Na kogo liczyć z Górnikiem Łęczna?

Na kogo liczyć z Górnikiem Łęczna?

fot.: Artur Szefer

Po falstarcie w Gdańsku przed zespołem trenera Jacka Magiery stoi trudne zadanie. Piątkowe starcie z Górnikiem Łęczna zapowiada się na prawdziwy mecz o 6 punktów - jeśli Śląsk nie chce zobaczyć na horyzoncie widma walki o utrzymanie, to musi dać z siebie wszystko i zwyciężyć. Z najbliższym przeciwnikiem wrocławianie nie są specjalnie zaprawieni w bojach, lecz mimo wszystko w kadrze WKS-u znajduje się kilku zawodników z czymś do udowodnienia.



 

Rywalizacja rozpocznie się już od pozycji bramkarza. Zarówno Michał Szromnik, jak i Matus Putnocky, mogą poszczycić się dobrym bilansem w starciach z Górnikiem. Polak do tej pory rozegrał 4 takie spotkania, w których zwyciężał dwukrotnie i tyle samo razy remisował. Dodatkową motywacją byłaby dla niego pewnie chęć zrehabilitowania się po nie najlepszym występie z Lechią. Słowak z kolei z łęcznianinami grał 5 razy - 3 wygrane, 1 remis i 1 porażka dają nam przyzwoity bilans, do którego należy dodać 3 czyste konta. Na kogo postawi trener Jacek Magiera? Przed wznowieniem rozgrywek dosyć jasno powiedział, że numerem jeden jest Szromnik, także najprawdopodobniej tej wersji szkoleniowiec będzie się trzymał.

KWESTIA HONORU

W linii obrony zawodników, którzy rywalizowali niegdyś z Górnikiem, trzeba było szukać z latarką. Oprócz ostatniego ligowego starcia, większość z nich z łecznianinami zwyczajnie jeszcze nie grała. Wyjątkiem jest Wojciech Golla, któremu najbliższy rywal nie kojarzy się najlepiej. W sezonie 2014/2015, gdy występował on jeszcze w barwach Pogoni Szczecin, przyszło mu się mierzyć z Górnikiem dwukrotnie. Oba mecze zakończyły się porażką jego drużyny, a ówczesny golkiper Portowców piłkę z bramki musiał wyjmować łącznie aż 5 razy. Nie jest to najlepsza laurka dla defensywy, którą stanowił przecież Golla. 

UMIESZ LICZYĆ, LICZ NA SIEBIE

Szukając zawodników Śląska, którzy meczów z Górnikiem rozegrali najwięcej, trafić można na piłkarzy, na których akurat liczyć w Łęcznej niekoniecznie powinniśmy. Krzysztof Mączyński w tego typu starciach brał udział 6 razy, a jego bilans to 4 zwycięstwa, remis i porażka. Jak jednak wiemy, kapitana WKS-u w zbliżającym się spotkaniu zabraknie - w Gdańsku po wejściu z ławki na boisko wdał się w kłótnię z sędzią, za co ujrzał żółtą kartkę, która w konsekwencji przyniosła mu zawieszenie. 

Więcej od Mączyńskiego z Górnikiem grał tylko Robert Pich. Słowak w 7 meczach wygrywał 3 razy, tyle samo razy zremisował i zanotował 2 porażki. W jego kontekście warto wspomnieć również, że w tych meczach zdobył dwa gole, co stawia go na pierwszym miejscu w wewnętrznej klasyfikacji strzelców w starciach z łęcznianinami. Czy oznacza to jednak, że na Picha w piątek powinniśmy liczyć? Jego ostatni występ z Lechią nie należał do najbardziej udanych, także powinien być dodatkowo zmotywowany na zbliżające się spotkanie. 

NIEDOKOŃCZONE SPRAWY

Jeśli mówimy o starciach z Górnikiem, to nie sposób wspomnieć o meczu rundy jesiennej, w którym Śląsk po przeciętnych 90 minutach został okradziony ze zwycięstwa. Decydującego gola strzelił wówczas Fabian Piasecki, lecz po interwencji VAR-u bramka została anulowana. Jak później pokazały dogłębne analizy, linia spalonego narysowana przez sędziów, była narysowana błędnie, a gol Polakowi się należał. Piasecki swoje trafienie odebrał kilka spotkań później, grając już w barwach Stali Mielec. Jego drużyna wygrała wówczas 2:0, a Fabian otworzył wynik już w 4 minucie. Nie obrazimy się, jeśli tego samego dokona w piątek, prawda?

Górnik Łęczna - Śląsk Wrocław, 11 lutego 2022, piątek, godz. 18:00

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.