Nie taki Żurek straszny? Czyli analiza zimowych transferów
Wkrótce zapewne do Śląska dołączą nowi zawodnicy, którzy zwiększą konkurencję w drużynie i sprawią, że wrocławska jedenastka będzie jeszcze silniejsza. Niemal pewne jest, że nowym piłkarzem WKS-u będzie bramkarz Andrzej Olszewski . Trener Ryszard Tarasiewicz powtarza, że zamierza uzupełnić kadrę kilkoma wartościowymi futbolistami i nie będzie robić rewolucji kadrowej, co miało miejsce rok temu. Po czasie, który minął od tamtych wydarzeń, gdy szkoleniowcem był Jan Żurek, można pokusić się o analizę poczynań ówczesnego trenera i zarządzających klubem odpowiedzialnych za transfery, także po to, by nie powielać tych samych błędów. Rok temu WKS wzmocniło aż 11 zawodników (Benjamin Imeh, Petr Pokorny, Krzysztof Rusinek, Damian Okrojek, Paweł Woźniak, Vladimir Ćap, Fernando Morales, Paweł Kaczorowski, Adrian Pajączkowski, Rafał Lasocki i Zbigniew Wójcik) i była to rewolucja, jakiej we Wrocławiu dawno nie widziano. Niestety nie wszyscy spełnili pokładane w nich nadzieje, nie można jednak powiedzieć, że były to same nietrafione transfery.
Pierwszy do drużyny już w grudniu dołączył Imeh i choć nie zdobył wielu goli, cieszył się niezmiernie zaufaniem zarówno trenera Żurka, jak i Tarasiewicza, tym samym nie można uznać, że sprowadzenie go była błędem.
Kolejnym piłkarzem był Pokorny, który stał się ostoją defensywy i pewnym punktem drużyny, zatem kolejne dobre posunięcie. W styczniu do Śląska dołączyli: Rusinek, Okrojek i Woźniak. W ich przypadku trudno było spodziewać się, że staną się pierwszoplanowymi postaciami zespołu i tak się właśnie stało.
Po sprowadzeniu Pokornego wrocławianie kontynuowali lubiński zaciąg i w WKS-ie wylądowali Ćap i Morales . Czech przez rok imponuje równą, wysoką formą (o ile nie dopadnie go akurat kontuzja) i jego pozyskanie można oceniać tylko pozytywnie. Z przyjściem Moralesa wiązano duże nadzieje, niestety Paragwajczyk nie okazał się playmakerem, który prowadzi grę WKS-u i latem opuścił Polskę. Choć wydawało się, że zawodnik który wywalczył mistrzostwo Paragwaju będzie dobrym nabytkiem, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te oczekiwania, ale nie można raczej uznać jego sprowadzenia za błąd szkoleniowców, bo referencje wydawał się mieć bardzo dobre.
Kolejne nabytki to Kaczorowski i Pajaczkowski. Sprowadzenie byłego reprezentanta Polski wiązało się z ryzykiem (nie młody i długo nie grał), ale w tamtej sytuacji wydawało się, że ze swoim doświadczeniem wniesie dużo dobrego do gry skrzydłami. Pajączkowski we Wrocławiu pojawił się jako król asyst na drugoligowym froncie, ale niestety w Śląsku nie zachwycał już tak jak w Polonii Bytom. Obaj wydawali się jednak solidnymi piłkarzami i wzmocnieniami drużyny.
Jako ostatni WKS zasilili Lasocki i Wójcik, którzy przeprowadzkę zawdzięczają wycofani się z ligi Zawiszy SA. Wójcik jest opoką defensywy i poza sporadycznymi błędami gra na wysokim poziomie, Lasocki prezentował się natomiast poniżej oczekiwań, ale być może miały na to wpływ metody szkoleniowe Żurka. Dziwne, że piłkarz był wyróżniającą się postacią wcześniej w Bydgoszczy, a teraz do czasu kontuzji w Wiśle Płock. Kto wie, czy nie byłby mocnym ogniwem zespołu prowadzonego przez trenera Tarasiewicza? Podobnie rzecz ma się z Pajączkowskim. Szkoleniowiec nie mógł jednak zaakceptować kominów płacowych.
Widać zatem, że zimowych transferów Żurka nie można oceniać negatywnie. Imeh, Pokorny, Ćap i Wójcik są mocnymi punktami zespołu. Lasocki, Pajączkowski (którego z miejsca skreślił Tarasiewicz, być może jednak przedwcześnie) i Kaczorowski nie spełnili w pełni oczekiwań, ale kto mógł przewidzieć, że tak będzie? Całkowitym błędem było natomiast sprowadzenie Rusinka, Okrojka i Woźniaka, czyli tylko trzech z jedenastu piłkarzy.
Jakie z tego płyną wnioski? Na pewno nie ma sensu robić rewolucji w składzie, bo na zgranie potrzeba czasu, a im więcej ogniw zostanie wymienionych na nowe, tym futbolowa maszyna potrzebuje więcej czasu na dotarcie się. Wydaje się, że lepiej postawić na kilku sprawdzonych i klasowych graczy, niż wielu przeciętniaków. I właśnie tak wydaje się myśleć szkoleniowiec Śląska, zapowiadając że chce, by zimą kadrę wzmocniło maksymalnie 4 piłkarzy. Tu także raczej sprawdza się maksyma, że lepiej stawiać na jakość,a nie na ilość!
A choć wielu fanów nie wspomina z sentymentem czasu, który we Wrocławiu spędził Jan Żurek, to ciesząc się z sukcesów jedenastki Śląska w tym sezonie, nie można zapomnieć, że Imeha, Pokornego, Ćapa i Wójcika do WKS-u sprowadził właśnie ten szkoleniowiec.
