Nieczysty Śląsk?

Od czasów ujawnienia afery korupcyjnej przewijały się nazwiska wielu osób i nazwy wielu klubów, wśród nich wiele wątków ukazywało Śląsk w roli strony pokrzywdzonej, a nie oskarżonej. Dzisiejszy „Fakt” donosi jednak, że arbiter Mariusz S. z Opola zeznał w prokuraturze, że otrzymał 4 tysiące złotych za korzystne dla Śląska sędziowanie meczu w Zielonej Górze z Lechią w październiku 2003 roku. W spotkaniu III ligi wrocławianie wygrali 4:3, a decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry z rzutu karnego. Według sędziego przed meczem dzwonił do niego Grzegorz Kowalski, ówczesny trener WKS-u, a gotówkę przekazał na trasie Janusz Jedynak. Były szkoleniowiec Śląska zaprzecza tym doniesieniom.
-Przy tak skandalicznym sędziowaniu nie ma się co dziwić, że zostaliśmy pokonani – mówił po końcowym gwizdku Marek Czerniawski, trener gospodarzy. W relacji jednej z gazet można było jednak przeczytać: „W ocenie sytuacji, po której podyktowany został karny, szkoleniowiec Lecha jednak się zagalopował, bo akurat w tym wypadku przewinienie obrońcy było bezdyskusyjne.” Nie można także zapominać, że wcześniej rzut karny otrzymali także gospodarze, który pewnie wykorzystał Sawicki.
Czy wrocławianie chcący powrócić do II ligi postanowili zapewnić sobie przychylność sędziów, czy też jest to próba uwikłania wrocławskiego klubu?

źródło: Fakt/własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.