''Najciekawsi'' Czesi w Śląsku (TOP 5)

''Najciekawsi'' Czesi w Śląsku (TOP 5)

fot.:

Po tym, jak pierwszym letnim transferem wrocławian stał się Petr Schwarz, przypominamy najciekawszych Czechów ostatnich lat w Śląsku. Losy piłkarzy zza południowej granicy przy Oporowskiej najczęściej były skomplikowane.



 

VLADIMIR CAP – OD 2007 DO CZERWCA 2009 ROKU

Niespełna 30-letni obrońca trafił do Śląska po półtora roku gry w ekstraklasowym Zagłębiu Lubin. W barwach lokalnego rywala wrocławian zdążył zaliczyć dziewięć meczów w elicie, w przerwie zimowej sezonu 2006/2007 zdecydował się jednak na przenosiny do drugoligowego zespołu z Oporowskiej. Cap szybko wskoczył do wyjściowej jedenastki i latem 2008 roku cieszył się z awansu do ekstraklasy. W drodze do promocji zdobył też jedyną bramkę dla Śląska – na wagę cennego remisu 1:1 ze Stalą w Stalowej Woli. Początki czeskiego defensora w najwyższej klasie rozgrywkowej w zielono-biało-czerwonych barwach były całkiem obiecujące, bo w czterech z pięciu pierwszych kolejek wychodził w podstawowym składzie. Później, do końca sezonu ta przyjemność spotkała go już jednak tylko dwukrotnie. Częściej niż w pierwszym zespole Śląska grał w Młodej Ekstraklasie, dostawał też szanse w pucharze ligi, który wrocławianie dwanaście lat temu przecież wygrali. Cap po sezonie 2008/2009 wrócił do swojego kraju i związał się ze Slezsky Opawa, a kilka lat temu zakończył karierę.

LUBOS ADAMEC – SEZON 2013/2014

Jego transfer był tak samo zaskakujący, jak kariera, którą ostatecznie zrobił w Śląsku. A tak naprawdę nie zrobił. Adamec przychodził do ekstraklasy jako 19-latek, który w CV miał juniorskie drużyny Juventusu i Sparty Praga. Zaliczył też sześć występów w reprezentacji Czech U-17. Już kilka dni po podpisaniu kontraktu we Wrocławiu błysnął dubletem, sęk w tym, że chodziło o występ w… trzecioligowych rezerwach (2:0 z Promieniem Żary). Adamec właśnie w Śląsku II zadomowił się na całą ligową jesień, a w pierwszej drużynie rozegrał łącznie zaledwie kilka minut, gdy na początku 2014 roku mocno zagrożona była już pozycja trenera Stanislava Levy’ego. Szkoleniowiec Śląska najpierw wpuścił swojego rodaka w doliczonym czasie meczu przeciwko Lechowi, a tydzień później w końcówce domowej konfrontacji z Ruchem. Wrocławianie oba spotkania przegrali (odpowiednio 1:2 i 2:3), przeciwko Niebieskim Adamec niespodziewanie wpisał się jednak na listę strzelców rozbudzając jeszcze w końcówce nadzieję na remis. Po starciu z chorzowianami pracę przy Oporowskiej stracił Levy, jego następca Tadeusz Pawłowski nie był zainteresowany Adamcem, więc ten wrócił do grania w rezerwach i latem 2014 roku opuścił Wrocław. Od tego czasu grał już na Malcie, w Niemczech, Holandii oraz Austrii.

