Na kogo liczyć z Rakowem?
fot.: Artur Szefer
Po przegranym starciu z Lechem na wrocławian czeka równie trudne, jeśli nie trudniejsze zadanie - wyjazd do Częstochowy na mecz z Rakowem wydaje się istnym “mission impossible”. Na kogo w niedzielnym spotkaniu może liczyć trener Piotr Tworek?
Tradycyjnie już zaczniemy od bramkarzy. Na boisku walkę o miejsce między słupkami wygrywa Michał Szromnik i wygrywa ją również, jeśli pod uwagę weźmiemy dotychczasowe występy z Rakowem. Co prawda, obaj bramkarze nie mają najlepszego bilansu w starciach z częstochowianami, ale Polak, w przeciwieństwie do Matusa Putnockiego, poczuł już smak zwycięstwa. Słowak do tej pory z tym przeciwnikiem zagrał dwukrotnie - w sezonie 2019/2020 wpuścił po jednym golu w meczach zakończonych kolejno 0:1 i 1:1. Szromnik z kolei takich spotkań ma na koncie 5, z czego dwa jeszcze w I lidze. To właśnie też na tym szczeblu rozgrywkowym wygrał z Rakowem po raz pierwszy - w kampanii 2017/2018 zachował czyste konto w barwach Bytovii Bytów, a jego drużyna wygrała wówczas 1:0.
RATUNEK PROSTO Z WĘGIER
Patrząc na formację defensywną Śląska, dotychczasowe starcia z częstochowianami wypadały bardzo źle. Dwa takie mecze i dwie porażki ma Łukasz Bejger, po jednym starciu i porażce mają Wojciech Golla, Victor Garcia i Konrad Poprawa. Ten ostatni swój występ może wspominać ze szczególnym rozżaleniem, bo w pierwszym przegranym meczu wrocławian pod wodzą Jacka Magiery to właśnie on obejrzał czerwoną kartkę. Do tamtego meczu w Częstochowie będzie się pewnie zresztą często wracać - było to pierwsze spotkanie na nowym stadionie Rakowa (choć wówczas otwarta była tylko jedna trybuna). Pewnym wyjątkiem w kadrze WKS-u jest Mark Tamas, który w przeciwieństwie do jego kolegów z podopiecznymi Marka Papszuna jeszcze nie przegrał - raz cieszył się ze zwycięstwa, a raz zremisował. W obliczu powrotu Węgra i niezłego występu z Lechem, mamy nadzieję, że jego obecność pomoże wrocławianom podczas niedzielnego wyjazdu.
POWRÓT PO LECIE
Starcie z Rakowem wyjątkowe będzie dla Petra Schwarza, który w klubie z Częstochowy wypracował sobie status bardzo solidnego ligowca. Czech na swoich niedawnych kolegów już raz zagrał, lecz było to domowe spotkanie WKS-u. Teraz Schwarz ma okazję wrócić do miasta, w którym spędził 3 lata. W Rakowie rozegrał łącznie 103 spotkania, w których strzelił 15 goli i zanotował 11 asyst. W pierwszym starciu z częstochowianami w bieżącym sezonie Czech dostał pełne 90 minut, a Śląsk uległ 1:2 po golach Vladislavsa Gutkovskisa, Iviego Lopeza i Mateusza Praszelika.
KTO BĘDZIE STRZELAŁ?
Po przyjściu Piotra Tworka wrocławianie wyraźnie poprawili grę w defensywie, lecz wciąż mają pewne problemy ze strzelaniem goli. Patrząc na statystyki, z Rakowem łatwo wcale nie będzie - wśród napastników WKS-u tylko jeden zdołał trafić do siatki częstochowian, w dodatku zrobił to tylko raz. Mowa o Fabianie Piaseckim, który tej sztuki dokonał jeszcze w II lidze, kiedy to w barwach Olimpii Zambrów dał drużynie remis, wyrównując na 1:1 w 80 minucie. Napastnicy Śląska nie mają za to problemu z asystowaniem - dwa ostatnie podania z Rakowem ma na swoim koncie Erik Exposito, a jedno - Piasecki.
Raków Częstochowa - Śląsk Wrocław, niedziela, 10 kwietnia, godz. 17:30