Nieoczekiwana zmiana miejsc
Do dość zaskakujących zmian doszło dziś w drużynie rezerw. Z funkcji trenera został zwolniony Łukasz Becella, a trenerem został dotychczasowy szkoleniowiec bramkarzy Janusz Jedynak. Nie mniej zaskakujące i bulwersujące były okoliczności w jakich ta zmiana nastąpiła. Trener Becella został dziś wezwany do klubu. Niestety na spotkanie nie przyszedł nikt z władz klubu. Trener o swoim zwolnieniu dowiedział się telefonicznie od Waldemara Tęsiorowskiego, który jest asystentem trenera i kierownikiem I drużyny. Tak więc dla drużyny rezerw jest w sumie osobą trzecią. Nikt z władz klubu nie miał odwagi aby to zrobić osobiście? Jakie są przyczyny zwolnienia? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Tego pan prezes również nie był w stanie sformułować. Czyżby więc powodem była porażka w ostatnim meczu z Polonią Środa Śląska? Chyba jednak nie. Trenera ocenia się za całokształt dokonań w sezonie, a tu fakty świadczą na korzyść Becelli. Po 13 kolejkach zespół, który przed sezonem nie był wymieniany w gronie faworytów, jest liderem. W 13 spotkaniach zgromadził 29 punktów. Jest to tym bardziej cenne, że przez zawirowania z terminarzem w większości spotkań drużyna grała bez wzmocnień z I zespołu, praktycznie dysponując 12-13 osobowym składem. Porażki notowała z mocnymi drużynami (Polonia i Puma, ale rozgromiła rywali do awansu Wiwę Goszcz i rezerwy Gawina. W tym momencie należy się domyślać, że podobnie jak niedawno w przypadku kierownika I drużyny Zbigniewa Słobodziana, rolę odgrywał czynnik finansowy. Nasze władze wyraźnie uznają, że sztab drużyny jest za duży. Dlatego mamy do czynienia z dość rzadką sytuacją gdy asystenci trenera I drużyny muszą poświęcać czas na funkcje kierownika oraz trenera rezerw. W klubie aspirującym do awansu. Niemniej powtórzę – rozstania z pracownikami się zdarzają i choć tu można się kłócić czy rzeczywiście były podstawy do podjęcia takiej decyzji, to przykry jest sposób traktowania pracowników przez pana prezesa. A trener Becella jest w Śląsku nie od dziś, zrobił dla tego klubu niemało i należą mu się podziękowania. Poniżej przypomnienie jego pracy.
Trener Becella pracował w Śląsku 3,5 roku. Był osobą kontrowersyjną – miał zarówno przeciwników jak i zwolenników. Ale na pewno nie można mu odmówić dwóch rzeczy: sukcesów i zaangażowania. Początkowo był współpracownikiem trenera Paluszka przy drużynie rezerw. Następnie przejął drużynę juniorów młodszych z którą wygrał rozgrywki dolnośląskie, a następnie zajął VI miejsce w kraju. W następnym sezonie zajął II miejsce w DLJM, nieznacznie ustępując Zagłębiu Lubin. W ubiegłym sezonie juniorzy starsi, których był trenerem, po długim okresie prowadzenia w tabeli nie zdobyli mistrzostwa DLJ, ale trzeba przypomnieć, że zawodnicy ciągnęli jednocześnie 2 rozgrywki (juniorów i rezerwy). Jednocześnie jako trener kadry Dolnego Śląska rocznik 89 przy dużym udziale młodych graczy naszego klubu wywalczył wicemistrzostwo Polski. Podopieczni trenera Becelli trafiali do reprezentacji Polski. Byli to Maciej Wilusz, Błażej Augustyn, Kamil Biliński, Paweł Kudyba, Krzysztof Kaczmarek, Bogdan Gul i Edwin Frey i ostatnio Kamil Witkowski. W obecnym sezonie pomagał trenerowi Tarasiewiczowi prowadząc obserwację rywali Śląska oraz przejął drużynę rezerw. Ten zespół był przez kilka ostatnich lat traktowany po macoszemu. Teraz widać było wyraźne zmiany – wyselekcjonowana kadra, osobne treningi, mecze na bardzo dobrej płycie to duże zmiany w porównaniu z ostatnim okresem. Zespół jest liderem w tabeli, awansował też do dalszej fazy Pucharu Polski eliminując wyżej notowany Polar. Do I zespołu trafili Kamil Witkowski, Kamil Biliński, przez moment Mirosław Bordulak oraz Marcin Wiśniewski i ostatnio Konrad Hajdamowicz. Do wysokiej formy wraca Michał Struzik. I choć można mieć pretensje, że tych punktów mogło być nieco więcej (choć podobnie jak w przypadku I drużyny wiele osób nie zakładało takiego scenariusza) to ogólnie pracę trenera należałoby ocenić pozytywnie. A nawet zakładając, że szef ma prawi zdecydować się na zwolnienie, to należałoby to zrobić z klasą, dziękując jednocześnie za ten okres dobrej pracy.
Pisząc ten tekst może nie jestem do końca obiektywny. Łukasz to mój kolega, którego cenię i szanuję. Ale myślę, że nie będę jedyną osobą, która podziękuje trenerowi za pracę, miłe chwile i życzę wielu sukcesów.
źródło: wlasne