe, co postanowił wykorzystać mój przyszły klub.

W barwach Gandzasaru miałeś szansę rywalizować z Lechem Poznań w eliminacjach Ligi Europy. Zdobyłeś również bramkę w meczu rewanżowym. Co zadecydowało o tym, że nie udało wam się przejść polskiej drużyny?

Lech był mocniejszy od nas. W pierwszym meczu w Poznaniu przegraliśmy 0:2. Do rewanżu byliśmy dobrze przygotowani i wierzyliśmy w awans. W drugim spotkaniu odrobiliśmy straty, ale przez chwilowy brak koncentracji straciliśmy bramkę, która zadecydowała o tym, że do kolejnej rundy dostał się Lech.

Do Śląska mogłeś trafić już na jesień 2018 roku, dlaczego się nie udało?

Ja chciałem iść do Śląska. Wierzyłem, że tak się stanie. Kluby nie potrafiły się porozumieć.

Czy miałeś jeszcze jakieś inne oferty transferu do Polski?

Był jeszcze jeden klub, ale nic poważnego. Bardziej sondowali temat, niż rzeczywiście chcieli mnie ściągnąć. Nawet nie pamiętam nazwy tej drugiej drużyny. Możliwe, że nawet nie padła, tylko agent coś mi o niej wspomniał.

Przez pierwszy rok we Wrocławiu występowałeś w formacji ofensywnej. Potem zostałeś przesunięty do obrony, a teraz znowu grasz w bliżej bramki przeciwnika. Z czego wynika rotacja twoich pozycji?

Dla mnie gra w defensywie nie jest niczym nowym, już wcześniej byłem tam wystawiany. Nominalnie jestem przewidziany do gry w ofensywie, ale mieliśmy problem w obronie i trener zapytał się mnie, czy dam radę tam zagrać. Ja od razu odpowiedziałem, że nie stanowi to dla mnie problemu.

W ubiegłym sezonie byliście blisko awansu do europejskich pucharów, ale w grupie mistrzowskiej zanotowaliście tylko jedno zwycięstwo. Co o tym zadecydowało?

Mieliśmy kilka kontuzji w zespole. Do tego doszła bardzo intensywna końcówka sezonu i nie wszystko poszło po naszej myśli, czego bardzo żałowaliśmy, bo gra w europejskich pucharach to wyjątkowy prestiż.

Jak przetrwałeś okres lockdownu w polskiej piłce?

To był bardzo ciężki czas. Musieliśmy trenować w domu. Myślę, że każdy zawodnik nie mógł doczekać się powrotu na boisko. Brakowało rywalizacji czy wspólnych treningów.

Czy są jakieś różnice pomiędzy podejściem do koronawirusa w Polsce a Zambii?

W Polsce jest bardzo dużo przypadków koronawirusa. W Zambii jest ich o wiele mniej. Mamy też mniej obostrzeń z nim związanych.

Jak wyglądają procedury związane z COVID-19 podczas meczów reprezentacji w Afryce i czy są różnice pomiędzy tymi znanymi tobie z ekstraklasy?

Nie ma większych różnic. W Zambii rząd również zakazuje wstępu kibicom na stadiony. Zawodnicy przechodzą testy, trzeba nosić maski, są też zaostrzone procedury sanitarne. Na stadionie mogą przebywać tylko osoby, które są potrzebne do przeprowadzenia spotkania. W niektórych państwach natomiast kibice mogą wchodzić na stadion.

Jak podoba ci się życie w Polsce i we Wrocławiu?

We Wrocławiu jestem już prawie dwa lata i bardzo lubię to miasto. Bardzo dobrze mi się tu żyje. Jest tutaj wszystko, czego potrzebuję.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.