Obrażasz premiera - jedziesz na komendę
Kilkuset kibiców mimo zamknięcia stadionu przy ul. Oporowskiej pojawiło się w okolicach stadionu w czasie meczu Śląska z GKS-em Bełchatów. Szacunkowo pól tysiąca fanów dopingowało zespół stojąc przed bramami wejściowymi a dwustu osobowa grupa obserwowała mecz z górki Pafawagu. Na ten mecz szczególnie zmobilizowane zostały służby policyjne, a o kulisach ich pracy można przeczytać w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”. Według dziennikarzy służby otrzymały polecenie zatrzymywania kibiców, którzy trzymają transparenty obrażające premiera. – Usłyszeliśmy polecenie, że z tłumu kibiców mamy wyłapywać osoby "trzymające transparenty obrażające premiera". Pakować do więźniarek i przewozić na komisariaty – opowiada dziennikowi policjant z prewencji. – Jeden kolegów spytał, czy to jest rozkaz komendanta miejskiego. Usłyszał od prowadzącego odprawę dowódcy, że ma nie wnikać – dodaje. Transparentów nie było, zatem nikt nie został zatrzymany, bo fani jedynie skandowali różne hasła. – Polecenie było: zatrzymywać za antyrządowe transparenty. O hasłach nie było mowy. To nie interweniowaliśmy – opowiada dziennikarzom funkcjonariusz.
Paweł Petrykowski, rzecznik komendy wojewódzkiej policji pytany przez gazetę zaprzecza, by takie polecenie funkcjonariuszom prewencji wydano. – Zamierzam się przyjrzeć tym decyzjom administracyjnym – zapowiada w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Bo jeżeli głoszenie pewnych haseł politycznych przez kibiców było powodem zamknięcia stadionów, to jest decyzja skandaliczna. Stadiony zawsze, zwłaszcza w czasach "Solidarności", były miejscem pewnej debaty publicznej - dodaje
źródło: Rzeczpospolita
