Na podbój Radomia

Po ligowym maratonie, gdy zespół Śląska rozgrywał mecze co trzy dni, przyszedł czas na chwilę odpoczynku. Z powodu żużlowego Grand Prix na żużlu Stadion Olimpijski nie mógł być areną pojedynku WKS-u z Drwęcą, zatem zdecydowano się go rozegrać wcześniej. Dzięki temu po meczu z Heko wrocławianie mieli 10 dni na regenerację i zbieranie sił na finisz drugoligowego sezonu. W środę o godzinie 17:00 Śląsk rozpocznie batalię z Radomiakiem. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza zapowiadają, że do Radomia jadą po komplet punktów. Sytuacja w zespole WKS-u nie jest jednak dobra. W meczu z Heko 4 żółtą kartkę w sezonie otrzymał Andrzej Ignasiak i będzie musiał pauzować. Z drużyną nie pojedzie także Kamil Witkowski, który zmaga się z egzaminami maturalnymi. Po kontuzji Krzysztofa Szewczyka kadra zrobiła się bardzo wąska. Na szczęście krwiak przestał już uniemożliwiać grę Arturowi Bugajowi i niewykluczone, że wybiegnie on na murawę w wyjściowej jedenastce. Trener Tarasiewicz nie ma przed tym meczem wielkiego pola manewru. Linię defensywną będą tworzyć: Celeban, Sztylka, Naskręt i Rudolf, w drugiej linii zagrają Dudek, Ostrowski i Rosiński. Niewiadome jest tylko zestawienie linii ataku, gdzie do dwóch miejsc pretenduje Ulatowski, Kowal, Egharevba i Bugaj. Jeśli Ulatowski wystąpi w napadzie, wtedy na prawym skrzydle pojawi się Budka. Autokar z drużyną wyjeżdża z Wrocławia już we wtorek około południa. Zespół nocować będzie w hotelu kilkanaście kilometrów od Radomia. Być może w środę rano zawodnicy będą mieli okazję do zapoznania się ze stadionem Radomiaka, bowiem planowane jest odbycie małego rozruchu.
Śląsk jedzie do Radomia nie tylko po kolejne ligowe punkty. Wrocławianie chcą się także zrewanżować za jesienną porażkę 1:3. 2 października na stadionie przy ul. Oporowskiej kibice obserwowali tragiczne 45 minut. Świetny mecz rozgrywała para napastników Radomiaka Osipowicz (hat-trick) oraz Salami, którzy mijali wrocławskich zawodników niczym slalomowe tyczki. Była to jedyna porażka WKS-u na własnym stadionie w rundzie wiosennej. Śląsk przystępował do tamtego meczu w roli faworyta, podobnie jest teraz, miejmy jednak nadzieję, że po końcowym gwizdku to wrocławianie będą opuszczać murawę w dobrych humorach.
Każdy inny wynik niż zwycięstwo Śląska będzie niespodzianką. Drużyna z Radomia gra bowiem wiosną fatalnie i zdobyła w tej rundzie najmniej punktów ze wszystkich ekip. Tylko 3 oczka w 9 meczach nie mogą napawać optymizmem. W dodatku Radomiak przegrał wszystkie 5 spotkań na własnym stadionie! Wobec słabych wyników zdecydowano się na kolejną już zmianę szkoleniowca. Na ławce trenerskiej sezon rozpoczynał Mieczysław Broniszewski, którego zimą zastąpił Mariusz Kuras, jednak nie piastował on funkcji pierwszego szkoleniowca długo, gdyż od 20 kwietnia pałeczkę od niego przejął Witold Mroziewski. Nie ma on łatwego zadania, jeśli szybko nie spowoduje zmiany oblicza zespołu to Radomiak niechybnie opuści szeregi drugiej ligi. Obecnie klub ten znajduje się na 16 miejscu w tabeli z dorobkiem 26 punktów. Wrocławianie muszą być skoncentrowani do ostatniej minuty meczu, bowiem 3 z 4 zwycięstw na własnym stadionie Radomiak zawdzięcza golom zdobytym w ostatnich minutach meczu: z Lechią 2:1 (gol Szweda), z Ruchem 1:0 (gol Szweda), z Piastem 1:0 (gol Branfiłowa).
Branfiłowa nie ma już jednak w klubie, podobnie jak Sadzawickiego (czerwona kartka w meczu we Wrocławiu), Cieciury, Terleckiego, Osipowicza i Salamiego, którzy wystąpili w meczu na Oporowskiej. W ich miejsce przyszli m.in. Maxwell Kalu, Krzysztof Nykiel, Rafał Piętka, Piotr Uss, Artur Błażejewski (3 mecze w pierwszoligowym Śląska jesienią 2000 roku). W kadrze Radomiaka znajduje się wielu piłkarzy, którzy zasmakowali gry w ekstraklasie (m.in. Piotr Duda, Rafał Szwed, Jacek Kacprzak) i aż dziw bierze, że drużyna osiąga tak słabe wyniki. Szczególnie, że sprawy organizacyjne i finansowe są w klubie dobrze poukładane. Zarząd winą za mizerne wyniki obarcza piłkarzy. 4 maja podczas obradów, w których udział wziął także trener Mroziewski i dyrektor sportowy Janusz Oparcik. Ustalono, że do rezerw przesunięty zostanie Nenad Studen, nie wykluczono także kolejnych ruchów kadrowych oraz kar finansowych. Tymczasem piłkarz nie zamierzał grać w okręgówce i ostatecznie rozwiązano z nim kontrakt. W międzyczasie z klubu zniknął Piotr Duda. Zawodnik poprosił o dwa dni wolnego z powodów rodzinnych, jednak po tym terminie nie pojawił się z powrotem, nie odbierał także telefonów. W klubie ma pojawić się we wtorek i wyjaśnić przyczyny nieobecności.
Tymczasem drużyna bez Dudy w składzie zagrała dobry mecz i wywiozła po bezbramkowym remisie punkt z Gdańska. Choć trener nie miał do dyspozycji wszystkich zawodników (za kartki musiał pauzować Nykiel) to dzięki waleczności i ambicji (od 44 minuty w osłabieniu po czerwonej kartce dla Cvetkovicia) zespół po końcowym gwizdku mógł na swoje konto dopisać kolejne oczko.
Mecz z pewnością przyniesie dostarczy kibicom emocji, bowiem obie drużyny zagrają o pełną pulę, a remis nikogo nie zadowoli. Gospodarze jak kania dżdżu potrzebują punktów by opuścić strefę spadkową, wrocławianie natomiast jeśli chcą się liczyć w walce o awans do ekstraklasy muszą znowu zacząć wygrywać. Miejmy nadzieję, że od zwycięstwa w Radomiu Śląsk rozpocznie tryumfalny marsz do ekstraklasy!
Wszystkich kibiców, którzy nie zdecydują pojechać się do Radomia, jak zwykle zapraszamy do śledzenia relacji LIVE. w naszym serwisie.
Przypuszczalne składy:
Radomiak: Borkowski - Nykiel, Michalski, Szwed, Wachowicz, Błażejewski, Piętka, Bednarz, Brzyski, Kalu, Barzyński.
Śląsk : Janukiewicz – Celeban, Sztylka, Naskręt, Rudolf – Ostrowski, Dudek, Ulatowski, Rosiński – Bugaj, Egharevba.
źródło: własne
