Na stadiony wejdzie mniej kibiców
fot.: Paweł Kot
Pandemiczne obostrzenia wracają na stadiony. Najnowsza aktualizacja koronawirusowej mapy Polski nie przynosi dobrych informacji dla kibiców.
Ministerstwo zdrowia poinformowało, że od soboty 10 października żółta strefa zagrożenia epidemicznego będzie obowiązywała na terenie całego kraju. To oznacza obowiązek zakrywania ust i nosa na świeżym powietrzu, ale również mniejszą dopuszczalną liczbę osób podczas imprez okolicznościowych, kulturalnych oraz sportowych.
Począwszy od najbliższego weekendu publiczność podczas meczów piłkarskich będzie mogła zajmować maksymalnie 25% pojemności stadionu. Taka sytuacja miała już miejsce na początkowym etapie „odmrażania” kraju po wiosennym lockdownie – trwała jednak tylko przez miesiąc, który objął całą rundę finałową poprzedniego sezonu. Nowe rozgrywki rozpoczęły się już z limitem 50% zajętych miejsc.
Żółte strefy w ostatnich tygodniach wprowadzane były tylko w poszczególnych powiatach – tam, gdzie sytuacja epidemiczna zaczynała wymykać się spod kontroli. Przy pomniejszonej do 25% dopuszczalnej frekwencji grał nawet Śląsk, pod koniec sierpnia w Krakowie przeciwko Wiśle (3:1). Przejście do strefy czerwonej oznacza zakaz organizowania wydarzeń sportowych z udziałem publiczności, ale po majowym wznowieniu rywalizacji w Ekstraklasie z taką sytuacją nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Zdarzało się to już jednak w 1. lidze i 2. lidze.
W żółtej strefie rozegrany został również wczorajszy mecz reprezentacji Polski z Finlandią (5:1) w Gdańsku. Niemal pusty ogromny Stadion Energa straszył, zamiast być świadkiem piłkarskiego święta. Na podobne obrazki niestety musimy się przygotować nie tylko przed niedzielnym meczem z Włochami w tym samym miejscu, ale i jak się okazuje, przed środową potyczką z Bośnią i Hercegowiną we Wrocławiu.