Obiecanki cacanki?
Sytuację z przejęciem Śląska przez miasto można porównać do fragmentu kultowego „Z tyłu sklepu” w wykonaniu Z. Laskowika i B. Smolenia: „Nie możemy wam odpowiedzieć na pytanie ile nam przywiozą tego towaru... Nie możemy wam powiedzieć co nam przywiozą... Nie możemy wam powiedzieć kiedy nam przywiozą... I nie możemy powiedzieć czy w ogóle kiedykolwiek przyjadą...” W sprawie przejęcia przez gminę pakietu większościowego akcji spółki jest dużo szumu (głównie medialnego), a efektów ani widu ani słychu. Zrobiono pierwszy krok - przeprowadzono audyt - ale kiedy uczyniony zostanie następny, tego nie wie nikt. Prezydent Dutkiewicz rozbudził nadzieje, powróciła wizja „Wielkiego Śląska” z transferami klasowych piłkarzy, ze świetnym trenerem, z walką o najwyższe cele... a na razie pozostaje drugoligowa szarzyzna. Podobno operacja z przejęciem udziałów większościowych przez miasto ma odbyć się latem. Poczekamy i zobaczymy, czy „nam ten towar przywiozą”, czy też będziemy dalej mamieni „wizją szklanych domów”... źródło: własne/G.Wyborcza
