Nie czułem się reprezentantem - wywiad z Markiem Wasilukiem
Jego angaż w Śląsku był olbrzymim zaskoczeniem. Młodemu obrońcy, który znalazł się w trudnej sytuacji w Cracovii, pomocną dłoń wyciągnął trener Orest Lenczyk. Czy Marek Wasiluk we wrocławskim klubie pokaże swój talent? Zapraszamy do lektury wywiadu. Dość nagle trafiłeś do Śląska. Ponoć jeszcze w dniu wyjazdu na obóz do Chorwacji byłeś w Bydgoszczy?
Nie, nie byłem w ogóle w Bydgoszczy w ostatnim czasie. Byłem za to wcześniej już w Spale. Tam trenowałem z drużyną, o czym mało kto wie, bo nie było to nagłośnione. Kiedy dowiedziałem się, że pojawiło się zielone światło dla tego transferu, pojawiłem się we Wrocławiu.
Były jakieś przeszkody z rozwiązaniem kontraktu?
Jestem tylko wypożyczony na pół roku, mam kontrakt z Cracovią jeszcze rok. Rozmowy o moim przejściu nie odbywały się w mojej obecności, więc nie wiem, o co chodziło.
Na jakich pozycjach możesz grać?
Na pewno najlepiej się czuję na środku obrony. To optymalna dla mnie pozycja. Ewentualnie jako defensywny pomocnik też czasem występowałem, ale taki wybitnie od zadań defensywnych. Na lewej obronie zdarzały się też mecze, ale to z musu. Nie czuję się tak dobrze na tej pozycji.
Na tych pozycjach akurat w Śląsku konkurencja jest ogromna.
Przychodząc tutaj nie mam nic do stracenia. Przychodzę, żeby tę rywalizację jeszcze wzmocnić, a jak trener będzie miał z kogo wybierać, to będzie można tylko się cieszyć z tego.
Jak wspominasz współpracę z Orestem Lenczykiem w Cracovii? Musiał Cię dobrze zapamiętać, skoro wziął Cię do Śląska.
Widocznie tak. Rzeczywiście trener podał mi w trudnej sytuacji rękę i ja muszę teraz tylko mu się odwdzięczyć dobrą grą. Pracować na treningach jak najlepiej. Mam nadzieję, że to się przełoży też na grę. Współpraca w Cracovii myślę, że całkiem nie najgorzej się układała. W tamtym sezonie rozegrałem u niego większość spotkań w pierwszym składzie, więc chyba z dobrej strony mnie pamięta.
Z kolei w ostatnim sezonie niewiele grałeś, szczególnie wiosną.
To się z kolei wiązało z przyjściem nowego trenera do Cracovii, Jurija Szatałowa, który nie widział dla mnie w ogóle miejsca.
Jak w Cracovii odbieraliście metody treningowe Lenczyka?
Każdy pewnie ma jakieś swoje indywidualne zdanie na ten temat. Mi osobiście takie przygotowanie bardzo odpowiada. Zresztą po drużynie Śląska też chyba widać, że jak najbardziej to wszystkim podpasowało, bo wyniki są bardzo dobre, wicemistrzostwo Polski, o którym przed sezonem nikt nie marzył. Teraz też w sparingach, mimo że trenujemy ciężej, potrafiliśmy ograć mistrza Słowacji i Chorwacji, to nie byle jakie drużyny, bo grały w Lidze Mistrzów. Widać, że to się sprawdza, trzeba tylko robić swoje i nie zastanawiać się.
Jak Twoje wrażenia z obozu Śląska? W porównaniu z tym, co widziałeś w poprzednich klubach.
Ja jestem pozytywnie zaskoczony. Bardzo fajnie mi się trenuje. Są warunki idealne do trenowania. Jest wielu chłopaków, od których można się naprawdę jeszcze sporo nauczyć. Także pozostaje tylko trenować i podnosić swoje umiejętności.
Znałeś kogoś z nich wcześniej?
W reprezentacjach młodzieżowych zdarzało mi się spotkać z nimi. Z Piotrkiem Ćwielongiem czy Mariuszem Pawelcem. Nie chcę kogoś pominąć. Z Piotrkiem Celebanem i Antkiem Łukasiewiczem widzieliśmy się na takim zgrupowaniu kadry ligi polskiej. Z Gikiewiczem też się znałem, jak był w Jagiellonii. Akurat się minęliśmy, ale gdzieś tam na zgrupowaniu poznaliśmy się.
Od tego powołania do kadry Twoja kariera potoczyła się w złym kierunku.
To już było 2 i pół roku temu. Powiem szczerze, że to trochę jest wyolbrzymiane, bo robi się reprezentantów z zawodników, którzy byli na zgrupowaniu jakiejś tam kadry ligowej. Ja się na pewno nie czułem reprezentantem Polski. Po prostu pojechałem tam, żeby się jakoś pokazać, poczuć atmosferę, zobaczyć, jak to wygląda. Oczywiście apetyt rośnie, jak się jedzie na takie zgrupowanie, ale jakichś wielkich nadziei sobie w tamtym momencie nie robiłem, bo wiedziałem, że do kadry to mi na pewno jeszcze brakuje sporo. A że się potem wszystko tak potoczyło, to trudno. W piłce tak już jest, można tysiące przykładów wymieniać, że raz się jest na górze, raz na dole. Mam nadzieję, że najgorsze już za mną.
Niedługo Śląsk zagra z Dundee United. Jako wysoki zawodnik lubisz wyspiarski futbol?
Ciężko powiedzieć, jeszcze nie miałem okazji grać z drużynami z Wysp. Oglądanie w telewizji to jedna, a co będzie na boisku, to druga sprawa. Wiadomo, że oni grają dużo w powietrzu. Myślę, że jakoś bym się w tym odnalazł. Nie ma co mówić, trzeba wyjść i grać.