Napsuli krwi liderowi (RELACJA)
fot.: Paweł Kot
Borykające się z problemami kadrowymi rezerwy Śląska, bez dwóch kluczowych zawodników oddelegowanych na jutrzejszy mecz ekstraklasy, zagrały bardzo dobry mecz w Polkowicach. Na terenie aktualnego lidera drugiej ligi zremisowali 2:2, a przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się nawet o trzy punkty w tym emocjonującym meczu.
Rezerwy Śląska, po nieudanym ostatnim spotkaniu z drugą drużyną Lecha Poznań, dziś stanęły przed wyzwaniem jeszcze trudniejszym. Pojechali na stadion lidera, Górnika Polkowice, w składzie dalekim od optymalnego. Bez liderów ofensywy - do dyspozycji trenera Magiery na jutrzejszy mecz pierwszej drużyny zostali oddali Łyszczarz oraz Bergier. Tych dwóch zawodników napędzało zabójcze kontry przy okazji ostatniego zwycięstwa ekipy Jawnego, czyli niespodziewanej wygranej 3:1 z GKS-em w Katowicach.
Wobec tych osłabień, na tle rywala pewnie zmierzającego do pierwszej ligi, Śląsk II Wrocław przystępował do tego meczu z pozycji outsidera. Optymizmem mogło napawać, że w roli kapitana i lidera tej młodej drużyny w składzie ponownie widniał Piotr Celeban. Na pozycji napastnika, wobec nieobecności Bergiera, w poszukiwaniu swojej pierwszej bramki w drugiej lidze wystąpił 18-letni Michalski. W drużynie gospodarzy w pierwszym składzie wyszedł Paweł Kucharczyk, który jeszcze jesienią reprezentował barwy rezerw Śląska. Warto zaznaczyć, że na trybuny wrócili kibice. Na kameralny obiekt w Polkowicach przyszło około dwustu widzów.
Pierwsze zagrożenie pod bramką Frasika pojawiło się w 4 minucie spotkania, gdy do pozycji strzeleckiej doszedł Mateusz Piątkowski. Minutę później świetnym prostopadłym podaniem Szuszkiewicz obsłużył Baranowskiego, który w stuprocentowej sytuacji oko w oko z Frasikiem nie trafił w bramkę. Jęk zawodu nielicznie zebranej widowni wymieszał się z oklaskami dla Szuszkiewicza za świetne podanie. Śląsk II Wrocław już po pięciu minutach wrócił więc z dalekiej podróży.
Gracze Jawnego otrząsnęli się i w 10 minucie mogli wyjść na prowadzenie. Bardzo ładne podanie Borunia za plecy obrońców dobrze przyjął Krocz, który od razu wbiegł w pole karne i jego strzał w kierunku dalszego słupka końcówkami palców wybronił bramkarz. Chwilę później z dośrodkowaniem Młynarczyka o centymetry minął się Michalski. Gdyby przeciął tor lotu piłki, skierowałby piłkę do bramki.
Początek spotkania był naprawdę dynamiczny. Do kuriozalnej sytuacji w polu karnym doszło kilka sekund później. Obrońca Śląska został trafiony piłką, ta odbiła się od jego głowy i trafiła.. w poprzeczkę bramki Frasika. Gdy wydawało się, że dobitka Piątkowskiego musi zakończyć się w siatce, fenomenalną interwencją popisał się Maruszak, który ofiarnie rzucił się pod nogi strzelca i zablokował ten strzał. To nie był koniec tego szalonego fragmentu – Śląsk ruszył z kontrą, długie podanie w kierunku Michalskiego chciał przeciąć wychodzący wysoko bramkarz Górnika, ale pomylił się, nie trafił w piłkę tylko staranował napastnika Śląska. Sędzia jednak nie dopatrzył się faulu. Napisać, że to kontrowersyjna decyzja, to jak nic nie napisać. Niemniej sędzia decyzji nie zmienił i gra została wznowiona od autu.
