Nagła zmiana planów to nic nowego dla Śląska

Nagła zmiana planów to nic nowego dla Śląska

fot.:

Śląsk Wrocław na prośbę Legii Warszawa nie rozegra meczu 5. kolejki Ekstraklasy przy Łazienkowskiej w zaplanowanym terminie. W ubiegłych sezonach, w erze przed-pandemicznej, przypadków przekładania spotkań było niewiele, całkiem niedawno taka sytuacja wydarzyła się jednak z udziałem Śląska.



 

Konia z rzędem temu, kto pomyślałby, że przyczyną przełożenia pierwszych meczów w tym sezonie będą względy logistyczne, a nie pandemia koronawirusa. Szalejąca od marca zaraza storpedowała terminarz rundy rewanżowej i wymusiła ponad dwumiesięczną przerwę w rozgrywkach Ekstraklasy. Kiedy jednak już udało się wrócić do gry, Covid-19 nie spowodował przesunięcia żadnego spotkania.

By znaleźć wcześniejszy przypadek przełożenia meczu ligowego meczu Śląska, trzeba cofnąć się do początku sezonu 2017/2018. W 5. kolejce rywalem drużyny Jana Urbana we Wrocławiu był Bruk-Bet Termalica Nieciecza, a termin spotkania ustalono na piątek 11 sierpnia o godzinie 18:00. Plany pokrzyżowała jednak… Arka Gdynia, a konkretnie jej rywalizacja na kilku frontach.

Żółto-niebiescy trzy miesiące wcześniej wywalczyli Puchar Polski i na początku sierpnia 2017 roku mieli wyjątkowo napięty terminarz. W czwartek 3 sierpnia rywalizowali o fazę play-off Ligi Europy z duńskim Midtjylland, w poniedziałek 7 sierpnia podejmowali w Ekstraklasie Koronę Kielce, a w międzyczasie dowiedzieli się, że w pierwszej rundzie nowej edycji PP wpadli właśnie na wrocławian. Sęk w tym, że obligatoryjny termin pucharowej potyczki już znacznie wcześniej wyznaczono na 8-10 sierpnia, co uniemożliwiało rozegranie spotkania Śląska z Bruk-Betem zgodnie z planem.

Mecz Pucharu Polski ostatecznie odbył się w czwartek 10 sierpnia, a rywalizację w lidze przesunięto na nietypowy termin we wtorek 15 sierpnia o 15:30. Oba mecze łączyła niesamowita dramaturgia, niestety bez happy-endu dla zielono-biało-czerwonych.

W Gdyni zespół z Wrocławia prowadził już 2:0 z obrońcą trofeum, Arka wygrała jednak po dogrywce 4:2, a edycję zakończyła porażką dopiero w finale na Stadionie Narodowym z Legią. Z Bruk-Betem Śląsk miał komplet punktów w garści dosłownie do ostatniej akcji meczu, ale i tym razem musiał obejść się smakiem. Prowadzenie wrocławianom zapewniła bramka Marcina Robaka krótko po przerwie, o remisie 1:1 zadecydowało zaś trafienie Kamila Słabego w szóstej minucie doliczonego czasu gry.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.