Nowa miotła Magiery? Raczej magiczna różdżka!
fot.: Mateusz Kuźniak
Choć dotychczasowe doświadczenie nowego trenera Śląska w piłce klubowej nie jest zbyt duże, jego wejścia wyraźnie odmieniały drużyny. Jeżeli historia powtórzy się we Wrocławiu, końcówka sezonu może być bardzo interesująca.
Pierwszym klubem, w którym samodzielną pracę podjął trener Jacek Magiera latem 2016 roku było Zagłębie Sosnowiec. Szefowie klubu z Kresowej wykazali się nie lada odwagą stawiając na szkoleniowca znanego dotychczas jedynie z pracy w sztabie Legii pod okiem bardziej doświadczonego szefa. Efekty tej decyzji szybko okazały się jednak zaskakująco dobre.
Magiera poprowadził pierwszoligowca w pierwszych dziewięciu kolejkach sezonu 2016/2017 – jego bilans zatrzymał się na sześciu wygranych i trzech remisach, a to wszystko okraszone zostało liczbą aż dwudziestu zdobytych bramek. Magiera w pokonanym polu zostawił między innymi Górnika (2:1) i Podbeskidzie (5:4), aż w końcu gdy wprowadził Zagłębie na fotel lidera zaplecza ekstraklasy przypomniał sobie o nim dawny pracodawca.
Noszący najwyraźniej nieprzypadkową ksywkę Magic szkoleniowiec również w Legii nie kazał długo czekać na próbkę swoich umiejętności. Jego ligowy debiut na ławce ówczesnego mistrza Polski przypadł na domowe spotkanie z Lechią Gdańsk, a warszawianie przystępowali do niego z… 14. miejsca i nie mieli na koncie nawet jednego zwycięstwa u siebie pomimo rozegrania już pięciu ligowych meczów w Warszawie.
Rezultat wejścia Magiery? Znowu lepszy niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Zespół aktualnego trenera Śląska po spektakularnej grze (34 strzały!) rozbił Lechię 3:0, a spośród kolejnych dziesięciu meczów w ekstraklasie wygrał osiem. Jego bilans w tym czasie uzupełniły remis i porażka, a udziałem Legii stawały się tak niecodzienne serie, jak trzy wyjazdy z rzędu z czterema zdobytymi bramkami, albo dwa kolejne mecze, w których wbijała rywalom po pięć goli.
Historia, która w tak wyraźny sposób wydarzyła się w obu dotychczasowych klubach Jacka Magiery każe myśleć poważnie o tym, co już w krótkim czasie ten trener może dać Śląskowi. Debiut następcy Vitezslava Lavicki na ławce wrocławian w wielkanocny poniedziałek o 17:30 w Białymstoku.