Najgorsza seria "Tarasia"
Powodów do paniki na razie nie ma, ale... Śląsk nie wygrał 4 razy z rzędu, co Ryszardowi Tarasiewiczowi jeszcze nigdy nie przytrafiło się w karierze trenerskiej! 2 remisy w meczach ligowych: u siebie z Cracovią (1:1) i na wyjeździe z Jagiellonią Białystok (2:2) oraz punkt zdobyty w 2 potyczkach Pucharu Ekstraklasy: wpadka w Gliwicach z Piastem (1:3) oraz bezbramkowy pojedynek z Wisłą Kraków (0:0) – to najgorszy bilans „Tarasia” podczas czteroletniej przygody z trenerką.
Kilka razy zdarzyło się temu szkoleniowcowi nie odnieść zwycięstwa w 3 kolejnych spotkaniach. Nawet w 3. lidze w 2005 r., kiedy to pomiędzy remisami na stadionie przy ul. Oporowskiej z Polarem Wrocław (2:2) i w Bytomiu z Polonią (1:1) miała miejsce przegrana w półfinale Pucharu Polski na szczeblu okręgowym (0:1 w Oławie).
Po awansie, na przełomie rundy jesiennej i wiosennej wrocławianie z 3 wyjazdów przywieźli tylko 2 oczka (1:1 w Ostrowcu Świętokrzyskim z KSZO i 0:0 z Podbeskidziem w Bielsku-Białej) ulegając w Polkowicach Górnikowi (0:1). Wiosną po kompromitującym występie z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie (0:3) na Stadionie Olimpijskim nastąpiły wyjazdowe remisy w Czermnie (1:1) i Radomiu (1:1).
Kolejnej jesieni Tarasiewicz już jako opiekun „Jagi” zanotował pucharową porażkę w Płocku z pierwszoligową wtenczas Wisłą (1:2), po której w lidze przyszły: podział punktów w Stalowej Woli ze Stalą (2:2) i przegrana w Białymstoku z Zagłębiem Sosnowiec (0:2).
Nieudany był też początek roku 2007, kiedy to po potknięciu się na własnym stadionie z KSZO (1:2) i w Gdańsku z Lechią (0:1) Vuk Sotirović dopiero w doliczonym czasie gry uratował remis z Piastem Gliwice (1:1).
Wreszcie przegrane u siebie z Górnikiem Polkowice (0:1) i w Warszawie z Polonią (0:1), pomiędzy którymi Jagiellonia tylko zremisowała w Łomży (1:1) spowodowały zmianę na stanowisku trenera w białostockim klubie. Podział punktów w Opolu z Odrą (0:0) poszedł już na konto Andrzeja Płatka.
Po powrocie do Wrocławia „Taraś” tylko raz musiał czekać na wygraną dłużej niż 2 mecze. Było to na inaugurację wiosennej części rozgrywek, w obecnym roku kiedy to Śląsk poległ kolejno z Kmitą Zabierzów (1:3), w Katowicach (0:2) i ze Zniczem Pruszków (0:3).
Poprzednia zła passa naszego klubu miała miejsce na początku kadencji Jana Żurka, kiedy to WKS poniósł 4 porażki zdobywając zaledwie gola. Jednak wówczas wrocławianie musieli grać albo na wyjeździe (w Bytomiu 0:1, Białymstoku 0:3 i Ostrowcu Świętokrzyskim 1:2) albo... przy pustych trybunach (0:1 z Zagłębiem Sosnowiec). Co ciekawe w 2. z tych spotkań trenerem przeciwników był... Tarasiewicz.
Wcześniej kibice nie narzekali na brak zwycięstw od 2003 r. Spadając z II ligi Śląsk zdobył zaledwie punkt w 9 meczach. W ekstraklasie zaś przy okazji poprzedniej degradacji w sezonie 2001/02 przytrafiło mu się nawet 11 występów bez wygranej.
Klubowy rekord w tej kategorii jest niezbyt liczny, a ustanowiony został, gdy w składzie występowali m.in. Tarasiewicz i Waldemar Tęsiorowski. Jesienią 1988 r. pod wodzą Alojzego Łyski od pucharowego triumfu na boisku drugoligowego Zawiszy w Bydgoszczy (3:2) „Wojskowi” nie potrafili pokonać rywali w 13 próbach. W tej liczbie jest mecz w Pucharze Polski z Odrą w Opolu, który Śląsk rozstrzygnął na swoją korzyść w rzutach karnych.
3 ostatnie pojedynki z tej serii poprowadził duet szkoleniowców Werner Peterek i Ryszard Urbanek. Dopiero zatrudniony w przerwie zimowej Romuald Szukiełowicz natchnął swoich podopiecznych, którzy przerwali fatalną serię ogrywając... lidera tabeli i urzędującego mistrza Polski, Górnika Zabrze (1:0)!