''Nowi zawodnicy bez problemu aklimatyzują się w drużynie'' - D. Sztylka

Po wtorkowym treningu chwile czasu na rozmowę znalazł kapitan Śląska Dariusz Sztylka. Piłkarz, który jeszcze nie jest w stu procentach zdrowy po niedawnej kontuzji opowiedział między innymi o taktyce zespołu, aklimatyzacji nowych zawodników i braku podziałów w drużynie, nadziejach związanych z przejęciem klubu przez miasto, zapewnił także, że wraz z kolegami w każdym meczu będą zostawiać dużo serca. Zapraszamy do lektury.




Krzysztof Banasik: Zagrałeś 45 minut w meczu z FK Mińsk, dzisiaj normalnie trenowałeś, po kontuzji nie ma już chyba śladu?

Dariusz Sztylka: - Jest dobrze, cały czas z naszymi dwoma masażystami przeprowadzamy zabiegi i mam nadzieję, że do soboty wyleczę się do końca. Przed meczem z FK Mińsk rozmawiałem z trenerem, który chciał, abym wystąpił jedynie w pierwszej połowie. Chciałem rozegrać całe spotkanie, ale w przerwie powiedziałem mu, że noga znowu mi spuchła i nie było sensu, żebym dalej grał.


 

Jak myślisz, na co stać zespół Śląska w tej rundzie?

- Przed jej rozpoczęciem mieliśmy bardzo ambitne plany, chcieliśmy jak najszybciej dołączyć do grona zespołów, które walczą o awans do ekstraklasy. Porażka w Łomży wybiła nas nieco z rytmu, wprowadziła niepokój w drużynie i nasze plany trzeba mocno skorygować. Sądzę jednak, że dalej jest szansa, zespoły z góry tabeli gubią punkty i jest możliwość ich dogonienia.

Jak przebiegał wybór na kapitana Śląska, którym pozostałeś po rundzie wiosennej?

- Tak, jak zawsze, to znaczy trener Żurek rozdał karteczki, na których każdy zawodnik napisał nazwisko swojego kandydata. Następnie wszedł i ogłosił zwycięzców.

Jako przywódca drużyny pomagałeś jakoś w aklimatyzacji nowym zawodnikom, a w szczególności obcokrajowcom?

- W Śląsku Wrocław okres aklimatyzacji jest zawsze dosyć łatwy. Wszyscy zawodnicy są w miarę „otwarci”, to nie jest jakieś zamknięte środowisko, dlatego nie jest trudno nowym graczom wkomponować się w zespół. Dobrymi występami podczas treningów oraz meczów o stawkę można udowodnić przydatność do drużyny.

Wydarzyły się jakieś śmieszne sytuacje, których bohaterami byli gracze zagraniczni?

- Beniamin Imeh, który jeszcze nie do końca zna zasady języka polskiego, kilka razy odezwał się do trenera Żurka na „ty”, który zwrócił mu uwagę, że tak nie powinien mówić. „Benek” zupełnie nie rozumiał, o co chodzi i dalej tak się odnosił. Szczególnie często zdarzało się to na obozie w Turcji. Cała ta sytuacja traktowana była przez nas oczywiście na wesoło. Nawet trenera wprawiło to w dobry nastrój.

Odpowiada Ci obecna taktyka z dwoma defensywnymi pomocnikami i jednym napastnikiem?

- Wydaje mi się, że taktyka jest dobrana odpowiednio do naszego potencjału i pasuje idealnie do zespołu. Sądzę, że z meczu na mecz będziemy grali co raz lepiej i przede wszystkim skuteczniej.

Co myślisz o przejęciu większości akcji Śląska przez miasto?

- Na pewno to jest wielka szansa zarówno dla klubu, jak i miasta. Poczekajmy, aż wszystkie potrzebne umowy zostaną podpisane, bo zapowiedzi były już dawno, ale jakoś to wszystko zostało odwleczone w czasie. W momencie zawarcia wszystkich potrzebnych spraw formalnych, na pewno będziemy szczęśliwi i wszystko będzie szło w dobrym kierunku.

Czy to prawda, że w szatni panuje podział na dwie grupy – „starych” i „nowych”?

- To oczywiście nie jest prawda. Sądzę, że wszystko w drużynie funkcjonuje tak, jak powinno i cały czas pracujemy nad tym, żeby było jeszcze lepiej. Nowi zawodnicy bez problemu aklimatyzują się w drużynie. Nie jest tak sielankowo, jak było rok temu, ale wszystko jest na dobrej drodze, aby atmosfera była podobna do tej sprzed dwunastu miesięcy. W drużynie panują dobre nastroje, ale mogą być jeszcze lepsze.

Na inaugurację rundy rewanżowej, przy Oporowskiej zjawiło się około 8 tysięcy ludzi. Taka frekwencja chyba musi cieszyć?

- Chciałbym, aby kibice cały czas w nas wierzyli. W tej rundzie na pewno zdarzą się jeszcze jakieś słabsze okresy, ale przy dopingu naszych fanów, gdy będziemy wiedzieli, że cały czas są z nami, nawet pomimo gorszej dyspozycji będziemy się zawsze starali ich zadowolić. Na boisku będziemy chcieli zostawić dużo serca. Nasza gra nie zawsze musi zachwycać, ale w każdym meczu będziemy chcieli pokazać, że mamy charakter do walki.

źródło: własne

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.