O dopingu na meczu z Arką (1)

Drodzy czytelnicy! Kibice Śląska Wrocław!
Już w niedzielę zakończy się sezon piłkarskiej ekstraklasy. W ostatniej kolejce piłkarze WKS-u zagrąją przy Oporowskiej z Arką Gdynia. Remis gwarantuje im pierwszy po 24 latach start w europejskich pucharach. Stadion zapewne zapełni się do ostatniego miejsca, tym bardziej że nie dane było wrocławskim kibicom obejrzeć poprzedniego spotkania z Bełchatowem. Właśnie w związku z niedawnymi decyzjami władz, które bezpośrednio dotknęły także wszystkich fanów piłki nożnej we Wrocławiu, Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców (OZSK) postanowił, by w ramach protestu doping ograniczyć do ostatnich 10 minut meczu.
ŚląskNet przedstawia Wam dwa stanowiska, dwa głosy w tej dyskusji i pozostawia je do Waszej oceny.


 

"Tylko spokojnie mamy bardzo dużo czasu", czyli cierpliwość i spokój jest złotem
Słynnymi już słowami o czasie, zacytowanymi w tytule, Bogdan Wenta studził głowy swoich zawodników na 15 sekund przed końcem meczu o wielką stawkę polskich piłkarzy ręcznych z Norwegią na MŚ w 2009 r. w sytuacji, gdy piłkarze ręczni potrzebowali zwycięstwa, by wejść do strefy medalowej, na tablicy był remis, i co gorsza przeciwnik miał piłkę.
Te słowa bardzo dobrze pasują do sytuacji, jaka będzie miała miejsce w najbliższą niedzielę. Podczas meczu Śląska o dużą stawkę z Arką w ostatniej kolejce tego sezonu, który podobnie jak MŚ w piłce ręcznej w 2009 r. może zapisać się srebrnymi głoskami, tyle że nie w historii Polski, a w historii Śląska.
Na meczu z Arką prowadzony będzie protest. Jako członkowie OZSK Stowarzyszenie Wielki Śląsk (dzięki i jego wielkiej pracy i współpracy z klubem stadion Śląska jest najbezpieczniejszy w całej Ekstraklasie, co zostało potwierdzone prestiżową nagrodą odebraną przez przedstawicielkę Śląska Małgorzatę Korny z rąk prezesa PZPN na konferencji "Bezpieczny stadion" pod koniec 2010 roku), z ramienia którego działa Grupa Ultras Silesia będzie prosiła przed meczem
wszystkich kibiców Śląska o uszanowanie decyzji OZSK i przyłączenie się do protestu we wspólnej dla wszystkich kibiców sprawie. Doping nie będzie prowadzony do 80 minuty, od 80 minuty do końca meczu kibice zostaną poproszeni o przyłączenie się do dopingu, aby na stadionie zawrzało.
Z przyczynami można się zapoznać na stronie www.ozsk.pl. Z brakiem dopingu przez pierwszych 80 minut oswajają się już piłkarze Śląska, którzy zostali poinformowani o tym fakcie.
By uniknąć niepotrzebnych emocji warto pamiętać słowa trenera Wenty oraz uzmysłowić sobie,
że te ostatnie 10 minut na doping (plus czas doliczony) to aż 11% całego meczu. Legendarne już 15 sekund w meczu z Norwegami stanowiło ledwie 1/240 regulaminowego czasu gry, a w piłce ręcznej nie ma czasu doliczonego, kiedy rodzą się legendy jak choćby w meczu MU z Bayernem w finale LM w 1999 roku.
Warto też pamiętać, że chociaż brak dopingu przez 80 minut będzie handicapem dla gości, to w kolejce 29. w Chorzowie ten sam brak dopingu przez 80 minut meczu był handicapem dla Śląska.
10 minut w piłce nożnej to naprawdę niemało czasu, by pomóc naszym piłkarzom.
Szczególnie, jeśli do tego czasu sami nie będą prowadzili albo co gorsza, a czego wykluczyć się definitywnie nie da (to piłka nożna!), będą oni musieli gonić wynik.
W ostatniej kolejce poprzedniego sezonu Śląsk przegrywał z tą samą Arką do 76 minuty 0:1, która miała w przeciwieństwie do bezpiecznego już Śląska nóż na gardle. W rozegranym niecały miesiąc temu meczu derbowym z Lechią, Arka do 89 minuty prowadziła 2:0 i tego meczu nie wygrała mimo, że mogła liczyć na doping własnych kibiców i własne boisko, podczas gdy Lechia była pozbawiona wsparcia i dopingu swoich kibiców na tym meczu przez pełne 90 minut.
Śląsk w aż w 8-miu z 12 meczów tego sezonu zwycięstwa zapewniał sobie dopiero w 2. połowie meczu. W słynnym już meczu z Widzewem w tym sezonie do 85 minuty przegrywał 0:2 i zremisował.
Warto też przypomnieć mecz, którego wielu kibiców nie zna, bądź już słabo pamięta. Przy Oporowskiej z KSZO Ostrowiec w sezonie 01/02 do 89 minuty wrocławianie przegrywali 0:2.
Nie dość, że tego meczu nie przegrali(2:2), to po końcowym gwizdku kibice i zawodnicy byli niepocieszeni, bowiem w doliczonym czasie obrońca Piotr Jawny zmarnował bardzo dobrą okazję na zwycięskiego gola! Właśnie w ostatnich minutach bardzo często rodzą się legendy.
Łukasz Wach

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.