Niebezpieczne podobieństwa Śląska

Niebezpieczne podobieństwa Śląska

fot.:

Skromne prowadzenie do przerwy, kolejne sytuacje w drugiej połowie, a ostatecznie zwycięstwo wypuszczone z rąk w doliczonym czasie? Niedawno gdzieś to już widzieliśmy. Niewyciąganie wniosków może słono kosztować drużynę Jacka Magiery zwłaszcza w europejskich pucharach.



 

Obserwując niedzielny mecz Śląska z Lechią (1:1) na Stadionie Wrocław trudno było nie zauważyć podobieństwa do spotkania, które kończyło poprzedni sezon. W konfrontacji ze Stalą Mielec z 16 maja co prawda nie było zmarnowanego rzutu karnego przeciwnika, a i prowadzenie zielono-biało-czerwonym udało się osiągnąć zdecydowanie wcześniej, kluczowe było jednak to, co działo się po zmianie stron. Zarówno ze Stalą, jak i Lechią Śląsk prowadził 1:0 do przerwy, a niesiony dopingiem 10 tysięcy kibiców schodząc do szatni miał przeciwnika na widelcu. W obu przypadkach skończyło się jednak remisami.

Niedosyt, a nie katastrofa

Z mielczanami w 30. kolejce poprzedniego sezonu komplet punktów wrocławianom uciekł w 93. minucie po strzale Macieja Jankowskiego, w niedzielę Tomasz Makowski skarcił gospodarzy jeszcze o sto sekund później. W obu przypadkach strata punktów powodowała niedosyt, a nie katastrofę, bo remis ze Stalą i tak dał puchary, a podział punktów z Lechią jest do nadrobienia w dalszej części ligi, przestroga zarysowuje się jednak gołym okiem. Śląsk Jacka Magiery pomimo regularnej skuteczności (to już dziesięć meczów z rzędu we wszystkich rozgrywkach z golem!) ma bowiem talent do pakowania się w kłopoty.

Skala trudności rośnie

Bramki niespodziewanie tracone w ostatnim kwadransie to przecież również historia innych niedawnych meczów z Wartą (2:2) czy obu przeciwko Araratowi (4:2 na wyjeździe i 3:3 u siebie). Brak koncentracji w końcówkach może natomiast okazać się brzemienny w skutkach w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy, gdzie skala trudności rośnie z każdym kolejnym dwumeczem. Po wygranej 2:1 w pierwszym spotkaniu 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy z Hapoelem Beer Szewa Śląsk może mówić o zaliczce. Ofensywna siła czwartej drużyny ligi izraelskiej w poprzednim dwumeczu z Ardą Kyrdżali (2:0 w Bułgarii i 4:0 u siebie), najlepiej pokazała jednak, z jak dużym zagrożeniem musimy się liczyć.

Początek czwartkowego meczu w Petach Tikwa zaplanowano na godzinę 19:00 czasu polskiego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.