Na kogo liczyć z Lechią?
fot.: Mateusz Porzucek
Polscy kibice z utęsknieniem czekali na powrót ekstraklasy, lecz czas odliczania w końcu dobiegł końca. Już w sobotę Śląsk zmierzy się na wyjeździe z Lechią. Jak zawodnicy szerokiej kadry WKS-u radzili sobie do tej pory w starciach z gdańszczanami?
Ciekawie robi się praktycznie od początku potencjalnej formacji Śląska. Rywalizacja Matusa Putnockiego i Michała Szromnika jest bardzo ciekawa dla postronnego obserwatora, choć kibice we Wrocławiu wydają się bardziej po stronie Polaka. Podobnego zdania jest również trener Jacek Magiera, który na ostatniej konferencji prasowej stwierdził, że postawi właśnie na Szromnika. Czy słusznie? Patrząc na dotychczasowe mecze z Lechią obu golkiperów, doświadczenie ewidentnie przemawia na korzyść Słowaka. Putnocky ma za sobą już aż 12 takich spotkań, lecz jego bilans (3 zwycięstwa, 5 remisów, 4 porażki) nie powala na kolana. Szromnik z kolei to doświadczenie ma znikome, acz nieco bardziej pozytywne - w dwóch starciach z gdańszczanami nie przegrał ani razu, lecz trzeba dodać, że ani razu też nie wygrał, gdyż mecze te kończyły się remisami.
DEFENSYWNE NIEPRZYJEMNOŚCI
Jeśli mielibyśmy wskazać formację, która w jesiennej rundzie zawodziła w Śląsku najbardziej, byłaby to bezsprzecznie defensywa. Liczne kontuzje oraz wynikające z nich roszady uniemożliwiły ustabilizowanie sytuacji w obronie, co odbijało się czasem na wynikach. Do meczu z Lechią podchodzimy pełni obaw, szczególnie, że nasi defensorzy z gdańszczanami najlepszych wspomnień nie mają. Dino Stiglec do tej pory rozegrał 6 tego typu spotkań i w żadnym nie udało mu się zwyciężyć. Chorwat remisował 4 razy oraz zanotował 2 porażki - krótko mówiąc, jego bilans z Lechią nie wygląda ciekawie.
Inną postacią, na którą warto w kontekście naszego najbliższego rywala zwrócić uwagę, jest Wojciech Golla. Jemu akurat z gdańszczanami udało się wygrać - raz na dziewięć prób, w dodatku w sezonie 2014/2015. Casus Golli jest o tyle ciekawy, że w ostatnim czasie jest on wielkim nieobecnym meczu przyjaźni. Ostatni raz, gdy ten środkowy obrońca wybiegł na murawę w starciu przeciwko Lechii, miał miejsce 24.08.2019 roku. Spotkanie to zakończyło się wówczas remisem 1:1, a gole strzelali Sławomir Peszko oraz Przemysław Płacheta.
PRAWDZIWY REKORDZISTA
Jeśli jest ktoś, kto może powiedzieć, że na meczach z Lechią zjadł już zęby, to bez wątpienia jest to Krzysztof Mączyński. Kapitan WKS-u w swojej wieloletniej karierze z gdańszczanami mierzył się aż 22 razy. Co ciekawe, jest to rywal, z którym Mączyński rywalizował najczęściej. Drugi pod tym względem jest Piast, lecz z gliwicką drużyną takich meczów było już o 5 mniej. A jak defensywny pomocnik wypada na tle Lechii? Do tej pory zwyciężał 5 razy, 10 razy remisował, a 7 razy przegrywał. Bilans mniej więcej na zero, choć szala delikatnie przewożona jest na minus, dlatego w sobotę liczymy na dołożenie jednego odważnika po stronie wygranych.
USTAWIENIE BEZ NAPASTNIKA
Wymienione powyżej doświadczenia zawodników Śląska nie napawają większym optymizmem. Niestety, nie inaczej będzie i w tym przypadku. Analizując dotychczasowe mecze z Lechią w wykonaniu naszych napastników, trudno oprzeć się wrażeniu, że może to właśnie tu leży źródło niepowodzeń. Erik Exposito na 6 spotkań 4 razy remisował i 2 razy przegrywał, identycznym bilansem popisać może się też Fabian Piasecki. Jeśli dodamy do tego fakt, że wśród naszych dziewiątek tylko Exposito, który w zbliżającym się starciu nie wystąpi, zdołał strzelić jakiegokolwiek gola Lechii, to optymizm przed wyjazdem do Gdańska może ulec drastycznej przemianie w nieco bardziej realistyczne podejście.
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław, sobota, 5 lutego, godz. 20:00