O. Lenczyk: Sparingi przypominają gotowanie zupy

Na łamach „Gazety Wyborczej” trener Orest Lenczyk udziela wywiadu, w którym porusza kwestie związane nie tylko z rundą wiosenną Ekstraklasy. Zapowiada się, że fani Śląska, podobnie jak jesienią, będą musieli liczyć na grę mało efektowną, oby za to skuteczną. - Już po pierwszej kolejce rundy rewanżowej widać, że dla niektórych zespołów nie będzie liczyło się piękno gry, ale punkty. My z pewnością musimy myśleć podobnie – mówi szkoleniowiec WKS-u.


 

Trener skomentował także sytuację związaną z pozyskaniem nowych zawodników. - O takim stanie transferów zadecydowały z pewnością z jednej strony względy finansowe, a z drugiej współpraca albo brak współpracy z menedżerami, którzy proponowali poszczególnych graczy do klubu. Ale to jest już poza mną, bo tym zajmowali się ludzie odpowiedzialni za to, a nie ja – tłumaczy Lenczyk. -Okazało się, że jeżeli chodzi o transfery, to ja sobie mogę dywagować, planować i rozmawiać, a decyzja jest poza mną. Ci, którzy za te transfery odpowiadają, biorą jednak również pełną odpowiedzialność za budżet klubu. Mnie jako trenerowi pozostało zawierzyć tym zawodnikom, jakich miałem jesienią. Jeżeli oni swoim poziomem poszli do góry, to mam nadzieję, że ich rozwój nie zostanie niespodziewanie zatrzymany. A postaramy się dołożyć do tego zwycięstwa i dobrą grę. Mam nadzieję, że obecni piłkarze pokażą wiosną, iż mogą osiągnąć jeszcze wiele dla siebie i dla klubu – dodaje trener.
Szkoleniowiec uchylił się od odpowiedzi, czy celem dla Śląska jest wywalczenie miejsca w europejskich pucharach, odniósł się za to do krytycznej oceny wyników sparingów. - Taki zewnętrzny obserwator nie był na żadnym treningu ani nie widział żadnego sparingu. Nie widział gry zespołu, a dodatkowo nie brał z pewnością pod uwagę, że występowało czasem 22 zawodników w jednym meczu. W związku z tym podobne oceny dotyczące spotkań towarzyskich uznaję za szukanie dziury w całym i są one dla mnie niezrozumiałe. Sparingi przypominają gotowanie zupy w kuchni, gdzie się nikogo nie wpuszcza. Tam się sporządza posiłek i wynosi go na zewnątrz. Albo komuś podane danie smakuje, albo nie. Jeszcze tego brakowało, żeby mi wszyscy dookoła doradzali, co tam trzeba dorzucić do tej zupy. Niech sami sobie dorzucają, po meczach ligowych krytykując lub bijąc brawo – komentował Lenczyk.

źródło: gazeta.pl

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.