Nie jest poszukiwany trener, tylko wzmocnienia

W dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym” Józef Birka (szef Rady Nadzorczej Śląska) stwierdza, że w chwili obecnej nie jest poszukiwany następca Ryszarda Tarasiewicza. - Nie jesteśmy w gorącej wodzie kąpani. Najpierw musimy spotkać się ze szkoleniowcem i podsumować rozgrywki – wyznaje. W wywiadzie nie uniknięto między innymi tematu transferów, a także niedanego spotkania Rady Nadzorczej z zawodnikami.


 

Birka stwierdził, że latem Rada Nadzorcza nie zgodziła się na transfer jednego z zawodników z krajowego rynku, który był w zasięgu finansowym klubu, ale zdecydowano, że „prezentuje niewystarczający poziom sportowy”. Birka dodaje także, że Śląsk był bliski pozyskania Bruno Mezengi, 22-letniego napastnika Flamengo, na którego odejście w ostatniej chwili nie pozwolił trener. Mecenas dodał także, że rozważona zostanie koncepcja zatrudnienia w klubie dyrektora sportowego.

Przed meczem z Piastem Rada Nadzorcza spotkała się z zespołem. - To spotkanie przebiegało w bardzo spokojnej atmosferze. Pan przewodniczący Józef Birka naprawdę pokazał wielką klasę i to, że jest człowiekiem na europejskim poziomie. Widać, że jest związany ze Śląskiem także emocjonalnie, że chce dobra tego klubu. Na spotkaniu nikt nas nie straszył, co jest w Polsce bardzo modne, a nigdy nie przynosi sukcesu. Przedstawiciele rady nadzorczej głównie nas motywowali. Nie musieli mówić, że są niezadowoleni z wyników Śląska. My jesteśmy dorosłymi ludźmi i sami to wiemy – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Sebstian Mila.

- Piłkarzom trzeba było jeszcze raz uświadomić, że grają dla siebie i swoich rodzin. Dla wszystkich było jasne, że w wypadku degradacji, byłaby personalna rewolucja. A ci, którzy by zostali, musieliby się liczyć z obniżeniem kontraktów o kilkadziesiąt procent – wyjaśnia natomiast Birka.

Sebastian Mila uważa, że zespół Śląska nie potrzebuje rewolucji. - On naprawdę ma potencjał, a teraz po prostu nam nie zapaliło. Wyciągniemy jednak z tego wnioski na kolejną rundę, bo przecież takie doświadczenia hartują. Naprawdę jako drużyna zdaliśmy ten egzamin. Co do zwolnienia trenera Tarasiewicza, to mam nadzieję, że nie ma takiego tematu. Jestem zdania, że ci, którzy nawet o tym spekulują, nie znają się na piłce. Wiem, że to, co mówię, może być dla nich bolesne, ale to prawda. Ja sobie zwolnienia trenera po jednej słabszej rundzie nie wyobrażam. To byłoby bez sensu. Nie ma lepszej osoby do prowadzenia Śląska, bardziej oddanej klubowi. Trener Tarasiewicz oddałby wszystko, aby tu było jak najlepiej. To człowiek ambitny, a przy tym już doświadczony i otwarty na Europę. Proszę zobaczyć, że ekscytujemy się ligą angielską, ale jak mamy wprowadzić z niej pozytywne wzorce, to tego robić nie chcemy. Przecież w Anglii trenerzy z wizją pracują po kilkanaście lat. U nas też powinno tak być. Musimy zrobić wreszcie ten krok do przodu – mówi pomocnik Śląska.

Włodarze klubu zamierzają działać w czasie letniej przerwy, by odpowiednio wzmocnić drużynę, która już niedługo będzie grać na nowym stadionie. - Musimy zacząć budowę silnej marki, żeby nie przespać momentu oddania do użytku kilkakrotnie większego obiektu na Pilczycach. Uważam, że powinniśmy dokupić w lecie ze czterech klasowych zawodników do podstawowej jedenastki. Wtedy będziemy mogli postawić przed trenerem cel w postaci walki o puchary. Jest oczywiste, że w drużynie muszą być wartościowi zmiennicy, którzy będą cały czas wyzwalali motywację na tych, którzy grają. W obecnym sezonie często tego brakowało. Budżet Śląska w tym sezonie wynosił około 25 milionów. Ruch miał o połowę mniej niż my, a prawdopodobnie zagra w pucharach. Można kupić dobrych zawodników za rozsądne, co nie znaczy że małe, pieniądze i skutecznie powalczyć z najlepszymi. Śląsk powinien mieć pełny monitoring najwartościowszych piłkarzy z regionu. To jeden ze sposobów na zapełnienie 44-tysięcznego stadionu. Przecież jeśli będziemy mieli w kadrze chłopaka z Górnika Złotoryja, to pół jego miasta przyjedzie go oglądać – analizuje Birka.

źródło: P.Sportowy/G.Wyborcza

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.