O. Lenczyk: "Piłkarze godnie pożegnali stadion"
Prezentujemy wypowiedź Oresta Lenczyka z konferencji prasowej, która odbyła się po meczu Śląska z Podbeskidziem. Orest Lenczyk: Dwumecz z Podbeskidziem, które walczyło i w lidze i w pucharze z nami udało się wygrać oba. Nie wiem gdzie było trudniej, w każdym razie utrata bramki tam oznaczałaby koniec przygody z pucharem. W dzisiejszym meczu wszystko było możliwe, mówiono, że Śląsk zostanie przeegzaminowany i mogę powiedzieć, że piłkarze powalczyli i pograli, wywalczyli trzy punkty. Także pogratulować rywalom postawy i nie mam zastrzeżeń do walki na boisku, ale po rozpoczęciu rozgrywek niektóre zespoły idą za przykładem Korony Kielce.
Sądzę, że piłkarze godnie pożegnali stadion i zostanie z pewnością jakaś nostalgia. Wracając do meczu to graliśmy spokojnie, zdobyliśmy bramkę i stwarzając kolejne sytuacje, nie wykorzystując ich, dawaliśmy szanse Podbeskidziu i trwało to niemal do końca meczu, stąd w końcówce przerodziło się to w styl niemal Szkocki, piłka fruwała w naszą szesnastkę. Żeby nie było łatwo, nerwy i nogi odgrywały kluczową rolę. Niech nam się udaje dalej, ale co do gry to uważam, że były fragmenty bardzo fajne i były też kłopoty przy agresywnym kryciu przeciwnika, choć to nie jest niespodzianka po pucharowym meczu. Byliśmy na to przygotowani. Bardzo się cieszę, że wystąpił Przemek Kaźmierczak i w pewnym momencie zauważyłem, że jak wszedł w pole Podbeskidzia, to zaczęło go kryć czterech rywali co potwierdza jak znaczące było to co do tej pory zrobił Kaziu dla tej drużyny. Bardzo się cieszę, że jest na takiej drodze, że zagra jeszcze w tej rundzie.
Jak wygląda Kaźmierczak, na ile jest gotowy do gry?
On wystartował z gorszej pozycji jak Jarek Fojut, nie grał w ME, nawet połówki. Mieliśmy go wziąć na puchar, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że tam będzie ostra gra nie chcieliśmy go narażać. Wariant optymistyczny zakładał, że Kazek dzisiaj wejdzie bez obciążenia, ale jednak czas pokazał, że wszedł w kłopotliwym momencie, gdy te długie piłki sprawiały nam problemy, zwłaszcza, gdy Podbeskidzie desygnowało do ataku stopera. To, że on jest w osiemnastce to ktoś musiał zwolnić miejsce i był to Darek Pietrasiak oraz Cetnarski, ale obaj są w takiej dyspozycji, że mogliby grać w pierwszym składzie. Dmuchając na zimne to być może dobrze się stało, że jeszcze po infekcji ich przetrzymaliśmy.
Czemu Śląsk z lepszymi zespołami gra spokojniej w obronie, a ze słabszymi jest inaczej?
Dzisiejszym mecz udowodnił, że słabsza drużyna w momencie jak zaczęła grać prostą piłką do przodu to liczy na przypadek, nikt nie wie kto wygra, jak się odbije i jest to nie do przewidzenia. Natomiast ja bym nie powiedział, że mamy w Ekstraklasie tak słabe drużyny, żeby narzekać, że z nimi gramy gorzej. Proszę pamiętać, że zaczęliśmy w lipcu a teraz jest koniec października i ta forma też ma prawo być różna, tym bardziej, że dosyć dużo zmian w składzie jest i dużo na to wpływa. To, że wracają kontuzjowani to też jest przyczyna, że brakuje pełnego zgrania po przerwie. Z drugiej strony, gdy wygrzebaliśmy się niemal na szczyt tabeli to oczekiwania kibiców są takie, że z kim jak z kim, ale z Podbeskidziem tu wygramy. Oni grają teraz dużo lepiej niż na początku rozgrywek. Z kolei Górnik dobrze zaczął obniżył loty i to jest wkalkulowane w rozgrywki bo są wzloty i upadki, to chyba najważniejsze, by tych drugich, obniżeń formy czy wyniku, było jak najmniej. Musimy trzymać się góry, nawet po nieprzegranym meczu to jest jakiś kapitał.
Dziękuję Państwu wszystkim, żegnamy się z tego pomieszczenia (konferencyjnego – dop. red.), bywało różnie, raz dziwnie, raz lepiej. Do zobaczenia na tym pięknym, który z pewnością nie będzie tak piękny jak wszyscy się spodziewają w najbliższym meczu, ponieważ pracując z Cracovią podkreślałem niemal po miesiącu pracy, jak już utrzymamy to chciałbym zagrać na nowym stadionie, a mam nadzieję, że tu dotrzymam do piątku i mi się to uda w Śląsku.
