''Nie mam obaw, że Raków spuchnie'' (OPINIA EKSPERTA)

''Nie mam obaw, że Raków spuchnie'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

W pierwszym meczu po październikowej przerwie na reprezentację Śląsk podejmie Raków Częstochowa. O stałych fragmentach gry, sytuacji kadrowej i Vladanie Kovaceviciu rozmawiamy z Tomaszem Gancarkiem, dziennikarzem Radia Katowice.



 

Raków, podobnie jak wiosną, przystępuje do meczu ze Śląskiem po ograniu Warty Poznań. W poprzedniej kolejce pokonał Zielonych 3:0, czyli o bramkę wyżej niż w kwietniu i reprezentacyjną przerwę spędził chyba w wyjątkowo dobrych nastrojach.

Myślę, że tak, to zwycięstwo na pewno podbudowało drużynę trenera Marka Papszuna, choć prawdę powiedziawszy miałem wątpliwą przyjemność oglądać ten mecz, bo nie było to dobre widowisko. Poznaniacy przyjechali jednak do Częstochowy tylko po najniższy wymiar kary i zarówno przy wyniku 0:1, jak i 0:3, właściwie grali dokładnie tak samo. Mecz poprzedniej kolejki dla Rakowa bardziej przypominał sparing niż rywalizację o ligowe punkty, natomiast ta przerwa niewątpliwie wpłynie pozytywnie na wicemistrza Polski. Nie tylko dlatego, że wreszcie był moment odpoczynku, ale należy wziąć również pod uwagę, że poszczególni piłkarze mogli się w tym czasie wykurować. Już mówi się o powrocie Marcina Cebuli, Patryk Kun ma być już podobno gotowy do grania, jest też informacja o wznowieniu treningów przez Bena Ledermana. Sytuacja kadrowa w Rakowie robi się mniej dramatyczna niż jeszcze pod koniec września.

Szczególnie przy nazwisku Cebuli warto się zatrzymać, bo to piłkarz, który na początku sezonu robił różnicę w grę Rakowa, ale po raz ostatni wystąpił 12 września przeciwko Lechowi (2:2). Czy będzie przygotowany, by zagrać w sobotę na Stadionie Wrocław?

Nie mam żadnych szczegółowych informacji na ten temat, mogę powiedzieć, że bardziej opieram się na krążących ploteczkach, pogłoskach z drużyny. Cebula może być już gotowy do gry w tej kolejce, jednak ciężko wyrokować czy znajdzie się w meczowej dwudziestce trenera Papszuna. Natomiast jednocześnie mam też wrażenie, że Raków pod jego nieobecność pokazał już, że również potrafi strzelać gole i wygrywać, jemu na pewno nie będzie łatwo wrócić do wyjściowej jedenastki. Mamy przykład bramkarza Vladana Kovacevicia, chociaż tutaj też dochodzą dodatkowe kwestie związane z brakiem wartościowego młodzieżowca, ale on mim, że już zdrowy, siedzi na ławce, a gra 18-latek Kacper Trelowski.

W kontekście Kovacevicia w ostatnim czasie również dużo mówiło się o zamieszaniu jakie medialnymi wypowiedziami wywoływał jego agent („Częstochowa jest zbyt małym miastem dla dwóch gwiazd. Chcemy wyczyścić pole i opuścić terytorium pana Papszuna” – w wywiadzie dla WP Sportowe Fakty). O co tak naprawdę chodzi i na ile wpływ na zachowanie swojego menadżera ma bramkarz Rakowa?

Myślę, że Vladan Kovacević o całej sprawie spokojnie mógłby nawet nie wiedzieć. A jeśli wiedział, to przypuszczam, że nie planował rozdmuchiwać tego do takich rozmiarów, do jakich zostało rozdmuchane. Śmieszne w tym wszystkim jest to, że jeszcze trzy – cztery miesiące temu, kiedy Bośniak wchodził do drużyny i mogliśmy się spodziewać, że będzie jej wartościowym elementem, ale nie gwiazdą, sam jego agent mówił, że nie wpisywali kwoty odstępnego, bo Vladan musi się ograć. Kiedy bramkarz Rakowa w kilku pierwszych spotkaniach pokazał się ze świetnej strony, nagle jego brak w wyjściowej jedenastce zaczął wyjątkowo boleć przedstawiciela Bośniaka. Ja doskonale rozumiem, że on chce widzieć go w podstawowym składzie, natomiast cała sytuacja jest mocno śmieszna. Trener Papszun zrobił to, co powinien zrobić, czyli szybko uciął medialną rozmowę i myślę, że to zamieszanie na tym się już skończyło.

Wicemistrz Polski w tym sezonie 11 ze swoich 19 goli strzelił po stałych fragmentach gry, pod tym względem jest najlepszy w ekstraklasie. To siła Rakowa, na którą uwagę trzeba zwrócić w pierwszej kolejności?

Sądzę, że tak. Już na samym początku, gdy trener Papszun pojawił się w Częstochowie jeszcze na trzecim szczeblu rozgrywkowym, jego piłkarze jakby z automatu przystąpili do pracy właśnie nad stałymi fragmentami. Trudno nie zgodzić się zresztą ze stwierdzeniem, że to po prostu jest element, który najłatwiej wytrenować. Piłka stojąca, zawodnicy mogą robić wszystko to, co jest wyuczone poprzez treningi. W tym sezonie widać, że naprawdę jest w tym powtarzalność. Nawet jeśli Andrzej Niewulis nie zdobywa bramki głową bezpośrednio po dośrodkowaniu, tak jak w poprzedniej kolejce z Wartą to doskonale można zaobserwować jak na długim słupku akcję zamyka Fran Tudor. To nie jest jedna, druga czy trzecia taka sytuacja, tylko praktycznie w każdym meczu oglądamy schemat, gdzie piłka jest strącana przez wyższych zawodników do zamykającego akcję Chorwata. Na samym początku przygody Rakowa w ekstraklasie mówiło się, że mają ponad 140 schematów rozegrania stałych fragmentów gry. W ostatnim czasie już chyba bardziej dwa – trzy, ale tak jak rozmawiamy, to jest wystarczająco skuteczne.

Częstochowianie przyjadą w sobotę do Wrocławia jako czwarty zespół tabeli, z punktem przewagi nad Śląskiem pomimo jednego zaległego meczu i przecież wyczerpujących wakacji naznaczonych grą w Europie. Mityczny „pocałunek śmierci” już ominął Raków, czy to jednak ciągle rozpęd, a zmęczenie w listopadzie czy grudniu w końcu będzie musiało o sobie przypomnieć?

Wydaje mi się, że akurat w tej kwestii o drużynę z Limanowskiego możemy być naprawdę spokojni. To też pokazuje zresztą sytuacja z którą trener Papszun musi mierzyć się w tym momencie. Brak Kuna, Cebuli, Ledermana, wypada Rundić, nie ma Arsenicia – tych kontuzji przytrafiła się naprawdę cała masa, a Raków wciąż punktuje. Wydaje mi się, że szkoleniowiec wicemistrza Polski ma duży handicap w postaci zawodników, którzy realnie nie zmniejszają jakości tej drużyny. Wiadomo, że są też tacy, których oglądamy bardzo rzadko albo prawie wcale, jak Żarko Udovicić czy Jordan Courtney-Perkins, żeby oni zagrali od pierwszej minuty, musiałaby się wydarzyć jakaś bez mała katastrofa. Natomiast podsumowując, nie mam większych obaw, że Raków z biegiem rundy jesiennej, mówiąc kolokwialnie, spuchnie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.