Najdłuższa niemoc od czterech lat

Najdłuższa niemoc od czterech lat

fot.:

Poniedziałkowa porażka przy Łazienkowskiej (0:1) spowodowała, że i tak najgorsza w ekstraklasie seria meczów bez zwycięstwa piłkarzy Śląska, wydłużyła się o jeszcze jedno spotkanie. By znaleźć poprzednią tak złą passę trzeba cofnąć się aż do przełomów kadencji Jana Urbana i Tadeusza Pawłowskiego.



 

Zawstydzająca seria ośmiu kolejnych spotkań bez zwycięstwa nie tylko zaprowadziła Śląsk tuż nad strefę spadkową, ale i spowodowała dymisję trenera Jacka Magiery. Były już szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych z ostatniego zwycięstwa cieszył się 27 listopada w konfrontacji ze Stalą Mielec (2:1), a i to wcale nie przyszło przecież łatwo, bo jego zespół przez całą drugą połowę musiał grać w osłabieniu. Wrocławianie od początku grudnia zdobyli zaledwie dwa punkty po tegorocznych remisach z sąsiadami w tabeli Górnikiem Łęczna (1:1) oraz Zagłębiem Lubin (0:0), a ich przewaga nad lokatami oznaczającymi degradację przed 25. kolejką wynosi również raptem dwa oczka. Takiej niemocy przy Oporowskiej nie notowali ani Tadeusz Pawłowski ani Vitezslav Lavicka, czyli bezpośredni poprzednicy Jacka Magiery.

POMOCNA DŁOŃ

Ten pierwszy przyłożył się jednak do najgorszej serii ostatnich lat, która w niedzielę może zostać wyrównana przez Śląsk. W sezonie 2017/2018 wrocławianie nie wygrali kolejnych dziewięciu ligowych spotkań po zimowej przerwie – w pierwszych dwóch na ławce siedział jeszcze Jan Urban (1:2 z Cracovią i 1:4 z Legią), kolejnych siedem poszło już na konto Pawłowskiego. Zielono-biało-czerwoni zainkasowali cztery punkty, czyli dwa razy więcej niż teraz, a z pierwszego ligowego zwycięstwa w 2018 roku cieszyli się dopiero 15 kwietnia. Pomocną dłoń wyciągnęła do nich dopiero Sandecja Nowy Sącz (1:0), czyli jedyna drużyna oprócz Śląska, która do tamtego momentu pozostawała bez kompletu punktów na wiosnę. Teraz na pierwszą tegoroczną wygraną, tak jak wrocławianie czeka już tylko Wisła Kraków, a jej przyjazd na Pilczyce wstępnie planowany jest na okolice… 15 kwietnia. Wcześniejsze przełamanie Śląska byłoby jednak bardzo mile widziane.

SŁABSI TAM WYGRYWALI

Zielono-biało-czerwoni w ostatnich tygodniach pracy trenera Magiery mieli nie tylko potężne kłopoty z punktowaniem, ale nawet samym zdobywaniem bramek. Śląsk w sześciu poprzednich ligowych meczach cieszył się z zaledwie dwóch trafień, a jedno i tak było efektem rzutu karnego wykorzystanego przez Fabiana Piaseckiego z Piastem (1:3). Od połowy grudnia z gry dla wrocławian trafił tylko Adrian Łyszczarz w Łęcznej, a na przykład taki Erik Exposito na listę strzelców nie wpisał się już od sześciu spotkań (poprzedni gol w 14. kolejce z Jagiellonią, padł wtedy remis 2:2). W poniedziałek przy Łazienkowskiej zespół prowadzony jeszcze przez Jacka Magierę przez 90 minut nie był w stanie oddać choćby jednego celnego strzału, a ofensywna indolencja bolała tym bardziej, że Legię i to na jej stadionie w tym sezonie potrafiły już ogrywać zespoły o teoretycznie znacznie mniejszym potencjale od Śląska.

W 25. kolejce ekstraklasy we Wrocławiu debiut nowego trenera zielono-biało-czerwonych Piotra Tworka, pierwszy gwizdek meczu z Radomiakiem Radom zaplanowano na niedzielę o godzinie 15:00.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.