LUKAS DROPPA – OD 2014 DO KOŃCA CZERWCA 2015 ROKU

Trener Pawłowski od początku swojej pracy we Wrocławiu również postawił na zawodnika z naszej południowej granicy, a ta historia wygląda jak scenariusz na niezły film sensacyjny. Droppa w 2014 roku szybko wyrósł na jednego z najważniejszych piłkarzy Śląska, który wiosną bez kłopotów zapewnił sobie utrzymanie, a jesienią dołączył już do ligowej czołówki i był mocnym kandydatem do medali mistrzostw Polski. Dobra dyspozycja Czecha zaowocowała zainteresowaniem selekcjonera jego reprezentacji, a także propozycją z hiszpańskiej Malagi, która po pierwszej części sezonu 2014/2015 położyła na stole niebagatelną kwotę pół miliona euro. Do transferu ostatecznie nie doszło, a sytuacja Droppy… zmieniła się o 180 stopni. Zawodnik zaczął uskarżać się na regularne kłopoty zdrowotne, najpierw z plecami, później ze stopą i Śląsk w kluczowych tygodniach walki o europejskie puchary wiosną 2015 roku nie miał z niego praktycznie żadnego pożytku. Czech miał zapisaną w kontrakcie liczbę minut potrzebnych do automatycznego przedłużenia kontraktu, której ze względu na swoje urazy ostatecznie nie wypełnił i po sezonie rozstał się ze stolicą Dolnego Śląska. Jego kolejnym pracodawcą był rumuński Pandurii Targu Jiu, później do CV dopisał sobie kluby z Rosji, Turcji, Słowacji oraz Kazachstanu, a od dwóch lat ponownie występuje w kraju Drakuli.

MARCEL GECOV – SEZON 2015/2016

Transfer przeprowadzony przez Śląsk przed ostatnim startem w europejskich pucharach na pierwszy rzut oka mógł robić wrażenie. 27-letni Czech w przeszłości występował między innymi w Fulham, Gent i Slavii Praga, a do Wrocławia przenosił się bezpośrednio z Rapidu Bukareszt. Oczekiwania względem transferu Gecova były spore, jego forma sportowa pozostawiała jednak sporo do życzenia. Defensywny pomocnik w rundzie jesiennej co prawda wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce, im dalej w trudny po-pucharowy sezon Śląska tym zarzutów pod adresem jego gry było jednak coraz więcej. Gecov rok we Wrocławiu okrasił jedną zdobytą bramką (w Pucharze Polski na stadionie Podbeskidzia), a powiedzieć, że rozstanie przebiegło w zaskakujących okolicznościach to nie powiedzieć nic. Czech na początku przygotowań do sezonu 2016/2017 bez powiadomienia klubu przestał pojawiać się na treningach, aż w końcu dogadał się w sprawie rozwiązania kontraktu i wieku 28 lat podjął decyzję o… zakończeniu kariery.

KAMIL VACEK – SEZON 2017/2018

Ten transfer również oceniany był jako hit ligi latem 2017 roku. Wszyscy kibice ekstraklasy doskonale pamiętali, jak dwa lata wcześniej Vacek potrafił poprowadzić Piasta Gliwice do sensacyjnego wicemistrza Polski, a przy Okrzei długo żałowali, że nie udało się go zatrzymać przed przystąpieniem do walki w europejskich pucharach. Sezon po rozstaniu z polską ligą Czech spędził w izraelskim Maccabi Hajfa, a po przyjściu do Wrocławia potrzebował czasu na dojście do pełnej dyspozycji fizycznej. Pierwszy mecz w podstawowym składzie Śląska rozegrał dopiero w 11. kolejce przeciwko Sandecji w Niecieczy (1:1), ale spodziewanego błysku w jego grze próżno było szukać. Na Vacka do końca swojej kadencji stawiał jeszcze trener Jan Urban, z tego pomysłu szybko wycofał się jednak zastępujący go na przełomie lutego i marca Tadeusz Pawłowski, a przygoda byłej gwiazdy Piasta ze Śląskiem zakończyła się już po 9 miesiącach. Klub z Oporowskiej rozwiązał kontrakt z Vackiem za porozumieniem stron, gdy ten otrzymał ofertę z Odense. Czech w Danii rozegrał tylko dwa spotkania i w przerwie zimowej sezonu 2018/2019 wrócił do swojego kraju, gdzie do dziś reprezentuje barwy Bohemians Praga.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.