Nie tylko o prestiż

Nic w tym sezonie nie idzie po myśli kibiców Śląska i Zagłębia. Wygrana lubinian z Lechem czy remis wrocławian z Wisłą nie zamydlą nam oczu – obie drużyny grają źle. I choć Miedziowi mają nad WKS-em „aż” pięciopunktową przewagę, obie dolnośląskie ekipy zakotwiczyły w dole tabeli. W sobotnich derbach piłkarze powalczą więc o odbicie się od dna i odzyskanie zaufania.


 

Po zwycięstwie w Poznaniu wydawało się, że lubinianie wychodzą na prostą. Nic bardziej mylnego. W ostatnią niedzielę podopieczni Marka Bajora rozegrali u siebie słaby mecz przeciwko Ruchowi Chorzów. Młodzi Damian Dąbrowski i Arkadiusz Woźniak, choć uzdolnieni, nie są jeszcze w stanie pozytywnie wpłynąć na jakość gry. Wojciech Kędziora i Mouhamadou Traore są cieniami samych siebie z wiosny, a na dodatek brakuje im wsparcia Micanskiego, który odszedł latem do Kaiserslautern. Co prawda, po kontuzji wraca do gry Kamil Wilczek, ale wciąż daleko mu do lidera, jakim w był w Piaście Gliwice. Bośniak Amer Osmanagić spadł do rangi rezerwowego, a nawet nim nie jest niewypał transferowy – Dusan Dokić. Kontuzjowani są Martins Ekwueme i ofensywnie grający lewy obrońca – Costa.

W ofensywie nie zawodzą jedynie Mateusz Bartczak, Dawid Plizga i Szymon Pawłowski. Ten ostatni wrócił po kontuzji i z Niebieskimi zaprezentował się z dobrej strony. By wyniki Zagłębia były lepsze, utalentowany pomocnik musi pomóc kolegom w zdobywaniu bramek – do tej pory zdobyli ich pięć, mniej ma tylko Arka. Solidniej za to lubinianie prezentują się w tyłach. Serb Bojan Isailović to w tej chwili najdłużej niepokonany bramkarz ligi.

Tuż za nim w tej klasyfikacji znajduje się... Marian Kelemen. Słowak nie wie jeszcze, kim przyjdzie mu jutro kierować w linii defensywnej. We wtorkowym spotkaniu z Legią z powodu urazów nie zagrali Krzysztof Wołczek, Amir Spahić i Tadeusz Socha. Wszyscy trzej są już w treningu, ale ich przydatność na derby zostanie oceniona w dniu meczu. Na pewno nie zagra Cristian Diaz, któremu warszawski golkiper, Kostiantyn Machnowskyj, zapewnił przymusowy odpoczynek do końca rundy. Snajper WKS-u ma naderwany więzozrost piszczelowo-strzałkowy.

Bramkarze znajdują się w formie, piłkarze mają problemy ze zdobywaniem bramek, a Śląsk pod wodzą Oresta Lenczyka gra defensywnie. Czyżby w sobotę czekał nas nudny, bezbramkowy remis, który nikogo nie urządzi? Niekoniecznie. Być może Śląsk zagra odważniej. Trener wrocławian ma do dyspozycji Remigiusza Jezierskiego i wypoczętych Vuka Sotirovica i Piotra Ćwielonga, którzy w meczu pucharowym nie grali. Lenczyk mógł także dłużej popracować z Waldemarem Sobotą (gol z Legią), przebywającym na zgrupowaniu kadry U-23, podczas gdy wrocławianie szlifowali formę w Czechach.

W poprzednim sezonie w derbowym dwumeczu lepszy był Śląsk (2:0 u siebie i 1:1 na wyjeździe). O żadnej przewadze psychologicznej nie ma jednak mowy. Piłkarze WKS-u sami podkreślają, że są przybici kolejnymi niepowodzeniami. W sobotę uwierzyć im w siebie pomoże własna publiczność. Ich atutami będą również ...szczęśliwy sędzia (Paweł Pskit z Łodzi był rozjemcą spotkania Cracovia – Śląsk, w którym wrocławianie odnieśli jedyne w tym sezonie zwycięstwo) oraz... no właśnie, oby były kolejne.

Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin
sobota, godz. 19.15
stadion przy ul. Oporowskiej

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.