Na kogo liczyć z Lechem?
fot.: Mateusz Porzucek
Po zwycięstwie w spotkaniu z Wisłą Płock podopieczni trenera Jacka Magiery udadzą się do Poznania na niezwykle trudne starcie z “Kolejorzem”. W przypadku zwycięstwa Śląsk ma okazję przeskoczyć Lecha w tabeli i zasiąść w fotelu lidera. Wrocławianie dodatkowo pozostają jedyną niepokonaną do tej pory w ekstraklasie drużyną, więc zbliżająca się batalia będzie dla nich podwójnie ważna. Jak mecze z poznaniakami wspominają zawodnicy WKS-u?
W poprzednich odsłonach stosunkowo nowego cyklu “na kogo liczyć” zasypywaliśmy was licznymi statystykami, biorąc pod uwagę występy każdego jednego piłkarza Śląska przeciw danemu rywalowi. Dziś przyjmiemy nieco inną formułę, w której suchych informacji będzie nieco mniej, a skupimy się raczej na przybliżeniu ciekawszych historii, których dostarczyli nam w przeszłości zawodnicy WKS-u. Która forma będzie bardziej wam odpowiadała? Dajcie nam znać w komentarzach!
Zaciekłe pojedynki
Analizując dotychczasowe występy podopiecznych Jacka Magiery w starciach z Lechem, w oczy rzuca się jedna rzecz. Ich mecze z Kolejorzem bardzo często obfitowały w emocje, a wynik starcia przed pierwszym gwizdkiem był właściwie niemożliwy do przewidzenia. Wojciech Golla w 12 spotkaniach z poznaniakami wygrywał i przegrywał po 3 razy, a remisował aż sześciokrotnie.
Nie jest to odosobniony przypadek. Krzysztof Mączyński w 12 pojedynkach ligowych ma bilans 4-4-4, Waldemar Sobota 2-3-3, a Robert Pich 3-4-5. Poza schemat wyłamuje się nam jedynie Bartłomiej Pawłowski, którzy na 13 meczów z Lechem przegrał aż 7. Statystyki wyraźnie pokazują nam jednak, że jakakolwiek zabawa w typowanie wyniku zbliżającego się meczu może być bardzo trudna.
Lubimy asystować
Ciekawą kwestią wydaje się za to fakt, że zawodnicy Śląska w meczach z Lechem notują sporo asysty. Po jednym ostatnim podaniu ma Golla, Stiglec, Pawłowski i Pich, a po trzy Mączyński z Sobotą. Szczególnie interesująca jest historia naszego kapitana. W 33 kolejce sezonu 2019/2020 Śląsk zremisował z Lechem 2:2 po niezwykle emocjonującym starciu. Kolejorz rozpoczął strzelanie już w 17 minucie, kiedy to Christian Gytkjaer wykorzystał podanie Jakuba Kamińskiego. Na kolejne trafienia przyszło czekać nam dosyć długo, lecz gdy worek z bramkami w końcu się rozwiązał, to w przeciągu 9 minut oglądaliśmy aż 3 gole.
Najpierw w 76 minucie wyrównał Śląsk. Mączyński podszedł do rzutu wolnego i dośrodkował piłkę w pole karne. Do futbolówki dopadł Israel Puerto, a następnie pokonał bramkarza strzałem lewą nogą. Hiszpan nie cieszył się jednak zbyt długo - chwilę później zagrał ręką w szesnastce wrocławian, a sędzia podyktował rzut karny. Piłkę na wapnie ustawił Jakub Moder i wyprowadził Lecha na ponowne prowadzenie. Śląsk jednak się nie poddał. W 85 minucie Mączyński dograł z rzutu rożnego do Jakuba Łabojki, a ten ustalił wynik spotkania na 2:2. Dwie asysty kapitana WKS-u pozwoliły wrocławianom cieszyć się z remisu.
Strzelają pomocnicy
O ile asystentów mamy całkiem solidnych, o tyle muszą oni przecież mieć jeszcze komu dogrywać. Niestety, wśród napastników Śląska na próżno szukać trafień w meczach z Lechem. Inaczej sprawa ma się w linii pomocy, gdzie brylują Pich ze Schwarzem. Słowak trafiał do siatki naszego najbliższego rywala trzykrotnie i za każdym razem Śląsk wtedy nie przegrywał. Czech z kolei ma na koncie 2 trafienia, które udało mu się zdobyć jeszcze w barwach Rakowa. W sezonie 2019/2020 jego dublet jednak nie wystarczył, aby częstochowianie chociaż zremisowali z Kolejorzem, gdyż starcie zakończyło się wynikiem 3:2 dla Lecha.
Lech Poznań - Śląsk Wrocław, 2 października, sobota, godz. 17:30, Poznań