Niewykorzystana szansa: Odra - Śląsk 0:0
Gdyby Odra Opole przez cały sezon grała tak, jak ze Śląskiem Wrocław, byłaby jednym z faworytów 2. ligi. Po raz kolejny okazało się, że dla opolan pojedynki z wrocławianami to mecze sezonu, w których zespół gra na maksimum swoich możliwości. Dzięki takiemu podejściu gospodarzy licznie zgromadzona publiczność obejrzała na stadionie przy ul. Oleskiej zażarty bój, bo i zespół Ryszarda Tarasiewicza nie należy do takich, które odpuszczają. Remis nie zadowolił żadnej ze stron, a wrocławianie nie wykorzystali szansy by usadowić się na fotelu lidera. 
Śląsk przystąpił do meczu z Odrą poważnie osłabiony. Brak Vladimira Ćapa udało się jeszcze po części zrekompensować obecnością Tadeusza Sochy, którego jednak Madrin Piegzik kilkakrotnie wymanewrował stwarzając niebezpieczne sytuacje. Znacznie gorzej było w ataku. Krzysztof Ulatowski wyglądał na nie do końca wyleczonego z kontuzji, Tomasz Szewczuk to cień zawodnika z rundy wiosennej, wejście Marka Gancarczyka było nieco spóźnione, a Krzysztof Ostrowski nie pokazuje całego swojego potencjału. W Opolu dobrze było widać brak szarpiącego i strzelającego Przemysława Łudzińskiego, a nawet umiejącego się odpowiednio zastawić Benjamina Imeha.

W środku pola przewaga najczęściej należała do Śląska, choć Dariusz Sztylka i Wojciech Górski nie rządzili w pomocy tak, jak chociażby podczas spotkania z Polonią Warszawa. Zbyt często też dawali sobie narzucić chaotyczny styl gry przeciwnika. Opolanie zasłużyli też na słowa uznania za motoryczne dotrzymanie kroku WKS-owi. A trzeba pamiętać, że jeszcze w środę walczyli oni z Arką Gdynia.

Kilka niepewnych interwencji miał też Radosław Janukiewicz, który kilkakrotnie prowokował rywali stojąc poza polem karnym. Raz o mało co nie zaskoczył go lobem w 21. minucie, co skończyło się bardzo groźną sytuacją. Na szczęście Odra nie wykorzystała kilku dobrych okazji i wrocławski bramkarz zachował w tym meczu czyste konto. Stracić 3 gole w 7 kolejnych spotkaniach wyjazdowych to naprawdę sztuka.
Podopieczni Tarasiewicza nie przegrali 15. meczu z rzędu (7 zwycięstw i 6 remisów w lidze oraz zwycięstwo i remis w Pucharze Polski). W historii klubu tylko Wojciech Łazarek (17, w 1999 r.) i Władysław Żmuda I (26, w latach 1972-73) mogą się pochwalić dłuższymi seriami na szczeblu centralnym. Także Jan Caliński wspólnie z Władysławem Łachem (rok 2000) poprowadzili Śląsk do 16 spotkań bez przegranej. Oby obecna seria trwała jak najdłużej.
Filip Podolski
źródło: fot. guardian