''Nie cieszymy się z tego remisu'' - J. Żurek

Prezentujemy zapis wypowiedzi trenerów po meczu Śląska z Odrą Opole.




Jan Żurek (trener Śląska): - Wydaje mi się, że remis nikogo nie zadawala. Oba zespoły włożyły bardzo dużo wysiłku w dzisiejsze spotkanie. Graliśmy na trudnym terenie, a mój zespół czuł jeszcze pojedynek z Polonią, w którym prawie 90 minut graliśmy w dziesiątkę. Zrobiliśmy wszystko, żeby odbudować fizycznie naszych zawodników. Dodatkowo graliśmy bez trzech podstawowych zawodników, zagrać nie mogli Cap, Szewczuk i Janukiewicz, ale ci, którzy dzisiaj zagrali na pewno mnie nie zawiedli.


 

Oba zespoły miały swoje groźny sytuacje. Liczyłem na to, że w końcu przełamiemy tą wyjazdową passę meczów bez zwycięstwa, ale po raz kolejny się nie udało. Nie cieszymy się z tego remisu, nadal musimy popracować nad tym, żebyśmy wreszcie wygrali poza swoim boiskiem. Nie było z nami Kamila Bilińskiego, który koncentruje się na swoim egzaminie maturalnym. Tak na prawdę poza Imehem nie mamy drugiego napastnika. Dyspozycja Kamila w tej chwili nie jest najlepsza, być może właśnie ze względu na maturę. On i pozostali chłopcy grający w rezerwach są młodzi, i mają wahania formy. Nie wiem, kiedy Imeh zacznie strzelać bramki. Miał dzisiaj kapitalną sytuację, wszyscy podnieśliśmy już ręce do góry, ale niestety piłka zatrzymała się pechowo w kałuży. Dzisiaj strzelił Ulatowski, bardzo się cieszę z tej bramki, bo zazwyczaj, kiedy traciliśmy pierwsi gola, nie potrafiliśmy się już podnieść. Biliński niech spokojnie napisze maturę. Zostało jeszcze kilka spotkań, być może dam mu jeszcze szansę na grę, jeśli będzie się dobrze sprawował w drugim zespole. Odnośnie rywalizacji naszych bramkarzy, to bardzo się cieszę, że taka w ogóle istnieje. W tej chwili numerem jeden jest Janukiewicz, zasłużył sobie na to swoimi interwencjami, ale jestem bardzo zadowolony z postawy Kaczmarka, który udowodnił, że jest dobrym zawodnikiem. Cieszę się, że mogę być spokojny o obsadę tej pozycji.



Witold Mroziewski (trener Odry): - Myślę, że widowisko było na prawdę wysokiej klasy. Szkoda, że bez wykorzystania dogodnych sytuacji strzeleckich. Oba zespoły stworzyły sobie przynajmniej po dwie, trzy doskonałe okazje do strzelenia zwycięskiej bramki. Ciężkie warunki gry utrudniały poczynania zawodników na murawie. Dla mnie bohaterem meczu jest Łukasz Ganowicz, który jeszcze dzisiaj rano nie był gotowy do gry. Motywacja i ambicja naszego kapitana spowodowały, że zagrał i chylę przed nim czoło. Graliśmy otwarcie, chcieliśmy wygrać to spotkanie, niestety zabrakło troszeczkę szczęścia, a w niektórych momentach umiejętności. Najbardziej ubolewam nad tym, że po strzelonej bramce nie mogliśmy utrzymać dłużej prowadzenia. Gdybyśmy chociaż do przerwy „dowieźli” ten wynik, Śląsk prawdopodobnie odkryłby się, szukałby swojej szansy na wyrównanie, a my moglibyśmy grać z kontry. Szkoda, że nie potrafiliśmy utrzymać tej jednobramkowej przewagi trochę dłużej niż 30 sekund. W akcji, po której padł gol dla wrocławian, nie dotknęliśmy nawet piłki.

źródło: własne

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.