Po tym intensywnym początku gra nieco zakleszczyła się w środku pola, sędzia pozwalał zawodnikom na wiele, nie używał gwizdka zbyt często, ale młoda drużyna Śląska „nie spękała” i byliśmy świadkami wyrównanego, twardego spotkania. Goście skonstruowali kilka ciekawych okazji, ale brakowało słynnej „kropki nad i”. W 32 minucie ładnie, krótkim prowadzeniem piłki zszedł do środka Bargiel, jego strzał z 25 metrów był jednak niecelny. Lepszy fragment gry Śląska zakończył się niestety… golem dla Górnika w 35 minucie spotkania. Wobec zbyt krótkiego wybicia piłki przez Frasika oraz niezdecydowania obrońców, futbolówka w polu karnym trafiła pod nogi Bancewicza, który precyzyjnym strzał umieścił ją w siatce.
W 42 minucie po dobrze wyprowadzonej kontrze Młynarczyk ładnym podaniem wypuścił w kierunku bramki Michalskiego, ten jednak źle się zabrał z piłką i przegrał pojedynek biegowy z defensorem Górnika. 2 minuty po tej sytuacji bramkarz gospodarzy pomylił się przy piąstkowaniu piłki, do sytuacji strzeleckiej doszedł Bargiel, ale piłka po jego uderzeniu spotkała jeszcze głowę obrońcy Górnika i minęła bramkę. Chwilę później gwizdek sędziego skierował obie ekipy do szatni na przerwę.
W drugą połowę dobrze wszedł Śląsk. Aktywny w tym meczu Przemek Bargiel ładnie minął dwóch rywali na lewej stronie, lecz jego strzał z boku pola karnego ponownie został zablokowany. Nagroda za dotychczasowe starania przyszła dla drużyny Śląska w 50 minucie. Boruń znalazł podaniem Bukowskiego w polu karnym, a ten niczym wytrwany snajper podciął piłkę nad wychodzącym bramkarzem i zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie.
Gospodarze chcieli szybko odpowiedzieć. W dobrej sytuacji Szuszkiewicz trafił w boczną siatkę, chwilę później strzał Radziemskiego minął prawy słupek bramki Frasika. Również wrocławianie nie zamierzali poprzestać na jednej bramce. W 55 minucie Krocz zagrał do Bargiela, ten odwdzięczył mu się dobrym odegraniem i wbiegający w pole karne Krocz został sfaulowany. Odpowiedzialność wziął na siebie Pałaszewski, który ustawił piłkę na jedenastym metrze i pewnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.
W 64 minucie Boruń fenomalnie uprzedził Piątkowskiego w momencie, gdy ten już składał się do strzału na ósmym metrze od bramki Frasika. Wrocławianie grali naprawdę dobre spotkanie, tym bardziej szkoda sytuacji z 70 minuty. Piłkę dochodzącą do bramki z rzutu wolnego zagrał Ratajczak, została ona jeszcze trącona głową przez Szuszkiewicza i wpadła do bramki. 2:2.
W 74 minucie gospodarze mogli wyjść na prowadzenie – Piątkowski biegł sam niemal przez całą połowę boiska, ale w ostatniej chwili, w polu karnym dopadł do niego niezmordowany Maruszak i ofiarnym wślizgiem zablokował strzał doświadczonego napastnika. Na ostatni kwadrans w ataku Fediuk zastąpił Michalskiego. W 85 minucie po kolejnym rzucie wolnym i dośrodkowaniu w pole karne gola głową zdobył Piątkowski. Chorągiewka sędziego bocznego powędrowała jednak w górę i na ten znak kamień z serca spadł zawodnikom i fanom Śląska.
W 90 minucie Jakubiak zmienił Młynarczyka, a sędzia doliczył do regulaminowego czasu trzy minuty. Końcówka tego dobrego i emocjonującego spotkania była zacięta, nie brakowało ostrej walki z obu stron, ale bramek więcej nie obejrzeliśmy. Kibice, którzy po tej pandemicznej przerwie pojawili się na trybunach na pewno nie żałują. Po emocjonującym spotkaniu – Górnik Polkowice 2:2 Śląsk II Wrocław.