O. Lenczyk: ktoś nie dotrzymał słowa
W "Rzeczpospolitej" ukazał się obszerny wywiad z Orestem Lenczykiem. Były trener Śląska Wrocław przyznaje, że do niedawna jego praca we Wrocławiu była wspaniała. Z chęcią został szkoleniowcem perspektywicznej drużyny, która miała walczyć o mistrzostwo Polski, grać na nowoczesnym stadionie oraz posiadać stabilność finansową dzięki galerii handlowej zbudowanej przez Zygmunta Solorza. Niestety tuż przed walką o Ligę Mistrzów w WKS-ie zaczęto oszczędzać. - Powiedziano mi wprost, że trzeba zrezygnować z kilku zawodników, którzy mają za duże kontrakty, i nie przedłużać ich z tymi, którym się kończą. Nie wdając się w szczegóły, straciliśmy w ten sposób ośmiu piłkarzy - informuje Lenczyk. Władzom klubu zależało na wprowadzaniu młodych graczy za darmo. Orest Lenczyk uważał jednak, że nikt z zespołu Młodej Ekstraklasy nie nadawał się do gry. Prezes klubu nie zaakceptował żadnego z 30 zawodników, których proponował były trener wraz z Markiem Wleciałowskim. W ten sposób zaakceptowano darmowe pozyskanie Rafała Grodzickiego oraz Sylwestra Patejuka.
Orest Lenczyk przyznaje, że atmosfera w drużynie zaczęła się psuć po opublikowaniu nagrania jego rozmowy z sekretarzem prezydenta miasta. - Nieświadomy niczego poszedłem na trening, zawodnicy poprosili o rozmowę, obrażeni, że tak ich potraktowałem. Gdybym ja się obrażał o takie słowa, to już dawno bym nie pracował. O mnie gorsze rzeczy mówią - wspomina były trener.
Mimo przeproszenia zawodników Sebastian Dudek oraz Cristian Diaz stwierdzili wtedy, że nie widzą możliwości współpracy z obecnym szkoleniowcem. Ponadto potwierdziło się, że Argentyńczyk w szatni, w przerwie meczu o Superpuchar Polski, nazwał Oresta Lenczyka ch... - Gdyby 30 lat temu wydarzyło się coś takiego, zawodnicy sami wyrzuciliby takiego gościa z szatni. A cudzoziemca zwłaszcza. Teraz nikt się nie odezwał, wszyscy szukali czegoś na podłodze. To ja już wiedziałem, że coś się skończyło - przyznaje Orest Lenczyk, którego ponadto przy ceremonii wręczenia pucharu ręki nie podał Kelemen, który był obrażony, że w spotkaniu tym wystąpił Rafał Gikiewicz.
Jeszcze dziwniejsza sytuacja miała miejsce przed rewanżowym spotkaniem z Hanowerem kiedy to działacze Śląska wymusili na Lenczyku wystawienie Diaza w wyjściowej jedenastce. Obiecano trenerowi powrót do rozmowy po spotkaniu z Ruchem Chorzów... - ale ktoś nie dotrzymał słowa - dodaje trener.
źródło: rp.pl
