Obrażeni płkarze czyli skutki noszenia kapelusza o każdej porze roku

Wywiad z Michelem Thirrim w piątkowym Przeglądzie Sportowym (prezentowany także w naszym serwisie) wywołał spore dyskusje. Spośród wielu kontrowersyjnych wypowiedzi (np. że pan Michel uważa się za najważniejszą osobę w klubie) najbardziej oburzała wypowiedź, gdy nasz menadżer lekceważąco wypowiada się o Krzysztofie Ulatowskim (oraz pośrednio Krzysztofie Ostrowskim), najlepszym piłkarzu Śląska w rundzie jesiennej, nazywając go dzięciołem. Dzisiejsze gazety donoszą o możliwości odejścia tych zawodników, którzy poczuli się urażeni tymi opiniami.


 

Przypomnijmy, że chodzi o wypowiedź Piotr Pałys zażądał 100 tysięcy euro. To się w głowie nie mieści.100 tysięcy za takiego dzięcioła! Powiem panu szczerze – ja mogę za Ulatowskiego zapłacić 40 tysięcy złotych i ani grosza więcej. „Dzięcioły ” nie mogą kosztować czterech miliardów starych złotych
W dzisiejszym Słowie Sportowym na pytanie o najbardziej perspektywicznych i utalentowanych zawodników Śląska wymienia Małeckiego, Janukiewicza, Żytkę i Szczota. tendencyjnie pomijając obu Krzyśków.

O konsekwencjach tej wypowiedzi więcej szczegółów przeczytać można w Słowie Polskim, Przeglądzie Sportowym i Wieczorze Wrocławia (ten artykuł dostępny w Internecie na stronie www.wieczor.pl). Urazony wypowiedzią czuje się Krzysiek Ulatowski, który domaga się przeprosin. Jednak menadżer Śląska wypiera się tych słów. Także Inkopax grozi zerwaniem umowy i zabraniem swoich piłkarzy, którzy są w klubie obrażani.
Czy tak będzie? Miejmy nadzieję, że nie. Współpraca Śląska z Inkopaxem do chwili pojawienia się pana Thiriego układała się bardzo dobrze więc i tym razem jedna osoba nie zniszczy wszystkich dotychczasowych układów. Miejmy nadzieję, że jest to próba pokazania panu w kapeluszu gdzie jest jego miejsce i że nie przyjechał do dżungli gdzie bezkarnie może wszystkich obrażać (choć w dżungli pierwszy obrażony kanibal wepchnął by mu dzidę w ... i usmażył na palenisku). Dodajmy jeszcze jeden fakt. Thirry wycenia piłkarzy na 10 tys. EUR, tymczasem w innym miejscu twierdzi, że Za transfer Jacka Imianowskiego zażyczył sobie niewiele bo zaledwie 10 tys EUR. Porównajmy teraz wkład w wyniki drużyny poszczególnych zawodników i zastanówmy się nad tym czy pan Thirry sam sobie przypadkiem nie przeczy.
Po 7 miesiącach oficjalnej pracy z zespołem spróbujmy dokonać drobnego podsumowania efektów pracy pana Thiry. Pan menadżer twierdzi, że woli on sprzedawać niż kupować. Pomijając kontrowersyjność tej wypowiedzi (w długim okresie nie przynosi to klubowi korzyści) spójrzmy na efekty, o których zresztą sam mówi. Broniąc się przed zarzutami o wyprzedaży mówi, że jedynym zawodnikiem, którego udało mu się sprzedać (wypożyczyć) był Remigiusz Jezierski. Słowo "udało się" jest jak najbardziej na miejscu. Wszyscy pamiętamy ile szumu pan MT robił gdy próbował wytransferować do mocnych klubów europejskich Szczota, Samca, Żytkę i Janukiewicza. Tu się akurat "nie udało", a argumenty jakoby miało się to stać przez przeczytanie przez kierownictwo Genku artykułu w Gazecie Wyborczej (a miało to miejsce przed "aferą Rywina") są mało zabawne. Jesienią co jakiś czas słyszeliśmy o wielkich zagranicznych inwestorach, z którymi negocjował nasz menadżer. Kończyło się również jedynie na szumie medialnym pomijając fakt, że o tych sponsorach mało kto coś więcej słyszał. Tymczasem trwające od miesięcy rozmowy w sprawie udostępnienia grupom młodzieżowym Śląska obiektów przy Stadionie Olimpijskim i na Polach Marsowych (uczestniczy w tych rozmowach też pan Thiry) nie dają efektów, co grozi że młodzież Śląska nie będzie miała gdzie grać i trenować (jedna płyta na stadionie przy ul. Ks. Witolda to zdecydowanie za mało). Pan Thity chwali się swoją skutecznością a nie potrafi dogadać się z władzami AWF. Nie bez znaczenia jest też sposób bycia menadżera. Jego aroganckość i buta powoduje, że nieprzychylnie nastawiona do niego jest prasa, wielu trenerów i działaczy z regionu a jak widać także piłkarze Śląska. Jeśli mamy tworzyć dobrą atmosferę wokół klubu to do czegoś takiego nie można dopuszczać!!!

Na koniec pytanie: "Czy Śląsk stać na takiego menadżera? " Odpowiedzcie sobie Państwo sami .....

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.